Nieoczekiwane problemy
Jastrzębianie w Sofii wykonali zadanie, pokonali Lewskiego i na kolejkę przed zakończeniem fazy grupowej zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie i awans do ćwierćfinału.
Tomasz Fornal musiał się sporo napracować, by złamać opór Bułgarów. Fot. cev.eu
To dla nas naprawdę ważny mecz. Mamy możliwość zagwarantowania sobie pierwszego miejsca w grupie jeszcze przed ostatnią serią gier, bez patrzenia na wynik meczu pomiędzy Chaumont i Luneburgiem. Chcemy wygrać to spotkanie, zająć pierwsze miejsce w grupie i z automatu awansować do ćwierćfinału. Istotne jest to, by uniknąć lutowych baraży. Zyskamy wtedy więcej czasu na treningi, na przygotowanie się do ostatniej części sezonu, a to naprawdę ma znaczenie – tłumaczył przed spotkaniem z Lewskim Sofia Benjamin Toniutti, rozgrywający i kapitan Jastrzębskiego Węgla.
Mistrzowie Polski we własnej hali pokonali Bułgarów 3:0 i wydawało się, że w rewanżu uporają się z nimi równie łatwo i szybko. W drużynie z Sofii próżno bowiem szukać medalistów największych siatkarskich imprez na świecie, a takich w naszym zespole gra mnóstwo. To w większości, owszem bardzo zdolni, ale młodzi zawodnicy, jak 18-letni Nikołaj Nikołajew, o rok młodszy Dimitar Dobrew, 21-letni Wenisław Antow czy 22-letni Stoil Palew, bez doświadczenia i ogrania. Jedynym siatkarzem o uznanym nazwisku jest Todor Skrimow, wielokrotny reprezentant Bułgarii, mający za sobą występy w ligach włoskiej, rosyjskiej czy francuskiej.
Jastrzębianie zaczęli spokojnie. Pewni swoich umiejętności nie forsowali tempa. Postawili bardziej na cierpliwość i dokładność. W poczynaniach gospodarzy natomiast widać było respekt przed najlepszymi graczami świata. Walczyli, ale bez specjalnego przekonania. Nawet kibice Lewskiego chyba nie wierzyli w sukces swojej ekipy, bo w ciszy oglądali spotkanie.
W pierwszym secie przełom nastąpił przy stanie 15:14 dla Jastrzębskiego Węgla. Iskrą była... czerwona kartka dla Norberta Hubera. Długą akcję wygrali gospodarze, a Huber po ostatnim zbiciu mocno pociągnął siatkę oraz w mocnych słowach zwrócił uwagę sędziemu, że nie odgwizdał rywalom błędu. I został za to ukarany. W efekcie jastrzębianie przegrywali 15:16, ale zareagowali po mistrzowsku. Błyskawicznie wywalczyli pięć kolejnych punktów, zamykając partię.
Kolejna też przebiegała pod ich dyktando. Wygrywali 21:17 i... wpadli w dołek. Zagrywką rozbił ich Antow. Młody atakujący zaserwował cztery asy! W jego ślady poszedł Skrimow i nieoczekiwanie Bułgarzy wygrali seta do 23.
Sukces mocno ich uskrzydlił. Dodał pewności siebie i energii. Obudzili się też kibice, którzy już do końca mocno wspierali swoich zawodników. Na boisku trwała wymiana ciosów. Zakończyła się tie-breakiem, choć przyjezdni powinni wygrać szybciej. W czwartej odsłonie nie wykorzystali dwóch piłek meczowych.
W decydującej partii też nie było spokojnie. Mistrzowie Polski prowadzili 8:5, ale po zagrywkach Antowa to Lewski był z przodu (9:8). W końcówce kluczowe okazały się serwisy Antona Brehme oraz błędy rywali, bo Władimir Garkow i Livan Osoria Rodrigues zaatakowali w aut.
Grupa E
◾ Lewski Sofia – Jastrzębski Węgiel 2:3 (21:25, 25:23, 22:25, 27:25, 12:15)LEWSKI: Palew (3), Firkal (5), Nokołajew (11), Antow (22), Skrimow (19), Osoria Rodriguez (8), Kolew (libero) oraz Dobrew (libero), Garkow (9). Trener Nikołaj JELIAZKOW.
JASTRZĘBIE: Toniutti (1), Fornal (18), Huber (9), Kaczmarek (10), Carle (21), Brehme (16), Popiwczak (libero) oraz Waliński, Żakieta (1), Finoli, Kufka. Trener Marcelo MENDEZ.
Sędziowali: Stefano Cesare (Włochy) i Laszlo Adler (Węgry). Widzów 1700.
Przebieg meczu
I: 9:10, 14:15, 16:20, 21:25.
II: 10:9, 14:15, 17:20, 25:23.
III: 10:7, 13:15, 20:19, 22:25.
IV: 10:8, 15:13, 19:20, 24:25, 27:25.
V: 3:5, 10:9, 12:15.
Bohater – Anton BREHME.
