Nieobliczalni
Chorwaci tworzą zespół, który może wygrać z najlepszymi. Udowadniali to na dwóch poprzednich mundialach.
Josko Gvardiol (nr 4) na co dzień występuje w Manchesterze City. Fot. Pixsell/SIPA USA / Press Focus
Nigdy nie wiadomo, czego można spodziewać się po Chorwatach na wielkich turniejach. Z dwóch poprzednich mundiali przywieźli medale (srebrny w 2018 i brązowy w 2022 roku), ale za to w zeszłorocznych mistrzostwach Europy w Niemczech nie wyszli nawet z grupy. Pewne jest jednak, że zespołu Zlatko Dalicia nie można lekceważyć. Na turnieje rangi mistrzostw świata potrafi się zmotywować i pokonać najlepszych. Paradoksalnie nie ma znaczenia to, że filary drużyny się starzeją. To kadra, która jest zbudowana na bazie jedności, walki w myśl zasady „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Umiejętności piłkarskie, których oczywiście Chorwatom nie brakuje, schodzą trochę na dalszy plan, ponieważ najważniejszy jest kolektyw, współpraca i gra dla narodu.
Co z tego, że w zespole dalej grają Luka Modrić, Ivan Perisić czy Andrej Kramarić, którzy brali udział w dwóch ostatnich mundialach i są już grubo po trzydziestce (a w przypadku Modricia – świeżo po czterdziestce)? Gdy tylko ci piłkarze zakładają koszulkę reprezentacji, wchodzą na najwyższy poziom i wyglądają jak... dwudziestolatkowie. To zawodnicy, którzy przekazują młodszym wartości, dzięki którym w ostatnich latach reprezentacja osiągała sukcesy. To oni są drogowskazem, który pokazuje, w którym kierunku należy podążać, żeby podczas turnieju w Ameryce Północnej dokonać czegoś – jak może się wydawać – niemożliwego.
Co jednak ważniejsze, doświadczeni piłkarze mają godnych partnerów w zespole, którym te wartości mogą przekazywać. W defensywie grają Josko Gvardiol i Josip Stanisić, czyli zawodnicy Manchesteru City i Bayernu Monachium. W swoich klubach nie są rezerwowymi, a zawodnikami, którzy grają regularnie (choć w przypadku Stanisicia jest to utrudnione z powodu podatności na kontuzje). W środku pola z Modriciem współpracuje zawodnik Interu Mediolan Petar Sucić. Z kolei w ataku coraz częściej widywany jest 22-letni snajper Benfiki Franjo Ivanović. Trener Zlatko Dalić ma więc do dyspozycji kadrę, z której może wyjść mieszanka wybuchowa – połączenie doświadczenia z młodością. Jeśli do tego dodamy fantastyczny, sportowy charakter zespołu, wyjdzie na to, że z Chorwacją musi się liczyć każdy przeciwnik, nawet ten najsilniejszy. Dlatego nieszczególnie zadowoleni z losowania grup mistrzostw świata powinni być Anglicy – to właśnie Synowie Albionu trafili do jednej grupy z ekipą Zlatko Dalicia. Anglia nie straciła ani jednej bramki podczas eliminacji… Czy teraz, gdy zmierzy się z całkowicie nieobliczalną Chorwacją, jej świetna passa może zostać przerwana?!
Kacper Janoszka
