Niemożliwe nie istnieje?
Norweżki - mistrzynie olimpijskie, świata i Europy - staną dziś w Lubinie naprzeciw zespołu prowadzonego przez ich rodaka. - Przekonamy się, na jakim poziomie jesteśmy - powiedział Arne Senstad.
Żeby myśleć o utarciu nosa najlepszej drużynie globu, Biało-czerwone muszą być maksymalnie zmobilizowane. Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus
EHF EURO CUP
Ponad trzy miesiące po mistrzostwach świata w Holandii i Niemczech kobieca reprezentacja Polski wraca do rywalizacji o stawkę. W czwartek i sobotę jej rywalkami będzie Norwegia, czyli bezwzględnie najlepszy zespół świata. W ostatnim okresie ekipa ze Skandynawii wygrała kolejno igrzyska olimpijskie, mistrzostwa Europy i mistrzostwa świata.
Wyciągnąć ile się da
Teraz ma chrapkę na triumf w nowych zmaganiach, jaką jest EHF Euro Cup. To cykl meczów, które towarzyszą eliminacjom do grudniowego Euro. Biorą w nim udział jego organizatorzy (Turcja, Czechy, Słowacja, Rumunia, Polska) oraz medaliści ostatniego czempionatu (Norwegia, Dania, Węgry), których podzielono na dwie grupy. Do wrześniowego turnieju finałowego awansują po dwa najlepsze zespoły.
Norweżki liderują grupie A, bo w październiku pokonały Rumunki i Słowaczki. Czy dziś w Lubinie i w sobotę w Steinkjer sięgną po kolejne zwycięstwa? Każdy inny wynik trzeba będzie rozpatrywać w kategorii sensacji. - Cieszę się, że dostaniemy szansę zmierzenia się z rywalem z najwyższej półki. Wiem, że moje rodaczki wystąpią w najmocniejszym składzie, więc naprzeciw nas staną topowe zawodniczki. To będą dla nas trudne spotkania, ale mogą nam dużo dać. Wyniki mogą okazać się niekorzystne, ale jak przekonaliśmy się już wiele razy, tylko walcząc z takimi zespołami, ze stuprocentowym zaangażowaniem, możemy przekonać się, na jakim poziomie jesteśmy. Chcemy dać z siebie wszystko i wyciągnąć z tych spotkań, ile się da. Myślę, że to będzie też bardzo dobra okazja dla polskich kibiców, aby zobaczyć, jak poradzimy sobie w starciu z najlepszymi - powiedział Arne Senstad, norweski selekcjoner Biało-czerwonych.
Loke już czeka
Żeby potwierdzić jego słowa, rzucamy okiem na kadrę przeciwniczek. Trener Ole Gustav Gjekstad nie uznaje półśrodków, więc zdecydował się powołać niemal wszystkie czołowe piłkarki. Liderką norweskiej kadry jest lewa rozgrywająca Henny Reistad, trzy razy z rzędu (2023, 2024, 2025) uznawana za najlepszą zawodniczkę globu, która podczas ostatniego mundialu zdobyła 55 bramek, sięgając po koronę królowej strzelczyń i tytuł MVP. Prawe skrzydło obstawi Anniken Wollik, a środek rozegrania doświadczona Nora Mork. Zabraknie tylko legendarnej bramkarki Katrine Lunde, ale Eli Raasok i June Krogh również stanowią gwarancję wysokiego poziomu.
Z wieloma reprezentantkami z pewnością serdecznie wyściska się ich rodaczka, Heidi Loke. Jedna z najbardziej utytułowanych szczypiornistek świata, złota i brązowa medalistka olimpijska, dwukrotna mistrzyni świata i czterokrotna mistrzyni Europy, od blisko roku asystuje Senstadowi, koncentrując się głównie na pracy z obrotowymi. Na trwającym od niedzieli zgrupowaniu są aż cztery zawodniczki grające na jej na pozycji.
- Wciąż szukam sposobów na poprawę poziomu kadry, stąd chęć sprawdzenia zawodniczek, mogących jej dać coś nowego. Miejsce w kadrze zawsze powinno wiązać się z dużą rywalizacją i być wielką dumą dla zawodniczek. Ostatnio pojawiło się kilka młodych, interesujących dziewcząt, którym chcę dać szansę, zachowując przy tym trzon drużyny złożony z liderek - dodał Arne Senstad.
Pięć debiutantek
Mówiąc o liderkach, miał na myśli Karolinę Kochaniak, która ze względów prywatnych nie uczestniczy w zgrupowaniu. W jej miejsce powołana została Marcelina Polańska, jedna z pięciu debiutantek. Pozostałe to: Oliwia Kuriata, Wiktoria Kostuch, Oliwia Domagalska, Paulina Kuźmińska; Kostuch i Kuźmińska zastąpiły Żanetę Lipok i Katarzynę Cygan.
- W porównaniu do mistrzostw świata nie ma zbyt wielu zmian. Żadna zawodniczka nie straciła szans na dalsze występy. Co więcej, cieszę się, że po turnieju zawodniczki nadal są bardzo zmotywowane do gry w kadrze i chcą walczyć o miejsce w składzie na tegoroczne Euro - podkreślił selekcjoner, który nasz zespół prowadzi od sierpnia 2019 roku i przeciwko Norwegii grał trzykrotnie, za każdym razem przegrywając.
Najbliżej pokonania rodaczek był podczas turnieju towarzyskiego przed mistrzostwami świata 2023 (25:27). Do ostatniego spotkania doszło natomiast 8 marca zeszłego roku, kiedy Skandynawki zwyciężyły 32:28. Tamten mecz pamięta 10 uczestniczek obecnego zgrupowania, a najlepiej Magda Balsam, autorka 7 bramek. - W takich meczach zawsze skupiamy się na tym, żeby popełnić jak najmniej błędów, bo wiemy, że rywalki mają z nich łatwe kontrataki. Wszyscy wiemy, że w hierarchii jesteśmy niżej od nich, więc to na nich ciąży obowiązek zwycięstwa. Nam z perspektywy sprawienia niespodzianki gra się niekiedy łatwiej - zauważyła prawoskrzydłowai oby jej słowa przerodziły się w czyn.
Marek Hajkowski
GRUPA A
|
1. Norwegia |
2 |
4 |
60:46 |
|
2. Rumunia |
2 |
2 |
61:58 |
|
3. Polska |
2 |
2 |
57:54 |
|
4. Słowacja |
2 |
0 |
39:59 |
Mecze rozegrane: Norwegia - Rumunia 29:27, Polska - Słowacja 28:20, Słowacja - Norwegia 19:31, Rumunia - Polska 34:29.
10 DNI trwała sprzedaż biletów na czwartkowy mecz Polska - Norwegia. Nabywców znalazły wszystkie wejściówki, a to znaczy, że na trybunach zasiądzie 3714 osób. Będzie to szósty występ Biało-czerwonych w lubińskiej Hali RCS.
53 RAZY mierzyły się dotąd oba zespoły. Polki triumfowały w 17 spotkaniach, 4-krotnie zanotowano remis, a 32 razy zwyciężyły Norweżki.
KADRA NA NORWEGIĘ
Bramkarki: Adrianna Płaczek (DVSC Schaeffler/Węgry), Paulina Wdowiak (MKS Lublin), Barbara Zima (Zagłębie Lubin); skrzydłowe: Magda Balsam (CSM Slatina/Rumunia), Natalia Janas (Zagłębie), Wiktoria Kostuch (KPR Kobierzyce), Daria Michalak (HC Dunarea Braila/Rumunia); rozgrywające: Oliwia Domagalska (MKS Piotrcovia), Monika Kobylińska (S.C. Gloria Bistrita/Rumunia), Paulina Kuźmińska (Start Elbląg), Natalia Nosek (SCM Universitatea Craiova/Rumunia), Marcelina Polańska (Piotrcovia), Aleksandra Rosiak (Lublin), Paulina Uścinowicz (Sport-Union Neckarsulm/Niemcy); obrotowe: Oliwia Kuriata (MKS Gniezno), Patrycja Noga (Piotrcovia), Aleksandra Olek (HC Podravka Koprivnica/Chorwacja), Natalia Pankowska (Piotrcovia).
czwartek, godz. 18.00; transmisja - Polsat Sport 1
CZY WIESZ, ŻE...
Zanim portugalscy sędziowie rozpoczną mecz, na antenie Polsatu Sport 1 odbędzie się losowanie par półfinałowych Pucharu Polski mężczyzn. Awans do niego uzyskały: Orlen Wisła Płock, Industria Kielce (obrońca trofeum), Netland MKS Kalisz i PGE Wybrzeże Gdańsk. Na tym etapie zmagań nie przewiduje się rozstawień, więc każdy może zagrać z każdym, ale czujemy przez skórę, że ekipy z Płocka i Kielc na siebie nie trafią. Turniej Final Four Pucharu Polski odbędzie się 18-19 kwietnia w Kaliszu.
