Niekończący się dramat

Bartosz Talar po raz trzeci zerwał więzadło krzyżowe w tym samym kolanie. Jeszcze nie wiadomo, czy będzie miał kolejny zabieg.

W 2022 roku Bartosz Talar rozegrał pięć meczów w reprezentacji do lat 20. Fot. Marta Badowska/PressFocus

WISŁA KRAKÓW

Pomocnik jest najlepszym przykładem na poparcie słów: aby coś osiągnąć w sporcie, poza talentem trzeba mieć przede wszystkim zdrowie. I szczęście.

Czerwony kolor

Bartosz Talar jest w Wiśle od niemal czterech lat. Przyszedł do klubu po spadku, nie miał być jednak od razu jedną z nowych pierwszoplanowych postaci. Miał być melodią przyszłości, Jerzy Brzęczek po tygodniach testów uznał, że przy tak niewielkich kosztach warto dać mu szansę. Wychowanek Dunajca Nowy Sącz wrócił do kraju po trzech latach szkolenia w Olympique Lyon, gdzie grał w juniorach i rezerwach. Od 12 sierpnia 2022 roku wystąpił w zaledwie 25 meczach pierwszej drużyny (1 gol, 5 asyst). Kiedy popatrzy się na jego profil w serwisie Transfermarkt, to dominuje w nim czerwień, a to oznacza, że zawodnik nie grał. W przypadku Talara przerwy były spowodowane poważnymi kontuzjami. Pierwszy raz zerwał więzadła krzyżowe przednie (ACL) w kolanie lutym 2024, w czasie treningu tuż przed startem rundy wiosennej. Po operacji i rehabilitacji wrócił do gry w rezerwach po ponad 13 miesiącach. 

Dwa razy trening, raz mecz

Trzecioligowe rozgrywki miały być trampoliną, która po przerwie miała go ponownie doprowadzić do pierwszej drużyny, ale ostatni mecz zaliczył dla niej 17 grudnia 2023 roku. Na początku trzeciego spotkania w rezerwach w 2025 dramat się powtórzył. Więzadło w prawym kolanie znów nie wytrzymało, żmudny proces trzeba było zacząć od nowa. Talar walczył z rywalem o piłkę, udało mu się wyjść przed niego i wtedy nienaturalnie wykręcił kolano. Kiedy 21 marca w Opolu zawodnicy Wisły pozowali do zdjęcia z koszulką Talara, stało się jasne, że znów przytrafiło mu się coś złego. Okazało się, że trzeci raz dokładnie to samo, a drugi bez kontaktu z przeciwnikiem. W czasie treningu rezerw wybijał piłkę i znów poczuł ból. Jak jednak w rozmowie z „Gazetą Krakowską” po sparingu z Podhalem Nowy Targ przyznał trener Mariusz Jop, tym razem kolano wyglądało dobrze i nie dawało oznak bólowych, choć więzadło było uszkodzone. Wrócił do treningu biegowego i za jakiś czas ma podjąć decyzję, czy kolejny raz oddać się w ręce lekarzy. Przy tego typu urazach kluczowe jest wzmacnianie mięśni zapewniających stabilność kolana i Talar w ostatnich latach bardzo się na tym skupiał. Czasem zawodnicy nie decydowali się na kolejną rekonstrukcję więzadeł i byli w stanie grać w piłkę bez zabiegu.

Możliwe konsekwencje

Czterokrotne zerwanie ACL w tym samym kolanie zastopowało karierę napastnika Michała Jonczyka (m.in. Górnik Zabrze i Widzew Łódź). Nie pomógł mu nawet przeszczep więzadła od dawcy i w wieku 22 lat musiał zrezygnować z zawodowej gry w piłkę. Odnalazł się jako doradca finansowy, pomaga m.in. zawodowym sportowcom. Do dziś nie gra nawet amatorsko, czasem tylko kopie z synem. Podkreśla, że skoro kolano już „strzeliło” cztery razy, to nie chce już ponownie mieć tych „wrażeń”. - Trzymam kciuki za Bartka. Wierzę, że los się odwróci i więzadła wytrzymają. Mi jednak bardzo dużo dała rozmowa z lekarzem po trzecim zerwaniu. Powiedział, że muszę myśleć 20-25 lat do przodu. O konsekwencjach operacji, m.in. wierceniu, w przyszłości: możliwych bólach, endoprotezie. Mentalność sportowca nakazuje walczyć o powrót do gry, ale trzeba pamiętać, że przede wszystkim jesteśmy ludźmi i po zakończeniu kariery mamy przed sobą znacznie dłuższe życie - podkreśla. 

Michał Knura


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się