Niegotowi na elitę

Lechia jest najgorszym beniaminkiem bieżącego sezonu. Wygrała raptem trzy mecze.

Bohdan Wjunnyk z czterema bramkami jest najlepszym strzelcem Lechii. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

Mijający rok w Lechii był pełen skrajności. Zespół najpierw fantastycznie spisywał się w 1. lidze, wygrywając mecz za meczem i żeglował w stronę ekstraklasy. Awans miał być początkiem fantastycznej przygody. Gdańszczanie do elity wrócili zaledwie po roku przerwy, więc wydawało się, że powinni być przygotowani na wyższy poziom. Tymczasem ekstraklasowa rzeczywistość negatywnie zweryfikowała pomorską drużynę.

Młody zespół Szymona Grabowskiego zaczął bieżący sezon nie najgorzej, bo od remisu z wicemistrzem z Wrocławia (dopiero po czasie okazało się, że Śląskowi wiele brakuje do formy z poprzednich rozgrywek). Fenomenalną bramkę zdobył wówczas Tomasz Neugebauer, który niemal z połowy boiska pokonał Rafała Leszczyńskiego. Z biegiem czasu było jednak tylko gorzej. Lechia hurtowo traciła punkty. Co prawda we wrześniu odniosła dwa zwycięstwa z rzędu -z Górnikiem i Radomiakiem, ale ekipa Szymona Grabowskiego nie poszła za ciosem. Odpadła też z Pucharu Polski, przegrywając z Pogonią Grodzisk Mazowiecki.

Słabe wyniki spowodowały, że zarządzający klubem musieli podjąć decyzję o zwolnieniu trenera. Szymona Grabowskiego chwilowo zastąpił Radosław Bella, a podczas ostatniej tegorocznej kolejki zespół poprowadził już John Carver. Anglik w debiucie wygrał ze Śląskiem, więc dał kibicom małą nadzieję na poprawę gry wiosną. Czy tak rzeczywiście będzie? Wiele zależy od tego, jak Lechia poradzi sobie z problemami finansowymi. Drużynie przydaliby się nowi piłkarze, którzy podnieśliby poziom rywalizacji. Transfery zimą mogą okazać się kluczowe. Ważne jest też to, żeby zawodnicy przestali rozwiązywać kontrakty. Luis Fernandez powiedział „dość” jeszcze we wrześniu, a Conrado pożegnał się z kibicami w grudniu. Decyzje te były podyktowane zaległościami klubu, który nie wypłaca piłkarzom pieniędzy na czas.

Kacper Janoszka

17. LECHIA GDAŃSK

STRZELCY (18)

4 – Wjunnyk, 3 – Mena, 2 – Kapić, 1 – Bobczek, Carenko, Chłań, D’Arrigo, Neugebauer, Olsson, Piła, Pllana, Wendt

PLUS

Promują młodość

W każdej kolejce trenerzy Lechii Gdańsk (Szymon Grabowski, Radosław Bella, John Carver) wystawiali najmłodsze jedenastki w ekstraklasie. Średnia wieku pierwszego składu nigdy nie przekroczyła 25 lat, a najmłodziej wyglądała w starciu z Rakowem Częstochowa, w sierpniu 2024 roku (średnia wieku 22,9). Cóż jednak z tego, skoro zespół przegrywa, a przy okazji niepromowani są polscy piłkarze. W ostatnim meczu John Carver wystawił trzech biało-czerwonych, co i tak – jak na Lechię - było niezłym wynikiem.

MINUS

Finansowy dramat

Problemy natury organizacyjnej w Lechii są powodem większości kłopotów. Choć zespół pewnie awansował do ekstraklasy, potrzebował wzmocnień. Tymczasem Lechia nie przeprowadziła żadnych poważnych transferów, pozostawiając trenerowi Szymonowi Grabowskiemu nie najlepszy materiał do pracy. Dodatkowo jeszcze we wrześniu kontrakt rozwiązał Luis Fernandez, a z winy klubu Gdańsk w grudniu opuścił także Conrado. Zwolnienie trenera Grabowskiego nie było zaskakujące, ale z pewnością nie on był przyczyną gorszych wyników.