Niechciani w Polsce

Jeden zagrał na mistrzostwach świata, inni zdobywali mistrzostwo Afryki. Co ich łączy? W polskich klubach potraktowano ich odmownie, gdy starali się o angaż.

Robert Ndip Tambe (w środku) w barwach LZS Piotrówka. W 2017 został z Kamerunem mistrzem Afryki. F ot. Michał Chwieduk/AfrykaGola.pl

AFRYKA 

Różne są piłkarskie koleje losu… Można to stwierdzić na przykładzie zawodników, którzy mogli zawojować ekstraklasę, a tego nie zrobili. Po czasie okazało się, że… na dobre im to wyszło.

Przykład numer 1

W 2001 roku w Górniku Zabrze występowała dwójka młodych zawodników z dalekiego Zimbabwe: obrońca Dickson Choto oraz napastnik Shingi Kaondera. Mówiło się, że pracujący w Harare, a związany z Zabrzem trener Wiesław Grabowski (zmarł pod koniec lipca tego roku) chce wysłać jeszcze jednego zawodnika. W śląskim klubie miano wtedy stwierdzić, że… trzeciego „górnika” już nie chcą. Tym trzecim graczem miał być nie kto inny, jak późniejszy napastnik klubów Premier League, Benjani Mwarumwari.

Rozmawiałem z nim w 2006 roku w Port Said podczas Coupe du Afrique. Grał wtedy w Portsmouth, żeby potem przenieść się do Manchesteru City, gdzie jego tygodniówka – 20 lat temu – wynosiła 50 tys. funtów. Tak mówił mi o niedoszłym transferze do Polski, do Górnika: – Faktycznie, Grabowski chciał mnie wytransferować do Europy. Wspominał o klubie z Polski, ale nic z tego nie wyszło. W końcu trafiłem najpierw do RPA, do klubu Jomo Cosmos, a stamtąd do Szwajcarii. Grabowski to dla nas ważna osoba. Potrafi pokierować karierą piłkarza.

Przykład numer 2

Z Johnem Paintsilem rozmawiałem też podczas Pucharu Narodów Afryki, ale w Ghanie w 2008 roku. Był już wtedy uznaną postacią Czarnych Gwiazd, które turniej u siebie skończyły na trzecim miejscu. Grał w West Ham United, gdzie trafił po udanych dla siebie i reprezentacji mistrzostwach świata 2006 na niemieckich boiskach. Latem 2008 roku za 6,3 mln funtów przeniósł się do Fulham, żeby potem występować jeszcze w Leicester. W reprezentacji swojego kraju zagrał aż 91 razy, z sukcesami na igrzyskach olimpijskich w Atenach, dwukrotnie na MŚ i na turniejach Pucharu Narodów Afryki.

Mało kto wie, że jako 20-letni chłopak zimą 2002 roku przyjechał na sprawdzian do Widzewa Łódź. O krótkiej polskiej przygodzie mówił bardzo oględnie. Nie chciał wchodzić w szczegóły. – Klub był profesjonalnie zorganizowany, ludzie wokół mnie też bardzo mili, ale spotkało mnie tam coś, o czym nie chcę mówić. O co chodziło? Jestem profesjonalnym zawodnikiem i nie będę ujawniał takich rzeczy. To moja sprawa – tłumaczył mi w hotelu w Akrze w lutego 2008 roku.

Przykład numer 3

W finale Pucharu Narodów Afryki 2017 na stadionie w Libreville w Gabonie, w meczu o tytuł Kamerun zmierzył się z Egiptem. W wyjściowym składzie Nieposkromionych Lwów prowadzonych przez belgijskiego szkoleniowca Hugo Broosa na boisko wybiegła dwójka zawodników, których znaliśmy z polskich boisk – tzn. znało i pamiętało niewielu.

Byli to: pomocnik Arnaud Djoum i napastnik Robert Ndip Tambe. Ten pierwszy podpisał kontrakt z Lechem na początku 2015 roku. Z jego transferem wiązano wielkie nadzieje. Piłkarz na swoim koncie miał blisko 120 meczów w holenderskiej Eredivisie, grał też w Turcji. Niestety, w klubie z Poznania nie poszło mu najlepiej. Wystąpił w ledwie 3 ligowych spotkaniach, a w meczu przeciwko Zawiszy zobaczył czerwoną kartkę. W efekcie po kilku miesiącach pobytu w Polsce rozstał się z Kolejorzem i trafił do szkockiego Heart of Midlothian, a stamtąd do silnej reprezentacji Kamerunu, z którą w lutym 2017 roku sięgnął po mistrzostwo Afryki!

Przykład numer 4

Przypadek Roberta Ndip Tambe był inny. Przywiózł go do Polski nigeryjski menedżer John Chibuzo Nwakpa. Przyjechał pod koniec 2014 roku. Miał trafić do Wisły Kraków, ale akurat pracę tam stracił Franciszek Smuda i z testów w krakowskim zespole nic nie wyszło. W tej sytuacji zakotwiczył w... czwartoligowym LZS Piotrówka, klubie z Opolskiego, który słynął z zatrudniania graczy z Afryki.

Wiosną 2015 roku strzelił 18 bramek w 13 spotkaniach, pomagając drużynie w wywalczeniu awansu do III ligi. Był potem sprawdzany przez Górnika Zabrze i Śląsk Wrocław, ale z przejścia do ekstraklasowych klubów nic nie wyszło. W Zabrzu ówczesny szkoleniowiec Leszek Ojrzyński wolał postawić na Macieja Korzyma niż na nieznanego Kameruńczyka. W tej sytuacji Ndip Tambe wylądował za południową granicą – w Spartaku Trnava, dla którego latem 2016 roku zdobył 4 gole w eliminacjach Ligi Europy. Zwrócił na niego uwagę belgijski selekcjoner Nieposkromionych Lwów, Hugo Broos, i dał mu szansę debiutu w reprezentacji.

Puchar Narodów Afryki zaczął na ławce, żeby w drugim meczu z Gwineą Bissau wyjść na boisko w drugiej połowie. Od kolejnego meczu z Gabonem grał już w wyjściowym składzie, będąc mocnym punktem zespołu, który okazał się rewelacją mistrzostw Czarnego Lądu, zdobywając mistrzostwo kontynentu.

– Dzwonią teraz do mnie przedstawiciele takich klubów jak Spartak Moskwa, Dynamo Moskwa, Dynamo Kijów i pytają o Roberta. Niewykluczone, że jeszcze teraz podpisze kontrakt z nowym klubem, do którego przejdzie już latem. Jest wiele zapytań – tłumaczył wtedy John Chibuzo Nwakpa. 

– Niepowodzenie w Polsce tylko mnie wzmocniło – mówił z kolei sam zawodnik. Ostatecznie wylądował w Adana Demirspor w Turcji. Grał też jeszcze potem w Rumunii i w Chinach.

Michał Zichlarz 

Niechciany w Widzewie John Paintsil zagrał potem w igrzyskach olimpijskich i dwa razy na mistrzostwach świata. Fot. Facebook


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się