Niech to będzie festiwal bramkowy
Podczas sobotniego meczu z Irlandią Północną w Tarnowie światła i kamery skierowane będą na Michała Kubika, który kończy bogatą karierę reprezentacyjną.
Michał Kubik kibiców reprezentacji Polski po raz ostatni zaczaruje w sobotę. Fot. Marta Badowska / Press Focus
ELIMINACJE MŚ 2028
Żeby wygrać, trzeba strzelać gole, żeby strzelać gole, trzeba kreować sytuacje, a przy tym nie popełniać błędów w defensywie, bo zdeterminowany rywal może to wykorzystać i będzie klops – Błażeja Korczyńskiego, selekcjonera naszej reprezentacji w futsalu, można słuchać bez końca. Opowiadać o ukochanej dyscyplinie potrafi jak mało kto i nawet tęgie głowy przy nim wymiękają.
Tylko spokój
Zacytowany na wstępie wywód wypłynął z jego ust tuż po zwycięskim (6:2) meczu z Bośnią i Hercegowiną w Gorzowie Wielkopolskim, a dotyczył kolejnego starcia z Irlandią Północną w Tarnowie, do którego dojdzie w najbliższą sobotę. Była to odpowiedź na sugestię przedstawicieli TVP Sport, że skoro Bośniacy pokonali Irlandczyków z Północy 17:1, a naszym zawodnikom pozwolili strzelić pół tuzina goli, to Biało-czerwoni również ich rozniosą w proch i pył. – Spokojnie, jeszcze nigdy przed meczem nikomu nie dopisano punktów. Każde spotkanie trzeba wybiegać, udowodnić wyższość nad przeciwnikiem i właśnie w ten sposób podchodzimy do starcia z Irlandczykami – tonował nastroje szkoleniowiec.
Ostatni taniec
Potwierdzeniem słów, że trener z należytą powagą traktuje rywali, jest zgrupowanie trwające od poniedziałku. Uczestniczą w nim ci sami zawodnicy, którzy wystąpili przeciwko Bośni i Hercegowinie, ale w czwartek dołączył gość specjalny. To Michał Kubik, który zakończy w sobotę reprezentacyjną karierę. Długoletni kapitan ma wybiec na parkiet i zostać oficjalnie pożegnany przez futsalową brać. Fanfary nie będą dziwić, bo mowa o zawodniku mającym 165 meczów w biało-czerwonej koszulce; Kubik w kadrze grał przez 15 lat. – Być z tymi chłopakami tak długo i reprezentować ukochany kraj to piękna sprawa. Dla mnie to było spełnienie dziecięcych marzeń – podkreślił jeden z bohaterów sobotniego wieczoru.
Były kapitan Biało-czerwonych ostatni mecz w drużynie narodowej rozegrał podczas styczniowych mistrzostw Europy. – Był to ogromny zaszczyt i duma. Przez 15 lat utrzymywałem się przy pięciu kolejnych selekcjonerach, więc to chyba nie był przypadek, że się w niej znalazłem – uśmiechał się Kubik, mając na myśli kolejno Vlastimila Bartoszka, Klaudiusza Hirscha, Andreę Bucciola, Andrzeja Biangę i Błażeja Korczyńskiego.
Jedyny taki
Kubik był liderem reprezentacji oraz jej długoletnim kapitanem. W trudnych momentach jako pierwszy stawał do rozmów z mediami, ale był także symbolem ostatnich sukcesów. Trzykrotnie świętował awans na mistrzostwa Europy, co wcześniej nie udało się nikomu. – Byłem jednym z liderów tej kadry, byłem chyba w najlepszych, ostatnio, latach polskiego futsalu. Trzy razy starty w Euro, dwa w barażach o mistrzostwa świata. Warto ten wynik docenić, bo my tę dyscyplinę popchnęliśmy do przodu. Wiele innych krajów trzykrotnym z rzędu awansem na mistrzostwa Europy nie może się pochwalić – pękał z dumy strzelec 47 bramek w biało-czerwonych barwach, który w wieku 36 lat pozostaje czynnym zawodnikiem AZS-u AWF-u Katowice. Zanim trafił do tego klubu, występował m.in. w Rekordzie Bielsko-Biała i pięciokrotnie sięgał po złoty medal mistrzostw Polski.
Biletów na mecz z Irlandią Północną nie ma już od dawna. Nic dziwnego – wielu chce na żywo zobaczyć festiwal strzelecki, bo nikt nie ma wątpliwości, że padnie wiele efektownych bramek.
Marek Hajkowski
NIE PRZEGAP◼ Polska - Irlandia Północna
sobota, godz. 19.00, TVP Sport
