Nie zatrzymywać się!

Rozpędzona kadra Jerzego Brzęczka rozpoczyna rundę rewanżową eliminacji mistrzostw Europy. We wtorek starcie z Macedonią Północną.

Reprezentacja Jerzego Brzęczka robi prawdziwą furorę w eliminacjach EURO 2027. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

REPREZENTACJA U-21

Od starcia z tym rywalem w Krakowie (3:0) rozpoczęła się przygoda młodzieżówki pod batutą Jerzego Brzęczka. Wtedy zrobiła bardzo dobre wrażenie, a w kolejnych meczach zaczęła zachwycać, a po piątkowym starciu w Szczecinie z Włochami (2:1) wprowadziła nas wręcz w stan euforii.

Zakończenie roku z kompletem sześciu zwycięstw byłoby wymarzonym scenariuszem i w obecnej sytuacji całkiem realnym. Wygrane spotkanie z Włochami ostatecznie pozytywnie zweryfikowało możliwości i ambicje naszej drużyny. - Poziom tego spotkania i to, co się w nim działo, to coś więcej niż poziom reprezentacji młodzieżowej. Jestem dumny, bo dość duża liczba zawodników z powodu kontuzji nie mogła przyjechać na to zgrupowanie. Ci, którzy dostali szanse, po prostu je wykorzystali. To dla nas rzecz najważniejsza – powiedział były selekcjoner pierwszej reprezentacji po piątkowym meczu.

Nie mają gwiazd

Teoretycznie trzy punkty we wtorkowym starciu powinny być formalnością. Macedończycy nie mają już szans na awans czy baraże. Wygrali tylko jedno spotkanie, z Armenią u siebie (2:1), pozostałe cztery to porażki – ostatnio ze Szwedami (1:4), z którymi my nie tak dawno wygraliśmy 6:0. Trener Goran Stanić w drugiej części eliminacji może więc skupiać się już na ogrywaniu młodzieży. Próżno szukać gwiazd w zespole rywali. Cała kadra wyceniania jest zaledwie na 4,25 mln euro. To blisko 10 razy mniej od naszej młodzieżówki. Najwyżej wyceniany, na pół miliona euro, jest Martin Gjorgievski ze Zbrojovki Brno.

My powoli myślami zaczynamy sięgać już turnieju finałowego. Trudno jednak, aby było inaczej, skoro zdobyliśmy 15 punktów w pięciu meczach i mając zaledwie jedną straconą bramkę. Drużyna, którą w krótkim czasie udało się zbudować Brzęczkowi, jest niemalże bezbłędna. Na razie najbardziej wyrazistych postaci nie podbiera mu Jan Urban, na ostatnie zgrupowanie powołał jedynie Filipa Rózgę. Przy utrzymaniu obecnej dyspozycji Tomasza Pieńki, Oskara Pietuszewskiego czy Jana Faberskiego wydaje się to jednak jedynie kwestią czasu.

Siła rezerwy

W drużynie Brzęczka niebagatelną rolę odgrywają zmiennicy. W meczu z Włochami to oni przesądzili o zwycięstwie. Wyrównującą bramkę zdobył Wiktor Bogacz po niesamowitym i pokazanym chyba we wszystkich serwisach zagraniu „Diego Armando Faberskiego”, jak określił napastnika Zwolle komentujący mecz w TVP Sport Maciej Iwański. Zwycięską bramkę na 2:1 strzelił Maciej Kuziemka, który pojawił się na placu gry dziesięć minut wcześniej. - Pierwszymi dwoma zmianami dokonaliśmy pewnej korekty. Szybko jeszcze przeanalizowałem jedną kwestię i bardziej zaryzykowaliśmy – przyznawał po spotkaniu szkoleniowiec.

Biorąc pod uwagę specyfikę naszej grupy, z niżej notowanymi rywalami nie można się potknąć, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że o pierwszym miejscu zadecydują bezpośrednie mecze z Włochami. - Trzy punkty z piątku będą mieć jeszcze większe znaczenie, jeśli w Macedonii odniesiemy zwycięstwo – nie ma najmniejszych wątpliwości Jerzy Brzęczek. Wyniki i sposób gry jego zespołu generują coraz większe zainteresowanie kibiców. Na stadionie Pogoni starcie z Włochami oglądało ponad 19 tysięcy kibiców, co stanowi rekord frekwencji na meczu młodzieżowej reprezentacji w Polsce. W Macedonii Północnej można spodziewać się najwyżej kilkuset zapaleńców.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się