Nie straciłem wiary
Rozmowa z Erikiem Jirką, skrzydłowym Piasta Gliwice
Ekspresyjna była radość Erika Jirki podczas wygranej Piasta w Katowicach. W Gliwicach idzie ku lepszemu? Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
Na reprezentacyjną przerwę udawaliście się w dobrych nastrojach, po wygranej w Katowicach. Już na murawie zresztą ekspresyjnie świętowaliście gole, dość nietypową cieszynką. Skąd jej pomysł?
- To był pomysł trenera. Chce, abyśmy mieli poczucie, że jesteśmy razem. Że wygrywamy i przegrywamy jako team. I że ta jedność jest przydatna na boisku.
A ma pan wrażenie, że po letniej rewolucji wciąż trzeba budować ten team, tę atmosferę w Piaście?
- Latem dołączyło do nas wielu nowych piłkarzy, parę tygodni temu przyszedł też nowy trener. Team-spirit wciąż wypracowujemy, ale ja widzę nieustanny progres – i w tworzeniu atmosfery, i w naszej grze. Mamy poczucie, że jesteśmy razem, że tworzymy grupę. Ważni są zarówno ci, którzy grają, jak i ci, którzy z nimi o miejsce w składzie rywalizują.
Mówi pan sporo o zmianach mentalnych w szatni, w drużynie. A ma pan wrażenie, że i wasza gra jest inna pod skrzydłami nowego trenera?
- Gramy – mam wrażenie - trochę prościej niż w początkowej fazie sezonu. Próbujemy grać wiele piłek za plecy przeciwników, aby częściej być w polu karnym i mieć więcej okazji do oddawania strzałów.
Krótko mówiąc - nadzieja na lepszy wynik tkwi w prostocie?
- Pokazał to mecz z GKS-em Katowice, a wcześniej – pucharowy z Odrą w Opolu. Zresztą mogliśmy wygrać i wcześniej, w Gdyni – brakowało nieco szczęścia.
A propos - wygrana w Pucharze Polski, zwycięstwo przy Nowej Bukowej... Przerwa na reprezentację przyszła w niefortunnym momencie?
- Niekoniecznie. Zagraliśmy rzeczywiście dwa fajne mecze, przerwa jest okazją, by popracować nad taktyką, sposobem gry. Po to, by zacząć wygrywać regularnie i utrzymać ligę dla Gliwic.
Miał pan już – po kolejnych porażkach Piasta – momenty zwątpienia, zawahania? Wątpliwości, czy uda się wygrzebać z dna?
- Generalnie nie jest to łatwa sytuacja, gdy – jako drużyna – grasz dobrze, ale nie wygrywasz meczów. Mamy jednak dobry zespół doświadczonych zawodników, więc nie traciłem wiary w to, że „uciągniemy”, że ta dobra gra zacznie dawać i bramki i punkty. Teraz najważniejsze jest, by to kontynuować.
Rozmawialiśmy już o zmianach mentalnych w drużynie, o budowaniu jedności. Czy ten proces obejmuje też... naukę polskiego przez licznych w szatni obcokrajowców?
- Zdecydowana większość z nas mówi po angielsku. Jak ktoś ma kłopot z tym językiem, zawsze jest Jorge Felix gotowy do tłumaczenia z hiszpańskiego. Więc się dogadujemy. A najważniejsze i tak jest... dogadywanie się na boisku, w języku piłkarskim (śmiech).
Ciągle jesteście jeszcze w Pucharze Polski, ale przede wszystkim trzeba myśleć o lidze. Da się dwie sroki za ogon złapać?
- Prawdę mówiąc, trener przygotowuje nas na jeden mecz. Tak, abyśmy nie myśleli o kolejnych, skupiali się na najbliższym zadaniu do wykonania i wykonali robotę najlepiej, jak można. Tym bardziej, że każdy mecz jest inny i do każdego nieco inaczej się przygotowujemy.
Rozmawiał Dariusz Leśnikowski
5 BRAMEK zdobył już tej jesieni Erik Jirka w ekstraklasie. Do najlepszego własnego osiągnięcia w sezonie brakuje mu już tylko jednego trafienia: w barwach Spartaka Trnava w sezonach 2016/17 i 2017/18 strzelał po sześć goli.
