Nie spaść kolejny raz

Puszcza wiosną powalczy o utrzymanie, by – jak mówi prezes Jarosław Pieprzyca – uniknąć lawiny nieszczęść, czyli dwóch spadków z rzędu.

Biedniejszemu wiatr częściej wieje w oczy. Na zdjęciu trener Tomasz Tułacz. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus

PUSZCZA NIEPOŁOMICE

Po letniej rewolucji, która była konsekwencją opuszczenia ekstraklasy po dwóch sezonach, zima w drużynie z Niepołomic jest spokojna. Nie znaczy to, że nie brakuje problemów.

Wrócił na stare śmieci

Z drużyny odeszło trzech piłkarzy. Napastnik Adam Basse z Rakowa Częstochowa rozegrał nieco ponad 200 minut i jego wypożyczenie zostało skrócone. Trafił do drugoligowego Hutnika Kraków. Podobne plany ma defensywny pomocnik Radosław Kanach, który został wytransferowany do Podbeskidzia Bielsko-Biała. W Pogoni Siedlce szczęście próbuje znaleźć inny gracz środka pola, Emmanuel Francois. – Zadecydowały sprawy pozasportowe. To zawodnik o dużym potencjale, ale zawsze najważniejsza jest drużyna, a to było zachwiane – tłumaczył trener Tomasz Tułacz. Do Puszczy wrócił Wojciech Hajda, który rozegrał dla niej 46 spotkań w ekstraklasie i rok temu przeniósł się do Miedzi Legnica. Wojciech Łobodziński na wiosnę regularnie z niego korzystał. Na początku sezonu, a w sierpniu po zmianie trenera na Janusza Niedźwiedzia defensywny pomocnik głównie grał już w rezerwach i w styczniu wrócił w formie wypożyczenia do Niepołomic, by się odbudować i jednocześnie pomóc Żubrom. 

Inna liga

Na razie to jedyne nowe nazwisko w porównaniu z jesienią. Szkoleniowiec na liście priorytetów transferowych umieścił jeszcze lewego obrońcę i napastnika. W ataku został tylko Kacper Śmiglewski, a to może być za mało, by skutecznie powalczyć o spokoje utrzymanie. Przed pierwszym gwizdkiem w 2026 roku Niepołomiczanie mają sześć punktów przewagi nad strefą spadkową. – Poprzedni rok był jednym z najtrudniejszych w naszej historii – podkreśla prezes Jarosław Pieprzyca. – Mieliśmy już doświadczenie spadku po roku w I lidze i wiem, jak trudno było się pozbierać. Wiązaliśmy duże nadzieje z powrotem na własny stadion, ale spadliśmy. Gdybym mógł cofnąć czas, to można było spaść taniej, ale chcieliśmy dać sobie szansę. Mamy o 10-12 mln zł mniej niż w ekstraklasie. Pod względem finansowym teraz I liga jest inna od tej, z której awansowaliśmy. Trzeba mądrze  się poruszać. Mieliśmy przykłady innych klubów, dla których spadek z ekstraklasy spowodował lawinę nieszczęść – zauważa sternik Żubrów. 

Nie ma chętnych

– Na 23 zawodników z kadry dziesięciu to młodzieżowcy. To pokazuje filozofię klubu. Gdy przejmowałem zespół, na 22 zawodników czterech było młodzieżowcami. W kręgu zainteresowań jest ogromna liczba zawodników, proponują ich menedżerowie. W ekstraklasie mieliśmy najskromniejszy budżet, w pierwszej lidze też mamy skromne pieniądze. Znajdujemy jednak rozwiązania, staramy się tak działać, żeby pozyskiwać zawodników, na których nas stać – podkreśla trener Tułacz. Puszcza w stu procentach jest miejskim klubem. Na horyzoncie nie ma chętnego inwestora, który odkupiłby część akcji i poprawił sytuację finansową.

Michał Knura

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się