Nie poddawaj się, walcz, idź do przodu
Rozmowa z Gabrielem Arantesem, wnukiem Pelego
Jak to się stało, że zaprosił pan do Brazylii przedstawicieli klubu z Czekanowa?
- Zrobiła na mnie wrażenie jego historia. Dowiedziałem się o takim klubie od mojego przyjaciela, Mario Fischera, który akurat przebywał w Polsce, i postanowiłem zaprosić go do Brazylii. Mario, dziękuję! To dla nas ogromna radość, że na drugim końcu świata jest klub, który w taki sposób związany jest z Brazylią. To dla mnie ogromny honor, że ktoś w taki sposób potrafił wyrazić miłość do mojego dziadka. Dziękuję za to.
Nie sposób nie spytać o sławnego dziadka. Jakie są pańskie wspomnienia z nim związane?
- Wiadomo, że to dla mnie wielki honor być wnukiem takiego człowieka. Sam próbowałem też być piłkarzem, ale nie starczyło talentu. Nie zdarzyło się, żeby dziadek zabrał mnie na mecz, był osobą bardzo zajętą. Mnóstwo podróżował, wiele czasu przebywał poza granicami, nie spędzaliśmy go razem. Przypominam sobie jedną z sytuacji: grając w piłkę, odniosłem bolesny uraz. Pierwszą osobą, która przyszła mi do głowy po treningu, żeby do niej zadzwonić,był mój dziadek. Czekałem na słowa otuchy, ale jednak ich nie usłyszałem. Usłyszałem za to, że piłka jest twarda jak życie. „Przestań marudzić i idź dalej”. Dało mi motywację… Wiem, że nie należy się poddawać.
Wiem, że komentuje pan mecze piłkarskie. To trudne? Lubi pan to zajęcie?
- Skoro próbowałem być piłkarzem i się nie udało, to musiałem iść naprzód. Studiuję dziennikarstwo, jestem na ostatnim roku. Nie wyjdę na boisko jako gracz zawodowy, ale nadal chcę być przy piłce nożnej. Przeżywam to, bardzo się cieszę choćby, że z Arabii Saudyjskiej do Santosu wrócił Neymar, to wspaniały piłkarz. Takie mecze jak z Recife można oglądać, można komentować...
Czy Brazylia, ewentualnie z Neymarem w składzie, może w trakcie najbliższego mundialu wiele osiągnąć?
- Oczywiście! Mogę powiedzieć, że najlepszy zawodnik, jakiego teraz mamy, to Neymar i wierzę, że pojedzie na mistrzostwa świata. Wiemy, że ma poważne problemy z kontuzjami, a w związku z tym z osiągnięciem odpowiedniej formy psychicznej, ale jeśli pokaże choćby 60 procent własnych możliwości, to i tak okaże się dla naszej reprezentacji ogromnym wzmocnieniem, wielką pomocą. Wierzę, że z nim w składzie Brazylia pokaże się z mocnej strony.
Sylwester Kurek, prezes Brasil Czekanów, zaprasza pana do Polski, na marcowy mecz gwiazd między Polską a Brazylią w Gliwicach. Wybiera się pan?
- Dziękuję, przyjmuję je. Z przyjemnością przyjadę do Polski. To dla mnie honor.
Rozmawiał Paweł Czado
Gabriel Arantes, najstarszy wnuk Pelego. Fot. Paweł Czado
Gabriel Arantes
Ur. 2000. Jest synem Sandry Reginy Arantes do Nascimento (1964-2006), która została prawnie uznana za córkę Pelego w 1996 roku, w wyniku testów DNA. Początkowo nieuznawany przez Pelego, pogodził się z dziadkiem, był przy nim obecny podczas jego ostatnich dni życia wraz z bratem Octavio Felinto Neto. Dostali na to pozwolenie od reszty rodziny. Przeprowadził się wtedy z USA do Brazylii. - Dziadek uścisnął mi wtedy dłoń. Rozmawialiśmy jak dziadek i wnuk, bardzo się wzruszyłem. Wiedziałem, że jest chory, ale nie, że aż tak. Powiedziałem mu, jak bardzo go kocham i szanuję, jakim jest dla mnie wzorem do naśladowania. Rozumiem okoliczności, które się wydarzyły - stwierdził w jednym z wywiadów. Dziś studiuje dziennikarstwo, komentuje mecze piłkarskie i prowadzi z bratem firmę Arantes do Nascimento Sports. Utrzymuje dobre relacja z sześcioma wujkami.
