Nie możemy grać jak cioty

Rozmowa z Jackiem Bąkiem, 96-krotnym reprezentantem Polski, środkowym obrońcą, uczestnikiem MŚ 2002, 2006 i ME 2008

W obronie nie dajemy rady... Viktora Gyokeresa nie potrafią powstrzymać Jan Bednarek (nr 5) i Jakub Kiwior. Fot. PAP/Piotr Nowak

Pana opinia po 1:3 ze Szwecją?

- Nie chcę za bardzo krytykować naszego zespołu, ale nie wyglądało to najlepiej, a już szczególnie w tyłach…

To był szósty mecz naszej reprezentacji w tym roku i straciliśmy aż 11 bramek czyli średnio dwie!

- Jeśli chodzi o grę obronną, to nie mamy swojego DNA. Nie mamy takich skurczybyków, za „ładnie” to wszystko wygląda. Takie błędy nie mają prawa się zdarzyć na tym poziomie. Błędy popełniane przez Wiśniewskiego to katastrofa! Chłop jak dąb, a popełnia dziecinne pomyłki. Wszyscy widzą, jak to wygląda. Gramy słabo w obronie, choć wcześniej z Bośnią z tyłu było zero. Pojawia się jednak nonszalancja, co zobaczyliśmy we wtorek.

Co mógłby pan podpowiedzieć młodszym kolegom?

- Musi być większa koncentracja. Czy czwórką, czy trójką albo piątką z tyłu - nie możemy grać tak jak teraz. Nie mamy lidera, który by to wszystko scalił, zebrał do kupy, jak to potrafił zrobić Kamil Glik. Jak Glik na boisku wszedł w rywala, to ten czuł to  przez parę dni czy tygodni. Dzisiaj gramy za elegancko, za delikatnie. W piłce nożnej, szczególnie na reprezentacyjnym poziomie, tak się nie gra.

Z Bośnią zagraliśmy czwórką z tyłu. Ze Szwedami było znowu trzech środkowych obrońców. Jak pana zdaniem powinniśmy grać?

- Mówiłem już dawno: grajmy czwórką z tyłu. Wiadomo, jest moda na trójkę środkowych i dwóch wahadłowych. My jednak przede wszystkim musimy zabezpieczyć tyły. Jak mamy czwórkę, to lepiej to wygląda. Tego się trzymajmy. Mamy wprawdzie trójkę chłopów jak dęby - Wiśniewski, Bednarek, Kiwior - ale nie przekłada się to na boisko. Graja za delikatnie, a obrońca to obrońca, to ma być taki skurczybyk, który jak włoży nogę, to napastnik musi poczuć. Nie gramy agresywnie, nie gramy ze sportową złością, a raczej elegancko przechodzimy obok meczu. Bramki, jakie straciliśmy ze Szwecją, to kuriozum!

Co w takim razie trzeba zrobić?

- Oni muszą się sami zebrać i powiedzieć sobie: „panowie, no kurczę ja mać, tak nie można!”. To nie dotyczy zresztą tylko obrońców, ale i przednich formacji. O czym my dyskutujemy, skoro naszym najlepszym graczem na boisku jest Wiktor Nowak, który w reprezentacji gra drugi mecz?! Gdzie są zawodnicy, którzy rozegrali po 50-60 spotkań w kadrze? Nowak może nam pomóc, ale nie może być tak, że ma ciągnąć ten wózek.

Słychać głosy, że trener Jan Urban nie daje rady i że u steru powinna być zmiana...

- Dzisiaj jak przyjedzie Guardiola, a chłopaki sami się nie skrzykną i nie zmobilizują, to nic nie zrobi! Zawodnicy sami muszą znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego jest, jak jest.. Musi być inne nastawienie, ale oczywiście to nie jest takie proste. Mamy do czynienia z delikatnym pokoleniem. Jak kiedyś trener powiedział, „idziemy razem”, to wszyscy szli. Teraz pięciu powie, że może jednak nie, a po co, dlaczego… W defensywie brakuje takiego Glika, podejścia, które prezentował.

Przed piątkowym meczem z Bośnią wicemistrz olimpijski z Montrealu z 1976 roku, Henryk Wawrowski, mówił mniej więcej to samo co pan…

- Bo tak to wygląda. Musi być boiskowy przywódca, który walnie pięścią w stół i powie: „panowie tak nie można, bo my gramy jak cioty!”. Tutaj nie ma ani żółtej kartki, ani ostrego wejścia. Jak jest kartka, to mają lecieć wióry! Niech rywal to poczuje. Mnie brakuje takiego zadziora, walki, wszyscy głaszczą piłkę, jakby nie wiadomo co…  

Mecz ze Szwecją był bardzo ciekawy do oglądania, bo aż 30 strzałów na obie bramki, z czego kilkanaście celnych, a fauli mniej niż strzałów, bo ledwie 17, z czego dziewięć naszych.

- Gramy tak, żeby nikogo nie uszkodzić, żeby przypadkiem kogoś nie dotknąć, żeby nie było jakiegoś urazu, żeby nikogo nic nie bolało… Tak nie można, bo obrońca ma być taki, żeby drzazgi leciały, tam ma się palić. Napastnik ma się bać. To nie ma być gra ładna, ale skuteczna. Tego mi brakuje.

Nie ma agresywności…

- Nie ma tego boiskowego skur…

Oni naszych nie szanowali, co pokazały wejścia agresywnego Svenssona na prawej stronie czy Bergvalla w środku.

- Trzeba trochę złości, takiego DNA obrońców, że jak mi ktoś wchodzi, to na drugi raz się zastanowi czy wejdzie jeszcze raz czy będzie musiał szukać innego rozwiązania. Tak się kiedyś grało.

Czyli piłkarze powinni wziąć się w garść, ogarnąć, a nie mieć pretensje do selekcjonera...

- Zdecydowanie. Zmiana trenera nic nie da. Niech piłkarze zrobią sobie spotkanie i wyjaśnią pewne rzeczy, przecież oni potrafią grać w piłkę. Tylko potrzeba więcej sportowej agresywności, pozytywnej złości, a z tyłu ma być zamurowane. Nie można tracić takich bramek, jak my to robimy. Tak po prawdzie, to bramki tracimy po można powiedzieć juniorskich błędach. Wiśniewski chłop jak dąb, do tego szybki, a robić takie błędy?! No nie...

Jak będzie z Rumunią w piątek?

- Trzeba podejść z lepszym nastawieniem, a w obronie z większą koncentracją. Trzeba koniecznie wygrać, żeby zmazać plamę ze Szwecji. Konieczne jest zwycięstwo, bo inaczej spadniemy do Dywizji C, a to katastrofa.

Rozmawiał Michał Zichlarz

JACEK BĄK

◾ Data urodzenia : 24 marca 1973 r.
◾ Miejsce urodzenia : Lublin
◾ Pozycja : środkowy obrońca
◾ Kluby : Motor Lublin, Lech Poznań, Olympique Lyon, RC Lens, Ar-Rajjan, Austria Wiedeń    
◾ Reprezentacja : 96 meczów/3 bramki
◾ Sukcesy : uczestnik MŚ 2002, 2006, ME 2008; mistrzostwo Polski z Lechem 1993, mistrzostwo Francji z Lyonem 2002, Puchar Austrii 2009, Puchar Kataru 2006; drugie miejsce w plebiscycie na Piłkarza 55-lecia Motoru, za Władysławem Żmudą.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się