Nie mów hop!
Najtrudniejszy jest ostatni, decydujący o awansie mecz - zapewniają główni aktorzy playoffowych widowisk.
Aronowi Chmielewskiemu (z prawej) oraz jego kolegom do pełni szczęścia brakuje jednego zwycięstwa. Fot. PZHL/Michał Chwieduk
TAURON HOKEJ LIGA
Z czterech par ćwierćfinałowych dwie drużyny już w niedzielę mogą awansować do strefy medalowej. W kolejnych dwóch parach rywalizacja przedłuży się minimum do sześć meczów. Nie mów hop, nim nie przeskoczysz – tak mówią hokeiści i dmuchają na zimne. I mają rację, bo dotychczasowe spotkania dowodzą, że walka jest w każdym meczu i nikt ani przez moment nie rezygnuje z korzystnego rezultatu.
Spodziewany scenariusz
Hokeiści ECB Zagłębia swoją postawą rozbudzili w kibicach nadzieję na medal po 36 latach posuchy. Kto spodziewał się, że rywalizacja z BS Polonią Bytom będzie się toczyła zgodnie ze scenariuszem przeznaczonym dla drugiego w tabeli z siódmym, ten był w sporym błędzie. Zespół trenerów Matiasa Lehtonena i Mikołaja Łopuskiego przegrał u siebie 4:6 i przed nim był wyjazdowy dwumecz.
- Ćwierćfinały są najtrudniejsze, bo przede wszystkim towarzyszy zawodnikom spore napięcie, każdy z nich przeżywa ogromny stres – tłumaczy Mikołaj Łopuski, II trener. - Wiedzieliśmy, że rywal będzie walczył i ma wiele atutów oraz potrafi je wykorzystać. Pierwsze zwycięstwo w Bytomiu przecież też nie przyszło łatwo.
Zagłębie miało lidera z prawdziwego zdarzenia, bo Aron Chmielewski zdobył nie tylko dwa gole, ale był głównym motywatorem.
- Zrobiłem tylko to, co do mnie należało i najważniejsze, że zespół wyszedł na prostą – powiedział skromnie napastnik. - Proszę ze mnie nie robić bohatera, bo najważniejsza jest drużyna. W tych pierwszych meczach widać, że tylko kilku zawodników miało okazję występować w meczach o wysoką stawkę.
Dwa wyjazdowe zwycięstwa przybliżyły sosnowiecką ekipę do półfinału, ale przed nią góra, którą trzeba sforsować. - Z każdego meczu nie tylko w play offie staramy się wyciągać wnioski – przekonuje doświadczony obrońca, Bartosz Ciura. - Najważniejsze, że zrealizowaliśmy swój cel i gra, w moim przekonaniu, była na niezłym poziomie. Cieszymy się, ale przed nami najtrudniejsze spotkanie i dopiero po wygranej będziemy mogli świętować. Odpocząć, pozbierać siły i walczyć dalej. Pamiętajmy, że awansuje się po czterech wygranych.
- W Bytomiu pokazaliśmy dojrzały hokej, ale daleko nam do doskonałości – dodaje kapitan zespołu, Michał Kotlorz. - Jednak gdy całkowicie opuści nas presja, to będziemy grali jeszcze lepiej i jestem o tym przekonany. Oczywiście, że ewentualny awans do półfinału można postrzegać w kategoriach sukcesu. Nas jednak to nie zadowala, bo chcemy więcej. Nim to jednak nastąpi, musimy wygrać jeszcze jeden mecz, a on będzie chyba najtrudniejszy.
Drużyna walcząca
Hokeiści Polonii choć dwa razy przegrali u siebie nie muszą się wstydzić. Byli niezwykle wymagającym rywalem dla Zagłębia i znów o wszystkim decydowało jedno trafienie. - To prawda, przegrywamy w serii 1-3, ale przecież nie wszystko stracone – mocno akcentuje trener Andrej Gusow. - Oczywiście, personalnie ustępujemy rywalom, ale jestem pod wrażeniem jak chłopaki walczą przez cały sezon. I tak będzie też w niedzielę w Sosnowcu, bo chcemy wrócić na własne lodowisko, by znów sprawić radość naszym kibicom.
Hokeiści w piątek mieli wolne, zaś w sobotę krótkie zajęcia na lodzie, przygotowujące do występu w Sosnowcu. - Szkoda, że przegraliśmy dwa mecze u siebie, choć w tym pierwszym byliśmy blisko - przekonuje kapitan Polonii, Kamil Górny. - Załapaliśmy karę w dodatkowym czasie i straciliśmy gola, choć mieliśmy wiele sytuacji i mogliśmy w drugiej tercji zdobyć bramki. W rewanżu było już znacznie trudniej, bo rywale nieźle murowali i ciężko nam było się przedostać do ich tercji. Owszem, przegrywamy, ale mogę zapewnić, że będziemy walczyć i chcemy przedłużyć tę rywalizację.
Wskazanie na gospodarzy
W derbach Śląska pomiędzy GKS-em Tychy i JKH GKS-em Jastrzębie jest szansa, by rywalizacja również się zakończyła. Najtrudniejszy jest ten ostatni mecz, decydujący o awansie do następnej rundy zapewniają nie tylko tyscy hokeiści. - Wiemy przed jaką szansą stoimy, ale trzeba opanować emocje i to chyba będzie najtrudniejsze – przekonuje dyrektor sportowy, Jarosław Rzeszutko. - Wskoczyliśmy na wyższy poziom gry i zespół się nieźle prezentuje. Teraz trzeba ten poziom utrzymać w dłuższym wymiarze czasowym, a najlepiej do końca sezonu (śmiech). Niemniej najważniejsza jest strona mentalna i chcielibyśmy tę rywalizację zakończyć już w niedzielę. Jest tak blisko, a jakże daleko... Wierzę w chłopaków, że staną na wysokości zadania
Ekipa katowickiej GieKSy sama sobie stworzyła taki los i teraz w szatni obowiązuje alarm do odwołania. Nie można wygrać 11:1 w jednym dniu, by w kolejnym przegrać 2:3 po karnych. Pod Wawelem znów poważna wpadka i przegrana po dogrywce, jednak w rewanżu nastąpił przełom. W rezultacie w serii jest remis 2-2 i mecz w Satelicie.
- Mierzi mnie ta sytuacja, bo powinniśmy wygrać cztery mecze i w weekend wygrzewać się w słońcu. Nie zamierzam nikogo obwiniać, ale... Nic to, trzeba kończyć we wtorek, bo przecież mamy chyba więcej atutów niż rywal. Chyba że komuś coś wpadnie do głowy... - stwierdził z tajemniczą miną jeden z zawodników, zastrzegając sobie anonimowość.
Jedno jest pewne: GieKSa nie może sobie pozwolić na porażkę!
Zawirowania...
W Oświęcimiu już od dłuższego czasu otwarcie mówi się nie tylko o konflikcie trenera Roberta Kalabera z zawodnikami, ale również o nienawiści kibiców do zawiadującego zespołem. To chyba jedyne lodowisko w skali światowej, że solidna porcja gwizdów wita szkoleniowca. W tej sytuacji trudno zapanować nad zespołem. Hokeiści Unii w pierwszym spotkaniu przegrali w Toruniu, zaś w drugim wygrali. Jak zareagują w niedzielnym meczu? Odpowiadam: tego nie wie nikt! Kapryśni hokeiści mogą zdecydować o przegranej i jednocześnie przekonać działaczy, by zwolnili Kalabera, który podpisał przed tym sezonem 3-letni kontrakt. W Oświęcimiu odnotowujemy od pewnego czasu hokejową burzę z wyładowaniami. Jak ona się zakończy? Tego nie wiemy, ale przed nami minimum dwa mecze z Toruniem. Gdyby Unia odpadła, to decyzja jest jedna: pożegnanie z trenerem, ale gdyby zespół grał dalej, to wówczas działacze mają problem do rozwiązania: co zrobić z kapryśnymi zawodnikami? Podobno tylko jeden hokeista z obecnej kadry ma aktualny kontrakt, zaś resztę czekają rozmowy. Czy wszystkich? Zależy to od końcowego wyniku...
Włodzimierz Sowiński
TAURON HOKEJ LIGA
Niedziela, 8 marca
◼ TYCHY, 17.00: GKS – JKH GKS Jastrzębie 6:3, 2:4, 3:1, 4:0
◼ KATOWICE, 17.00: GKS – Comarch Cracovia 11:1, 2:3 K, 1:2 D, 4:1
◼ OŚWIĘCIM, 18.00: Unia – Energa Toruń 0:3, 3:2, 1:2, 2:1
* - wyniki meczów ćwierćfinałowych
- mecze są transmitowane na platformie na polskihokej.tv
I liga mężczyzn
Półfinały play offu: Fudeko GAS Gdański – Naprzód Janów (sob. 18.30), Sabres Oświęcim – Podhale Nowy Targ (20.30). W niedzielę ewentualnie trzecie, decydujące spotkania.
