Nie ma świętości!
Obrońcy tytułu mistrzowskiego nie spodziewali się, że zaliczą taki falstart!
Katowiczanie mają powody do radości. Fot. Norbert Barczyk/Press Focus
TAURON LIGA
Będzie pan jechał dłużej na mecz, niż będzie on trwał – tak mi powiedział jeden ze znawców siatkarskich. Wielce się mylił, bo mecz trwał 93 minuty i od pierwszej do ostatniej piłki trzymał w napięciu. Beniaminek spłatał figla faworytom rozgrywek i wygrał z silną ekipą z Zawiercia 3:0. To niewątpliwie wielka sensacja ligowej inauguracji. Takich będzie więcej, wszak w lidze nie ma żadnych świętości!
Składy wyjściowe, tylko częściowo, były zaskoczeniem. Poczynaniami GieKSy kierował nowy rozgrywający Serb Aleksa Batak. Natomiast „etatowy” rozgrywający i zarazem kapitan zespołu, Grzegorz Pająk, zajął miejsce w kwadracie dla rezerwowych. Natomiast w ekipie gości pojawiły się nowe twarze, czyli na przyjęciu Tomasz Fornal oraz na środku siatki Jakub Kochanowski. Aaron Russell oraz atakujący Kamil Rychlicki obserwowali swoich kolegów z boku.
Od początku rozgorzała twarda walka, bo gospodarze nie zamierzali odpuszczać i objęli prowadzenie 6:3. Przyjezdni systematycznie odrabiali straty, by w końcu wyjść na prowadzenie 9:8, a potem zwiększyć je do 5 „oczek”. Trener GKS, Emil Siewiorek, wziął czas i po powrocie na parkiet jego podopieczni straty dość szybko zniwelowali. A potem były szalone emocje, bo gra toczyła się punkt za punkt. Przy stanie 24:24 na parkiecie w zespole gości pojawili się Rychlicki oraz amerykański rozgrywający Michael Wright, ale ta roszada nie przyniosła żadnego efektu. Ostatnie słowo należało do gospodarzy, a zwycięski punkt zdobył Bartłomiej Krulicki, który zaprezentował 100% skuteczności, kończąc wszystkie cztery ataki. Największym mankamentem jednego i drugiego zespołu była zagrywka. W tym elemencie zaliczyli po 7 błędów bez żadnego asa serwisowego. Tego zobaczyliśmy w 2. secie. Przy stanie 9:9 Mateusz Bieniek „poczęstował” gospodarzy potężnym uderzeniem. A potem znów wszystko wróciło do normy, czyli twardej walki punkt za punkt. Widzieliśmy wiele ciekawych akcji zarówno w defensywie, jak i ofensywie. I trzeba przyznać, że GieKSa wcale nie oddawała pola renomowanemu rywalowi. Po bloku amerykańskiego środkowego Matthew Kniggego gospodarze objęli prowadzenie 15:13, a po asie serwisowym (!) Wojciecha Włodarczyka – 20:17. Jednak przewaga szybko została zniwelowana i pojawił się remis 21:21. Nieudany serwis Kochanowskiego oraz udany atak Michała Superlaka i gospodarze prowadzili 23:21, lecz po chwili znów był remis 23:23. Po nieudanej zagrywce Rychlickiego oraz udanym ataku Włodarczyka GieKSa wygrała drugą odsłonę. Zapachniało sensacją, ale do niej było jeszcze daleko!
Goście rozpoczęli trzecią odsłonę z jedną zmianą. Miejsce Kwolka w przyjęciu zajął Amerykanin Russell. Podrażniona ambicja obrońców tytułu sprawiła, że szybko wyszli na prowadzenie i tak było do stanu 14:13. Potem nastąpiło pięć udanych akcji i gospodarze wygrywali 18:14. Kibice jednej i drugiej drużyny mocno wspierali swoich siatkarzy. Takiej wrzawy w tej hali jeszcze nie notowano! Katowiczanie grali jak w transie i prowadzili już 22:17, by po chwili zepsuć zagrywkę. I w tym momencie Włodarczyk poczuł ból w nodze, a na parkiecie pojawił się Wojciech Ferens. Końcowe fragmenty były szaleństwem, bo goście jeszcze zmniejszyli straty do 2 pkt, ale ostatni atak należał do Kniggego. I sensacja stała się faktem!
– Wychodzimy na boisko, by walczyć z każdym – mówił po meczu trener GKS-u Emil Siewiorek. - Wiemy, jaki zespół zbudowało Zawiercie. Cieszy mnie, że w każdym elemencie graliśmy dobrze. Sporo pracy wykonaliśmy w obronie, bo szczególnie zwracam uwagę na ten element. A potem z niej rodziła się skuteczna kontra. Ryzykowaliśmy na zagrywce, bo inaczej nie mogliśmy ruszyć niezwykle doświadczonych graczy z Zawiercia. Cieszy dobry start, ale nie popadamy w huraoptymizm. Twardo stąpamy po ziemi, bo przed nami wiele trudnych meczów i pewnie będzie jeszcze wiele momentów do radości, ale i... smutku.
Włodzimierz Sowiński
◼ GKS Katowice – Aluron CMC Warta Zawiercie 3:0 (26:24, 25:23, 25:22)
KATOWICE: Batak (3), Szymański (11), Krulicki (6), Superlak (13), Włodarczyk (11), Knigge (9), Gregorowicz (libero) oraz Domagała, Ferens. Trener Emil SIEWIOREK.
ZAWIERCIE: Tavares (1), Kwolek (6), Kochanowski (3), Bołądź (14), Fornal (10), Bieniek (10), Popiwczak (libero) oraz Wright, Rychlicki, Russell (2). Trener Michał WINIARSKI.
Sędziowali: Maciej Kolendowski i Paweł Burkiewicz (obaj Kraków). Widzów 2893.
Przebieg meczuI: 9:10, 10:15, 19:20, 26:24.
II: 9:10, 15:13, 20:17, 25:23.
III: 8:10, 15:14, 20:16, 25:22.
Bohater – Aleksa BATAK.
7 ZWYCIĘSTWO GKS-u, a szóste na własnym parkiecie nad Aluronem CMC w 17. spotkaniu ligowym.
