Nie ma się co czarować

Zastanawiająca jest grzeczność zawodników Górnika Zabrze po porażkach. W takich sytuacjach trzeba się wyładować, a nie głaskać.

To jeszcze nie są łopatki, ale najwyższa pora na przebudzenie. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus

Trzy spośród sześciu meczów Górnik przegrał jedną bramką, posiadając piłkę w ostatniej akcji. W dodatku zabrzanie wygrali tylko jedno z sześciu spotkań. Tym razem polegli w Kaliszu 29:30 z zespołem, który trzykrotnie uznał ich wyższość. To zaskakująca sytuacja, nieprzystająca trzeciej ekipie poprzedniego sezonu. 

- To trudny moment dla klubu z aspiracjami. Nie wiem jak to określić, nie wiem co powiedzieć - wyznaje trener Tomasz Strząbała. - Rywale rzucają nam po 30 bramek, co w ubiegłym sezonie było nie do pomyślenia. Nawet przy całym szacunku dla kaliszan i ich potencjału. Męczymy się, żeby rzucić 29 bramek, a oni zdobywają jedną więcej. Kluczem do zwycięstw jest lepsza postawa w obronie.

Juniorskie błędy

Trener bierze czas, rozrysowuje ostatnią akcję, tłumaczy gdzie kto ma stanąć, a za moment następuje juniorski błąd kroków... - Miało być proste przerzucenie piłki na drugą stronę, do zawodnika, gdzie była przewaga - kreśli raz jeszcze schemat prostego w sumie zagrania szkoleniowiec Górnika. - Na 17 sekund przed końcową syreną zawodnik ten ucieka jednak na zewnątrz i robi kroki. Wszystkie metody psychologiczne zawodzą. I rozluźnianie, i motywacja, i awantura. Wszystko było stosowane. Nic nie dało...

Zastanawiająca w tym wszystkimi jest grzeczność i ułożenie górniczego zespołu. Po meczu nie było widać, by ktoś komuś skoczył do gardła czy zrugał po męsku. W takich sytuacjach w piłce ręcznej istnieje potrzeba wyładowania się, a nie głaskania i spuszczenia głów. - Liderem jest Adam Wąsowski, który w zeszłym roku został kapitanem i on naprawdę ma dobry charakter, by pełnić tę funkcję - tłumaczy trener Strząbała. - Jest mocny, motywuje kolegów, ale widać... Zresztą nie chcę za dużo gadać. Chłopcy sami muszą sobie z tym problemem poradzić. Muszą się znów ustawić na właściwe tory, znów muszą być razem. Ja im to już tłumaczyłem, bo widzę, że to nie jest zespół z poprzedniego sezonu. I tu nie chodzi o personalia. Wtedy każda piłka była ważna. Jak prowadziliśmy trzema bramkami, to chcieliśmy czterema, a teraz szybko tracimy taką przewagę i nic się nie dzieje.

Spojrzeć w lustro

Na szczęście okazja do rehabilitacji nadarzy się błyskawicznie. Już w niedzielę (godz. 15.00) zabrzanie podejmą wrocławski Śląsk. To beniaminek plasujący się aktualnie na 10. pozycji, z dorobkiem 5 punktów. - Nie można się rozdrapywać, tylko jako zespół odbudować w kolejnym meczu. To zadanie na niedzielę - ciągnie szkoleniowiec „Trójkolorowych”. - Trudno, żebym był szczęśliwy, ale ja zawsze porażki biorę na siebie. Kiedy się przegrywa, to trzeba pokazać klasę i powiedzieć „sorry”. Ja to robię, ale zawodnicy też powinni spojrzeć w lustro i zastanowić się, co mogli zrobić lepiej. Ja tak funkcjonuję i bardzo to wszystko przeżywam. Potrafię też w szatni zwyzywać, bo taki mam charakter, ale bardzo mnie to wszystko boli. A jak się przegrywa jedną bramką mecze, które powinno się wygrać, to boli dużo mocniej niż gdyby się przegrało dziesięcioma. Ale to ja ponoszę konsekwencje i nie ma się co czarować.

Nietypowy beniaminek

- Nastrój w szatni najlepiej oddaje złość. Przegrywam jedną bramką, co wywołuje wiele negatywnych emocji, które będziemy chcieli wyrzucić w meczu ze Śląskiem. Mam nadzieję, że pokażemy walkę, zaangażowanie, ale także spokój, co pozwoli zdobyć trzy punkty. Śląsk to bardzo dobry, choć nietypowy beniaminek. Wrocławianie wygrali Ligę Centralną w cuglach, zapewniając sobie awans na kilka kolejek przed końcem sezonu. Mają doświadczonych zawodników z jakością, którzy potrafią zachować zimną krew w trudnych momentach. Gdy spojrzy się na skład naszych niedzielnych rywali, można odnieść wrażenie, że to zespół z dużym bagażem superligowym. Ci zawodnicy mają znane nazwiska i dużo doświadczenia. To nie jest typowy beniaminek, który musi płacić frycowe - powiedział kołowy Górnik, Piotr Krępa.

Zbigniew Cieńciała