Nie ma nad czym płakać
Rozmowa z Piotrem Szczypką, menedżerem Mai Chwalińskiej i prezesem BKT Advantage Bielsko-Biała
BKT Advantage Bielsko-Biała
Nie udał się mecz Mai Chwalińskiej z Jule Niemeier. Jak wyglądało to z pana perspektywy?
- Nie spałem całą noc, oglądałem grę innych Polek, czekając na mecz Mai. No cóż, myślałem, że będziemy rozmawiać w radośniejszych okolicznościach, ale przeciwniczka zagrała naprawdę bardzo dobrze, wyciągnęła wnioski z ostatniego meczu, który w 2023 r. Maja wygrała na turnieju ITF w Kozerkach.
Co więc nie wyszło w grze Mai?
- Maja miesza różnymi zagraniami, żeby rozrzucać rywalki po korcie, ale Niemka miała niesamowity serwis, praktycznie nie było wymian przy jej podaniach. Przy serwisie Mai Niemeier z kolei bardzo dobrze returnowała, ostro wchodziła w kort. Mimo to wynik 0:6, 1:6 nie odzwierciedla przebiegu meczu, bo kilka gemów było wyrównanych, Maja miała break pointy i szanse na przełamanie Niemki, ale jak nic ci nie wychodzi, to się spinasz i, cóż, nie wychodzi jeszcze bardziej.
Maja była bardzo rozczarowana?
- Oczywiście! Nikt nie lubi przegrywać, a ona jest ambitną zawodniczką. Z drugiej strony mogła odpaść już w pierwszej rundzie eliminacji, broniła w niej kilkapiłek meczowych. Dlatego trzeba być wdzięcznym za to, co udało się w Melbourne osiągnąć i patrzeć do przodu. W tenisie zawodnika definiuje jego ostatni mecz, ale Maja ma od tego ludzi wokół siebie, żeby szybko jej wytłumaczyć, że nie ma nad czym płakać. Miała znakomity okres - w grudniu w Ameryce Południowej wywalczyła tytuł w singlu w WTA 125 w Brazylii i dwa tytuły w deblu, w styczniu w Sydney wygrała dwa mecze w mikście z Jankiem Zielińskim w United Cup, a teraz kolejne trzy mecze w kwalifikacjach Wielkiego Szlema. Nie ma czasu na rozpamiętywanie, tenis ma to do siebie, że za chwilę są kolejne okazje, by się odbić i wygrywać.
Kiedy i gdzie zagra Maja po Australii?
- Przylatują z trenerem Jaroslavem Machovskim we wtorek wieczorem i przez dwa tygodnie będą trenować u nas w Bielsku. Potem Maja spróbuje dostać się do eliminacji tysięczników w Abu Dhabi i Doha, w lutym jest też WTA 250 w rumuńskim Kluż-Napoca, tylko szkoda, że w tym samym terminie, co ITF 75 w Lesznie. Zobaczymy, gdzie się dostanie lub przebije przez eliminacje.
Kolejny Wielki Szlem już w maju, w Paryżu.
- I jest duża szansa załapać się od razu do głównej drabinki w Rolandzie Garrosie, bez eliminacji, które są niezwykle trudne i bywają loterią. Maja praktycznie nie broni wielu punktów rankingowych w najbliższych miesiącach, więc wszystko, co wywalczy, będzie na plus. Potrzebuje awansu w okolice wymarzonego Top 100. Jest zdrowa, ambitna, czas pracuje dla niej.
Dla pana jako prezesa klubu to jednak nie koniec emocji w Melbourne.
- Zgadza się, Kasi Kawie nie udało się załapać do eliminacji singla, zabrakło czterech pozycji w rankingu, ale zaczyna rywalizację w turnieju deblowym. Z kolei Linda Klimovicova, która w tym roku startuje już jako Polka, rywalizuje w turniejach ITF w Afryce. Mamy też właśnie w Kozerkach mistrzostwa Polski kadetów, do lat 16, w których gra m.in. mój syn Miłosz, a w deblu tworzy parę z Janem Skrzyńskim, synem znanej tenisistki Magdaleny Grzybowskiej, kiedyś w Top 30 na świecie.
Rozmawiał Tomasz Mucha
