Nie ma liczb, jest nadzieja

Po rundzie jesiennej Borja Galan nie ma ani jednego gola w ekstraklasie. Czy to się zmieni wiosną?

Czy Borja Galan się przebudzi? Fot. Norbert Barczyk / Press Focus

GKS KATOWICE

W ostatnim sparingu GKS-u Katowice z zespołem Weres Równe zabłysnął Borja Galan. Hiszpan w pierwszej połowie starcia, które zakończyło się wynikiem 4:3, zdobył dwa gole. Tym samym przełamał swoją strzelecką niemoc – choć na razie tylko w meczu kontrolnym – która trwa właściwie od momentu jego transferu do katowickiego klubu.

Żeby być sprawiedliwym, zaznaczmy, że Galan w barwach GieKSy zdobył jedną bramkę w oficjalnym starciu. Do siatki trafił w meczu Pucharu Polski przeciwko Unii Skierniewice. Z gola nie mógł się szczególnie cieszyć, ponieważ katowiczanie odpadli z rozgrywek, kończąc mecz wynikiem 1:2. Galan po spotkaniu nie skakał więc z radości, a w rozmowie ze „Sportem” od razu po meczu był rozżalony, bo okazji na strzelenie gola miał więcej.

Hiszpan w trakcie zmagań jesienią dostawał od trenera Rafała Góraka sporo szans. Początkowo grał w linii ofensywnej, blisko napastnika. Raz wychodził na boisko w pierwszym składzie, innym razem pojawiał się na murawie, wchodząc z ławki. Dopiero w ostatnich tygodniach 2024 roku regularnie zaczął być zawodnikiem wyjściowej jedenastki. Skorzystał na kontuzjach Grzegorza Rogali, Martena Kuuska i Lukasa Klemenza, zaczął występować w roli wahadłowego. Tym samym zyskiwał kolejne minuty w ekstraklasie, ale przez przesunięcie na inną pozycję miał mniej szans strzeleckich. To też z pewnością był powód tego, że w najwyższej klasie rozgrywkowej jeszcze do siatki nie trafił.

Portal GieKSa.pl po rundzie jesiennej podsumował występy poszczególnych zawodników, oceniając ich przez pryzmat pozytywnej lub negatywnej weryfikacji przez zmagania w ekstraklasie. Galan na pozytywną ocenę nie zasłużył. I nie może to dziwić. W końcu od Hiszpana można było oczekiwać więcej. W poprzednim sezonie, gdy reprezentował jeszcze Odrę Opole, zdobył osiem bramek. Zdecydowanie był jednym z najlepszych zawodników 1. ligi i właśnie dlatego zainteresowała się nim GieKSa. Tymczasem w Katowicach nie jest już tak skuteczny, jak w rozgrywkach 2023/24.

Czy to oznacza, że Galana należy przekreślić? W tym przypadku warto wziąć pod uwagę nie tylko liczby, których mu zdecydowanie brakuje i które oczywiście są niezwykle ważne. Galan miewał w ekstraklasie dobre mecze. Do takich należy zaliczyć np. starcie z Koroną Kielce, w którym katowiczanie przegrali 1:2. Galan przez cały mecz nękał Dominicka Zatora swoimi rajdami na lewej stronie boiska. Wielokrotnie popisywał się techniką i umiejętnościami dryblingu, udowadniając, że po prostu potrafi grać w piłkę. Oglądając to spotkanie, miało się wrażenie, że Hiszpan tylko potrzebuje gola, żeby się przebudzić i zacząć strzelać regularnie. Do tego jednak nie doszło.

Dokładnie za tydzień GKS wróci na ligowe boiska. Nikt nie jest w stanie zagwarantować tego, że Borja Galan zacznie nawiązywać do statystyk osiąganych na zapleczu ekstraklasy. Zawodnik jest jednak pewny siebie, o czym świadczą jego słowa po strzeleniu dwóch bramek w sparingu. – Jestem w pełni zaadaptowany. Na początku zawsze pojawiają się komplikacje, wszystko dookoła jest nowe, nowi zawodnicy, inny styl gry… Teraz czuję się naprawdę dobrze. Chciałbym to samopoczucie przełożyć na grę w ekstraklasie – przekazał wychowanek Atletico Madryt. Jeśli jego plany uda się zrealizować, GieKSa może sporo zyskać. Jeśli będzie w formie, będzie czuł pewność siebie, może stanowić zagrożenie dla wielu linii defensywnych w ekstraklasie. Musi się tylko odblokować.

Kacper Janoszka