Nie ma co płakać
Dobrą drużynę poznaje się po tym, jak potrafi się pozbierać w trudnym momencie. GKS Katowice chce wyjść z kryzysu poprzez ligowe zwycięstwo z Widzewem, któremu też nie jest lekko.
Nieszczęsny mecz z Łęczną. Główkuje Jakub Kokosiński. Mateusz Kowalczyk (trzeci z lewej) może już grać bez maski. Fot. Kacper Pacocha / PressFocus
GKS KATOWICE
Ostatnie trzy mecze GieKSy kończyły się identycznie i boleśnie. W każdym Katowiczanie polegli 0:1. Kosztowało to sześć ligowych punktów i odpadnięcie z Pucharu Polski już w 1/16 finału. GieKSie nie udało się tym razem nawiązać do dobrego startu w poprzedniej edycji, gdzie doszła do półfinału.
- Cóż, trzeba wstać i pracować dalej – komentuje trener Rafał Górak. On w Katowicach przechodził już wiele trudnych momentów i zawsze potrafił wstać, a zespół jest przecież z roku na rok silniejszy. W sobotę jego drużyna będzie miała szansę odbudować się z meczu z Widzewem na Nowej Bukowej. - Wiemy jak gra Widzew. Staje się obecnie coraz bardziej powtarzalny, dzięki ręce trenera Mateusza Stolarskiego [prowadzi łódzką drużynę od 11 września - przy. red.]. Znam jego pracę w Motorze Lublin, widać, że chce ją przekuć na to, co jest w Widzewie - ocenił Górak.
Mogą wygrać z każdym, ale...
Oba zespoły spotkają się w sobotni wieczór (początek o godz. 20.15). Zdaniem Góraka łatwo nie będzie, bo Łodzianie są ekipą wymagającą i niebezpieczną. - Przyznać trzeba, że ten przeciwnik ma ogromne aspiracje na każdej płaszczyźnie i wszelkie możliwości do tego, by rosnąć w siłę. O jego piłkarzach można się wypowiadać tylko w samych superlatywach. Będziemy musieli mieć się na baczności, zagrać bardzo skutecznie. Ważne, że będziemy u siebie, na stadionie, który zawsze nam pomaga. Na pewno czeka nas spektakl, bo spotkają się dwie marki liczące się w polskiej piłce – powiedział Górak.
Zaznaczył, że dorobek punktowy Łodzian nie oddaje w pełni ich możliwości. Zapytany o serię remisów Widzewa i jego miejsce w tabeli, Górak nie chciał oceniać sytuacji rywala. Zwrócił jednak uwagę, że w Łodzi zawsze istnieje presja, która może być dla zespołu paliwem. Podkreślił przy tym, że jego GieKSa jest w stanie wygrać z każdym w ekstraklasie, choć dostrzega też jej mankamenty. - Nie jesteśmy idealni. Wartość moich piłkarzy rośnie, kiedy jesteśmy drużyną. Musimy być ogromną siłą w szatni. O kryzysach czasem więcej myślę, kiedy idzie nam bardzo dobrze. To dla mnie trudny moment, bo zdaję sobie sprawę, że za chwilę coś przegramy. Taki jest sport. Trzeba mieć w sobie dużo pokory - przyznał.
Przeżywa jeszcze ostatnie porażki, przyznaje, że bolą... - Znamy się z drużyną kilka lat, wiem, jak zawodnicy reagują i wiem, czego należy się spodziewać. Po takiej przegranej w szatni nie należy krzyczeć, podnosić głosu, bo to byłoby wyrzucenie z siebie frustracji. A tu chodzi o to, by się przygotować do kolejnych zadań. Dobrze, że przerwa między meczami jest dość krótka. Przegraliśmy w Łęcznej, byliśmy tym rzeczywiście trochę wstrząśnięci, ale trzeba pracować dalej i trzymać głowy do góry - dodał.
Żądni rehabilitacji
Katowiczanie zagrają w sobotę w wyjątkowych koszulkach związanych z 30-leciem przyjaźni kibiców GKS i czeskiego Banika Ostrawa. Pomocnik Mateusz Kowalczyk przyznał, że koszulka spotkała się w szatni z pozytywnym odbiorem, a piłkarze liczą, że podobnie zareagują kibice. On i koledzy cieszą się, że kolejny mecz już w sobotę, bo nikt nie chce długo czekać na rehabilitację. Dobre wieści dotyczą jego zdrowia. Grał w masce ochronnej w dwóch meczach, ale w ostatnim spotkaniu wystąpił już bez niej. Badanie rentgenowskie potwierdziło, że nos jest cały i zdrowy, dlatego nie będzie mu już potrzebna.
(pacz)
Różowy Październik
Mecz Katowic z Widzewem wpisze się w akcję Różowy Październik, która zwraca uwagę na profilaktykę raka piersi u kobiet. Dlatego kapitan katowickiej drużyny zagra w różowej opasce.
