Nie lekceważcie Albanii!

Rozmowa z Wernerem Liczką, złotym medalistą olimpijskim z Moskwy z 1980 roku, byłym reprezentantem Czechosłowacji, trenerem m.in. Górnika Zabrze, Wisły Kraków i Polonii Warszawa

74-letni Miroslav Koubek (w głębi) ma dać Czechom pierwszy awans na MŚ od 2006 roku. Fot. fotbal.cz

W czwartek półfinały baraży. Gra w nich trójka reprezentacji z naszej części Europy, bo Czechy, Polska i Słowacja. Zobaczymy całe trio na amerykańskim mundialu?

- To jest pytanie! Trudno faktycznie odpowiedzieć, jak będzie. Co się tyczy nas, Czechów, to jest jeden plus: gramy u siebie. Mówię tutaj o czwartkowym meczu, ale i ewentualnym finale 31 marca. W domu najpierw zagramy z Irlandią na stadionie Slavii, a potem ewentualnie w finale na obiekcie Sparty. Mamy większe szanse, niż gdy miałoby to być na wyjeździe. Ale oczywiście step by step, krok po kroku, najpierw czwartkowa rywalizacja z Irlandią.

Co można powiedzieć o waszym przeciwniku z Zielonej Wyspy?

- Że jest to bardzo mocny przeciwnik. Jeśli chodzi o taką ewolucję, to poszli mocno do przodu, dobrze się rozwijają (pod koniec roku drużyna prowadzona przez islandzkiego trenera Heimira Hallgrímssona pokonała w eliminacjach do MŚ Portugalię i Węgry na wyjeździe – przyp. red.).

A jeśli chodzi o czeską reprezentację?

- Jak wiemy, doszło u nas ostatnio do kolejnej zmiany na stanowisku selekcjonera. Uważam, że tych zmian jest w ostatnim czasie za dużo. Zdaniem ekspertów i kibiców - tak jest i w Czechach, i w Polsce - to wydaje się wszystkim, że drużyna narodowa jest na tyle mocna, że wystarczy zmienić trenera, a od razu będzie lepiej. U nas był „Jarda” Silhavy, potem Ivan Hasek - było przekonanie, że będzie dobrze, a w końcu pod koniec zeszłego roku był tymczasowo Jaroslav Kostl. W ciągu czterech lat mamy czwartego szkoleniowca. Szukano i kolejna zmiana, trenerem został…

Właśnie, panie Wernerze, szkoleniowcem został trzy lata starszy od pana Miroslav Koubek, który we wrześniu skończy 75 lat! Grał pan z nim w piłkę!

- On grał w Poldi Kladno, to była II liga. Ja byłem w Baniku, wyżej (śmiech). Ale znam go oczywiście baaaardzo, bardzo dobrze! To było kilkanaście lat temu, w sezonie 2009/10, byłem w swoim Baniku menedżerem sportowym. Skończyliśmy wtedy na 3. miejscu, mogło być nawet wtedy mistrzostwo. Przyszedł do nas i zrobił bardzo dobrą pracę. Był potem w Slavii, z Viktorią Pilzno został mistrzem Czech, pracował tam potem jeszcze raz. Przez te ostatnie 2-2,5 roku w Pilźnie zrobił naprawdę świetną robotę, stąd jego nominacja na selekcjonera. Trzeba też powiedzieć, że pracą szkoleniową na poziomie naszej ekstraklasy zajął się późno, dopiero u nas, w Baniku.

Gdybyście awansowali, to 74-letni Miroslav Koubek byłby najstarszym szkoleniowcem na amerykańskich MŚ. Dick Advocaat, rocznik 1947, zrezygnował z prowadzenia Curacao. Teraz najstarszy jest Belg Hugo Broose, trener RPA, rocznik 1952.

- To byłoby super! Miroslav jest pełen energii, chęci do pracy. To dobry typologicznie trener do kadry także z tego powodu, że tam gdzie jest - zawsze ma udany pierwszy rok. Tak było u nas w Ostrawie, tak było w Pilźnie. Jego atutem jest analiza gry rywala. Potrafi dobrze przygotować strategię pod przeciwnika, jest świetnie przygotowany taktycznie. Jego filozofia to skuteczne eliminowanie atutów przeciwnika. Tutaj jest bardzo mocny.

Jak u was w Czechach przygotowujecie się do barażu, pokazują ostatnie dni. Przecież z powodu meczu z Irlandią w weekend nie grała nawet Chance Liga. Została przełożona z uwagi na starcie z Irlandią!

- To prawda. Dzięki temu trener i jego sztab od zeszłego czwartku pracują z zawodnikami. Na początku była to dwunastka z naszej ligi, potem dojechali gracze z zagranicznych klubów. Wszystko po to, żeby lepiej poznać drużynę. Czuć mobilizację całej czeskiej piłki. Szkoleniowiec wychodzi temu naprzeciw. Taka zmiana w przygotowaniach to też podejście nowego szefa Związku Davida Trundy. Jest wiele personalnych zmian. W czeskim związku pracuję od 8 lat, a to jest w tym czasie prezes numer 4. Każdy, który przychodzi, chce się pokazać. Teraz widać wiele pozytywnych zmian, działań. Potrzeba jednak sukcesu, a takim byłby awans na mistrzostwa świata. Jasne, widać u nas postęp w futbolu, świadczą o tym choćby wyniki naszych klubów w europejskich pucharach (Czesi są na 10. miejscu w rankingu klubowym UEFA, mają przedstawiciela w Champions League bez eliminacji – przyp. red.), w mistrzostwach Europy gramy regularnie od 1996 roku, osiem razy z rzędu, teraz potrzeba awansu na MŚ.

A w mistrzostwach świata Czesi byli po raz ostatni w 2006 roku! Jak wytłumaczyć, że tak trudno wam awansować na mundial?

- Nikt tego nie wie. Łącznie z MŚ we Włoszech, gdzie grała jeszcze wspólna reprezentacja Czechosłowacji, to byliśmy w finałach dwa razy. Z drugiej strony osiem razy z rzędu graliśmy w Euro. MŚ to top. Gra tam to wielka sprawa i biznes, bo taka teraz jest piłka. Chcemy więc tam być, bo dzięki temu będzie też sukces finansowy. Wszędzie, czy to w Czechach, czy w Polsce, na pierwszym miejscu są pieniądze. Jasne, potem trzeba je umiejętnie rozdystrybuować. U nas, jeśli chodzi o warunki do pracy, do treningów, o boiska - jest fatalnie. W czeskim futbolu brakuje inwestycji.

U nas są może piękne stadiony, ale wy jednak lepiej szkolicie. W czeskich klubach grają czescy piłkarze. W Polsce? W Górniku Zabrze, gdzie pan pracował jako trener, teraz w wyjściowym składzie jest więcej czeskich graczy niż Polaków!

- Tak, wiem, bo śledzę wszystko (śmiech). Jeżeli chodzi o to szkolenie, to byliśmy przyzwyczajeni, że byliśmy pod tym względem najlepsi w Europie. Może dlatego, że pierwsi mieliśmy sportowe klasy, szkoły.

To, co pan wprowadzał w Czechach to efekt własnych francuskich doświadczeń?

- Tak. W ogóle można mówić o takich systemowych zmianach w futbolu, różnie to wszędzie wygląda. Pamiętam u was pierwszy piękny stadion, jaki miała Korona Kielce w 2006 roku. Reszta - pamiętamy, jak wyglądało, co było 20 lat temu na Legii, na Górniku, na Wiśle. Poszło to u was do przodu. U nas opieka państwa nad sportem jest nie do przyjęcia. Mówimy o stadionach. Takie kluby jak Slavia, Sparta, Banik nie mają dość terenów, boisk dla swoich wszystkich drużyn i zawodników.

Gramy w czwartek z Albanią w Warszawie, a potem ewentualnie z wygranym z pary Ukraina - Szwecja. Jak pan widzi szanse naszej reprezentacji?

- Myślę, że na podobnym poziomie jak Czesi. Na jedno musicie uważać - wiem, jakie u was jest nastawienie, podejście. Narodowa duma, historia... Nie można podchodzić do wszystkiego tak, że gramy tylko z Albanią. Trzeba na tego przeciwnika uważać. To zespół grający nowocześnie, z dobrym sztabem trenerskim. Absolutnie nie można ich lekceważyć. Uważajcie!

A ewentualny finał?

- Graliśmy w ostatnich latach i ze Szwecją, i z Ukrainą. To trudni, niewygodni, wymagający przeciwnicy, a szczególnie ciężkim rywalem są Szwedzi. Przegraliśmy z nimi baraż przed MŚ w Katarze. Długo było 0:0, a w dogrywce zdobyli bramkę i nas wyeliminowali. W porównaniu do Polski, przez to, że oba mecze gramy w domu, to myślę, iż mamy może kilka procent szans na awans więcej, ale... to tyle. Uważam, że takie reprezentacje jak Irlandia, być może nasz finałowy przeciwnik Dania oraz Szwecja to  dziś lepsze drużyny niż Czechy. Wy musicie przede wszystkim uporać się z Albanią, której, jak mówię, nie można lekceważyć, a potem na wyjeździe zagrać - czy to z Ukrainą, czy Szwecją -na swoim najwyższym poziomie. A nawet... to nie musi starczyć. W szwedzkiej reprezentacji jest wiele indywidualności.      

Co w tej chwili słychać u Wernera Liczki?

- Od lat odpowiadam za profesjonalne szkolenie trenerów w Czeskim Związku Piłki Nożnej. Kiedy jestem w Związku, to zostaję w Pradze, a na stałe mieszkam blisko granicy z Polską, w Hoszczalkowicach. To ledwie kilka kilometrów od was (śmiech).

Rozmawiał Michał Zichlarz         

Werner Liczka pracował jako trener w takich polskich klubach, jak Polonia Warszawa, Górnik Zabrze, Wisła Kraków, Dyskobolia Grodzisk i Radomiak. Fot. Norbert Barczyk/Pressfocus.pl   

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się