Nie dolewam oliwy do ognia
Pięć pytan do Maksyma Chłania, pomocnika Górnika Zabrze
Maksym Chłań w pojedynku z Dominikiem Zatorem (nr 4). Fot. PAP
- Nie mogę się przyzwyczaić się do takich słów... Taka złość z ich strony, takie niewybredne teksty, o których teraz nie chcę mówić - to nie jest normalne. Kiedyś o tym pomówimy, ale nie teraz, nie chciałbym dolewać oliwy do ognia.
2. To miało też związek z tym, że wcześniej grał pan w Lechii Gdańsk?
- Tak. To na pewno, od tego czasu mnie nie lubią. Powiedziałem dziennikarzom z Gdańska, że nie lubię Gdyni, bo to, co zrobili kibice, to mnie po prostu wkur….
3. Była w takim razie u pana taka sportowa złość przed niedzielną grą z Arką w Zabrzu?
- Oczywiście! Jest więc po meczu tak wielkie zadowolenie, że wygraliśmy w takim stylu.
4. Tym bardziej efektowna bramka na 3:1 w pana wykonaniu chyba cieszy dodatkowo?
- Tak, ale nie to jest najważniejsze. Najistotniejsze jest to, że znowu zagraliśmy dobrze i w takim stylu zwyciężyliśmy. Walczyliśmy i nie straciliśmy wiary po bramce na 1:1 zaraz na początku drugiej połowy. Dziękuję kibicom, dziękuję wszystkim, którzy pomogli nam w takiej efektownej wygranej.
5. We wtorek losowanie Pucharu Polski w 1/8 finałurozgrywek, na kogo Maksym Chłań chciałby trafić?
- Na Lechię!
Rozmawiał Michał Zichlarz
