Nie cieszmy się z ochłapu
KOMENTARZ „SPORTU”- Michał Zichlarz
Stadion Śląski Fot. PressFocus
Ten sam Śląski, na którym reprezentacja Polski wywalczyła siedem ze swoich dziewięciu występów w finałach mundiali. Ten ostatni miał miejsce 29 marca 2022 roku, kiedy pokonaliśmy w barażu o miejsce w katarskich mistrzostwach Szwecję 2:0. To był jak dotąd ostatni mecz Biało-czerwonych na przebudowanym przez lata i za olbrzymie pieniądze Śląskim. W ostatnim czasie kadra każdy mecz grała w Warszawie, co zakrawa na kpinę, bo przecież nowych obiektów w Polsce nie brakuje, niewiele mniejszych od tego w stolicy, albo mu dorównujących.
Zrobił się wielki raban, kiedy przed tygodniem w świat poszła wiadomość o tym, że kadra może nie grać w Warszawie. Hałasują przede wszystkim media i warszawscy eksperci. Ujadają też politycy, bo nagle sprawa stała się polityczna.
Głos w tej sprawie musiał też oczywiście zabrać minister sportu Sławomir Nitras. Jakoś bez echa, szczególnie u nas, przeleciały jego słowa wypowiedziane we wtorek 14 stycznia, że „domem reprezentacji Polski jest PGE Narodowy”.
- Pragnę wszystkich uspokoić - i mówię to z pełną odpowiedzialnością: domem reprezentacji Polski jest Stadion Narodowy. On był budowany nie po to, żeby tam były koncerty, które są fajnym dodatkiem, tylko po to, żeby piłkarska reprezentacja Polski grała w godnych warunkach – cytowała ministra Polska Agencja Prasowa. Nitras jest przekonany, że marcowe mecze Biało-czerwoni zagrają w Warszawie, choć jak podkreślił, „nie jest stroną tych negocjacji”.
W czwartek na Górnym Śląsku gościła wierchuszka PZPN z Cezarym Kuleszą na czele. Nie ukrywam, mocno trzymam kciuki za prezesa futbolowej centrali. Chciałbym, żeby utarł nosa ministrowi Nitrasowi i żeby mecze piłkarskiej kadry odbywały się na Śląskim!
Prezes Kulesza nieraz, także jako szef Jagiellonii, pokazał, że nie z takimi jak Nitras potrafi sobie poradzić. Mam nadzieję, że w futbolowych władzach pamiętają też dobrze, kto wycofał się z projektu wyłożenia 300 milionów złotych na budowę ośrodka piłkarskiego z prawdziwego zdarzenia w Otwocku. Takie ośrodki mają w wielu miejscach na świecie, wizytowałem taki choćby w Sidi Moussa w Algierze przed 7 laty... A my nie mamy i kadra jeździ po Warszawie dwie godziny autobusem, żeby potrenować. To Nitras cofnął decyzję poprzedniego ministra sportu Kamila Bortniczuka, żeby dać pieniądze na budowę ośrodka. Teraz jestdoskonała okazja do nieulegania politycznemu szantażowi. Oby prezesowi Kuleszy i jego zapleczu starczyło sił!
W sobotnim komentarzu mój dobry, redakcyjny kolega Paweł Czado napisał, że mamy dostać mecz w eliminacjach, ten z Finlandią - bo Warszawa organizuje wtedy… Drift Masters - i jeden mecz towarzyski. Oby się mylił. Nie cieszmy się z ochłapu, tylko idźmy na całość. Myślę, że nie tylko ja trzymam kciuki za to, żeby kadra już w marcu, po trzech latach, wróciła do swojego prawdziwego domu!
