Nie będzie spokoju

Tylko zwycięstwo w zaległym meczu we Wrocławiu pozwoli radomianom nie zimować w strefie spadkowej.

Leonardo Rocha pokazał się jesienią ze znakomitej strony.

Radomiak do rundy wiosennej przystąpi z 12 pozycji, co nie zmienia faktu, że zimą będzie nad czym pracować, zważywszy, że klub straci najlepszego strzelca.

Nokaut na treningu!  

Przed ostatnim tegorocznym meczem było w Radomiu gorąco - na treningu Vagner Dias miał znokautować Rafała Wolskiego. Były reprezentacyjny pomocnik ponoć stracił przytomność po ciosie „kolegi" z zespołu! Po tym wyskoku Diasa zabrakło w kadrze na mecz z zamykającym tabelę Śląskiem, ale o wiele gorszy miał być brak w składzie Leonardo Rochy, jednego z trzech najskuteczniejszych w tym sezonie napastników ekstraklasy. Strzelec 11 goli jedną nogą jest już w Rakowie Częstochowa, choć nie brakuje innych ofert, w tym z klubów zagranicznych. Radomiak, który w ostatnim czasie boryka się z problemami finansowymi, Rochę na pewno sprzeda, a to oznacza, że znalezienie napastnika będzie priorytetowym zadaniem sztabu szkoleniowego i działaczy przed rudną wiosenną.

Mimo tych zawirowań Radomiak zgarnął we Wrocławiu pełną pulę i zimy – kosztem m.in. Korony Kielce - nie spędzi w strefie spadkowej, ale w klubie i tak mają nad czym myśleć.

Zima będzie gorąca

Radomiak zaczął sezon od wyjazdowej wygranej z beniaminkiem z Katowic, ale potem przyszła seria czterech gier, w których stracił aż 12 bramek. Potem zespół z Radomia przeplatał dobre występy – wygrana nad Cracovią czy 4:0 z Koroną – porażkami, m.in. w Gdańsku.

Wygrana w Szczecinie na początku listopada wlała w serca kibiców nadzieje, że końcówka rundy może zwiastować zwyżkę formy, ale tak się nie stało, bo potem przyszły porażki z Motorem Lublin i Stalą Mielec oraz remis u siebie z GKS-em Katowice. Przerwać złą serię udało się ze Śląskiem w zaległym meczu z  3. kolejki. Radomiak tym samym odegrał się ekipie z Dolnego Śląska za porażkę 0:3 w Pucharze Polski. Wcześniej radomianie wyeliminowali z tych rozgrywek Górnika Zabrze.

Zespół dwóch prędkości

Poprzedni sezon Radomiak zakończył na 15. miejscu, wyprzedzając Wartę Poznań, która pożegnała się z ekstraklasą, jednak nad zespołem z Wielkopolski miał tylko punkt przewagi. W Radomiu liczono, że kolejny sezon nie będzie aż tak nerwowy, a tymczasem mamy powtórkę. Jesienią, wliczając dwa mecze z rundy wiosennej, „Biało-zieloni” ponieśli aż dziesięć porażek, tyle samo co zamykające tabelę Śląsk i Lechia. Z jednej strony Radomiak miał w składzie jednego z najskuteczniejszych graczy w lidze, z drugiej zaś kolejni na liście strzelców są dwaj... obrońcy mający po trzy trafienia na koncie.

Konglomerat piłkarzy z różnych krajów, mieszanka charakterów i nawyków, często jest zarzewiem konfliktów, czego niechlubnym zwieńczeniem była wspomniana bójka.

Przed sztabem szkoleniowym trudny czas. Zespół wymaga wzmocnień, ale kolejny zaciąg zagranicznych piłkarzy może tylko pogorszyć sytuację. W Radomiu muszą przede wszystkim postawić na jakość, bo z nią było jesienią słabo. W kilku meczach zespół wzniósł się na wyżyny umiejętności, potrafił m.in. postraszyć w Poznaniu Lecha, ale w decydujących momentach brakowało wykończenia, boiskowego cwaniactwa, ale przede wszystkim umiejętności. Bez poprawy – tak atmosfery w szatni jak i jakości - Radomiak będzie do końca sezonu drżał o ligowy byt.

Krzysztof Polaczkiewicz


12. RADOMIAK

STRZELCY (23): 11 – Rocha, 3 - Grzesik, Ouattara, 1 - Capita, Peglow, Leandro, Paulo Henrique; samobójcze – Drapiński (Piast), Dadok (Stal).

PLUS

Snajper wyborowy

Niemal połowę strzeleckiego dorobku radomian uzbierał Leonardo Rocha, który z jedenastoma golami współprzewodzi ekstraklasowym snajperom. Portugalczyk do Radomia trafił zimą 2023. Przez pierwsze pół roku zdobył 6 bramek w 13 meczach. W minionym sezonie już tak skuteczny nie był – tylko 4 bramki przez całą kampanię, ale jesienią odzyskał strzelecką intuicję. Niestety dla fanów klubu z Radomia, zapewne opuści zespół. Ma występować w walczącym o mistrzostwo Polski Rakowie Częstochowa.

MINUS

Brak stabilizacji

Radomiak jesienią miał olbrzymi problem ze stabilizacją formy. „Biało-zieloni” nie byli w stanie odnieść dwóch wygranych z rzędu. Udało im się wygrać dwa spotkania po kolei z meczem Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze, ale po regulaminowym czasie był remis i gol w dogrywce przesądził o awansie. W lidze byli w stanie zdobyć z rzędu tylko cztery punkty i to dopiero w dwóch ostatnich meczach.