Niby tylko duży paluch
Joao Moutinho wolałby zapomnieć o bieżącej rundzie jesiennej.
Portugalczyk ma wielkiego pecha. Prędko go na boisku nie zobaczymy. Fot. Gleb Soboliev/Press Focus
LECH POZNAŃ
Portugalskiego lewego obrońcę oglądaliśmy na boisku w tym sezonie tylko raz. Oczywiście, nie pomaga mu pozycja w hierarchii zespołu 20-letniego Michała Gurgula, który jest niekwestionowanym numerem jeden na tej pozycji, ale Moutinho mógłby być wykorzystywany jako oddech i konkurencja dla młodziana, ewentualnie występować na skrzydle. Sęk w tym, że 28-letni Lizbończyk ma w tej rundzie poważne i ciągnące się problemy zdrowotne.
Ten jedyny występ, z Wieczystą Kraków 1 sierpnia, zakończył się dla niego już w przerwie. Jak się okazało, miało to podłoże zdrowotne, bo Moutinho zaczął narzekać na problemy z dużym palcem u stopy. Niby nie brzmi poważnie, ale w kolejnych spotkaniach wypadał losowo: raz siedział na ławce, raz był poza kadrą. Ale na boisko już nie wszedł. Lech rzucił w końcu więcej światła na jego obecną sytuację: „Doszło wtedy do zerwania więzadła bocznego. Kilka razy próbował wracać do zajęć i spotkań, ale uraz wciąż mu doskwierał, więc zapadła teraz decyzja o przeprowadzeniu zabiegu. Lewonożny obrońca Kolejorza w środę podda się ingerencji chirurgicznej, potem czeka go rehabilitacja, która potrwa 3-4 miesiące” – czytamy w klubowym komunikacie.
Oznacza to tyle, że w tym roku kalendarzowym Moutinho na murawie już nie zobaczymy, a nie można wykluczać, że jego pauza zahaczy też o kawałek rundy wiosennej – liga wznowi grę w weekend 30 stycznia. Dodając do tego (ponad) dwa pełne miesiące, które 28-latek stracił już teraz z powodu komplikacji, wyjdzie z tego bardzo długi i uciążliwy problem, mogący rzutować na jego dalszą karierę. Tak po ludzku – szkoda chłopa.
(PTub)
