NESTOR LORENZO

TRENER

Nestor Lorenzo w swoim żywiole podczas meczu jego wybrańców. Fot. IMAGO/PressFocus

Wielkie zasługi, zwłaszcza ostatnimi czasy, mają dla kadry Kolumbii... argentyńscy selekcjonerzy. Drużynę narodową prowadziło już siedmiu takich trenerów: Fernando Paternoster (w 1938 roku), Lino Taioli (w 1947), Rodolfo Orlandini (w 1957), Adolfo Pedernera (w latach 1961-62), Carlos Bilardo (1980-81), Jose Pekerman (2012-18), aż wreszcie obecny szkoleniowiec - Nestor Lorenzo (od 2022 roku).

Ten 59-letni trener wywalczył z Los Cafeteros awans na przyszłoroczne mistrzostwa. W przeszłości był solidnym obrońcą - na tyle, żeby 13 razy zagrać w reprezentacji Argentyny, a przede wszystkim zdobyć z nią wicemistrzostwo świata na Il Mondiale w 1990 roku. Podczas tamtych mistrzostw zagrał w trzech meczach, w tym w przegranym z Niemcami finale.

Kiedy przejmował reprezentację Kolumbii, obiecywał futbol ofensywny. Zastąpił na stanowisku Kolumbijczyka Reinaldo Ruedę po tym, jak nie udało mu się wywalczyć awansu na mundial w Katarze. Lorenzo nie miał wielkiego trenerskiego doświadczenia; wcześniej prowadził peruwiańską drużynę Melgar. Pracował jednak jako asystent bardzo cenionego w Bogocie Jose Pekermana - właśnie w kolumbijskiej reprezentacji, a także gdy ten prowadził drużynę Argentyny do lat 20, a potem dorosłą reprezentację, m.in. podczas mistrzostw świata w 2006 roku, gdzie debiutujący Messi i jego starsi koledzy dotarli do ćwierćfinału. Z pewnością te doświadczenia, zapewne również referencje mistrza mu pomogły, nie był więc w Bogocie postacią anonimową... Opłaciło się. - Jose wiele mnie nauczył - przyznał potem Lorenzo. Jego zaletą była doskonała znajomość tej drużyny na starcie i zadaniu podołał: już dotarł z Kolumbijczykami do finału Copa America. Przegrali tam co prawda z Argentyną, ale Lorenzo i tak był dumny z podopiecznych. - Zagraliśmy tę samą liczbę meczów co Argentyńczycy, mając cztery dni mniej na regenerację. Nasza reprezentacja jest dopiero w budowie - przyznał wtedy, a teraz udało się wywalczyć awans do mundialu. Nikogo to w Kolumbii oczywiście nie zadowala, bo - umówmy się - w obecnym formacie awans do mistrzostw dla drużyny o takim potencjale jest powinnością.

Lorenzo jest perfekcjonistą, ciągle dostrzega elementy do poprawy. – Kiedy mamy piłkę, czujemy się komfortowo, przerzucając ją z jednej strony na drugą. Mamy bowiem w zespole klasowych piłkarzy, którzy potrafią prezentować piękny futbol. Musimy jednak lepiej grać, gdy piłki nie mamy – przyznaje.

Wiosną przyszłego roku Kolumbijczycy chcą zmierzyć się w ramach przygotowań do mundialu z Chorwacją i Francją. - Będziemy musieli dać z siebie wszystko. Mam nadzieję, że będziemy kontynuować postępy w drodze na mundial - uznał Lorenzo.

Dodajmy, że ten szkoleniowiec jest bardzo religijny. Przed każdym meczem prosi Świętą Marię, żeby chroniła jego i drużynę, którą prowadzi. Pozował nawet wspólnie z kolumbijskimi reprezentantami przed wizerunkiem Matki Bożej w Lujan, patronki Argentyny, podczas pierwszego zgrupowania w Bogocie.

(pacz)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się