Nerwowo w ratuszu

Na razie z Podbeskidzia odchodzą działacze i trenerzy. Za chwilę to samo może tyczyć piłkarzy… Fot. Krzysztof Dzierżawa/Pressfocus.pl


Nerwowo w ratuszu 

Ze skargą na prezesa klubu przybył na przedświąteczną sesję radnych kibic „górali”. Prezydent Bielska-Białej apelował o czas i zapowiedział spotkanie z fanami.

 

PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA

 Krzysztof Przeradzki, powołany z początkiem grudnia na szefa klubu, nie ma łatwego startu. 


Kilka ważnych pytań

Po zamieszaniu związanym z przedłużonym pobytem zagranicznym i opóźnionym rozpoczęciu przez prezesa pracy w spółce, pojawiły się kontrowersyjne pomysły z wprowadzeniem m.in. systemu prowizyjnego dla pracowników marketingu, a później niezbyt elegancki początek rozmów z dyrektorem sportowym Sławomirem Cienciałą i Markiem Sokołowskim na temat ich odejścia z klubu (w pierwszych rozmowach sugerowano im, że na drodze sądowej będą musieli domagać się należnych im pieniędzy). W przedświąteczny czwartek obradowała Rada Miejska w Bielsku-Białej. Tematem rozmów pod koniec roku tradycyjnie był budżet, ale niespodziewanie w trakcie sesji głos zabrał jeden z kibiców Podbeskidzia. Na początku podziękował prezydentowi Jarosławowi Klimaszewskiemu za wsparcie finansowe, jakiego samorząd udziela Podbeskidziu (w 2023 r. była to rekordowa kwota ok. 9 mln zł), ale potem skupił się na nowym prezesie i jego kolejnych pomysłach. Oprócz wspomnianych już zmian warunków pracy, pojawiły się nowe wątki. - Jako dobry gospodarz musi pan wiedzieć, co się obecnie w klubie dzieje, bo nie wiem czy jest pan dobrze poinformowany. Nie uważam, moi koledzy kibice również nie uważają, by pan Przeradzki był osobą kompetentną na to stanowisko. Nie wiem czym był uwarunkowany jego wybór - mówił kibic. W trakcie kilkuminutowego przemówienia wymienił m.in. pomysł zamknięcia w trakcie dnia meczowego trzeciej trybuny na Stadionie Miejskim (kumulując kibiców tylko na jednej trybunie, klub miałby dodatkowych oszczędności na ochronie). Kibic zapewniał, że nie staje w obronie zwolnionego Bogdana Kłysa, bo „nie broniły go ani wyniki sportowe, ani finansowe”.

- Od trzech lat mówicie, że klub chcecie sprzedać. Dlaczego do tej pory się to nie udało? Byli różni ludzie, pan Borecki były prezes i trener klubu - przyp. red., firma Timago jej właściciel ma także spółkę Zarys, która jest partnerem Górnika Zabrze - przyp. red., która chciała kupić akcje pana Łukosza mniejszościowy akcjonariusz Podbeskidzia, który posiada 35 proc. akcji - przyp. red. Czemu nic się nie dzieje? - pytał i zaproponował, by 1 proc. akcji odkupiło Stowarzyszenie Sympatyków Klubu Podbeskidzie, bo prezydenci się zmieniają, a kibice będą z klubem do samego końca.

 

Wypowiedzenie dla trenera

Zmiany wyjaśniał prezydent Jarosław Klimaszewski. - Wyniki finansowe i sportowe od dłuższego czasu nie spełniały oczekiwań. Rada Nadzorcza stwierdziła, że czas na zmiany. Ta zmiana jest po to, by nie komplikować życia tylko troszkę posprzątać i po to, by ustabilizować sytuację finansową. Zapewniam, że mi jako prezydentowi i Radzie Miejskiej zależy na klubie i nie dopuścimy, żeby coś dramatycznego się wydarzyło. To o czym pan mówi, to naturalny proces restrukturyzacyjny - zapewniał prezydent dodając: - Proponowałbym się nie denerwować. Rozumiem że jest pan kibicem, ale proszę dać trochę czasu na kolejne działania. Dalej finansowanie z gminy będzie, jest to zaplanowane w budżecie. Jestem też krytykowany przez wielu mieszkańców, że daję na ten klub tyle pieniędzy. Ja sobie z tym radzę, proszę kibiców, by poradzili sobie, że jest nowy prezes. Być może robi radykalne ruchy, ale poczekajmy na efekty - apelował prezydent Klimaszewski. Gdy trwała sesja w klubie, wypowiedzenie dostał Adrian Olecki, trener czwartoligowych rezerw. Powodem najpewniej są kwestie finansowe, bo zespół jest wiceliderem oraz wygrał okręgowy Puchar Polski. (gru)