Nawet hat trick to za mało!

Huśtawka nastrojów na trybunach i trenerskich ławkach, 11 goli i... porachunki byłych reprezentantów Polski poza linią boczną – niezwykły był finał Pucharu Polski na szczeblu Śląskiego ZPN.

Zabrzańscy triumfatorzy z trofeum, czekiem i medalami na szyjach. Fot. Dariusz Leśnikowski

Chłopcy już pomyśleli, że ten mecz się sam wygra. I to ich zgubiło... - Seweryn Gancarczyk długo kręcił głową z niedowierzaniem po końcowym gwizdku rybnickiego arbitra w finale wojewódzkim Pucharu Polski. To było niezwykłe zachowanie i niezwykłe słowa trenera zwycięskiej przecież drużyny! Miał jednak podstawy do frustracji eksreprezentant Polski. - Dla kibica to był bardzo fajny mecz. Dla mnie, jako trenera, fajny wcale nie był. Niby zwycięzców się nie sądzi, ale jestem trochę poirytowany naszą postawą – wyjaśniał „Gancar”.

My też wyjaśniamy: po niespełna 25 minutach gry Zabrzanie mieli już trzybramkową przewagę nad mającymi wielki apetyt na triumf gospodarzami i zdawali się w pełni kontrolować boiskowe wydarzenia. Wszak prócz trzech trafień (w tym dwóch - „weterana” wśród „dzieciaków”, Marcina Wodeckiego) mieli jeszcze poprzeczkę i dwie inne okazje bramkowe!

- A ja cały czas wierzę w tych chłopaków. I wierzyłem teraz, przy 0:3. Kilka takich meczów w lidze zagraliśmy, goniliśmy dwie-trzy bramki straty – odpowiadał z ławki szkoleniowej gospodarzy Bartłomiej Socha. - Potrzeba nam było tylko do „odpalenia” zdobycia pierwszego gola.

Tego gola – zresztą także drugiego (a potem i... piątego) zapewnił miejscowym Kamil Miensopust. - Hat tricka nigdy w życiu nie miałem – przyznawał piłkarz Unii. I trudno się temu dziwić, bo przecież jest... środkowym obrońcą. A z tej pozycji trudno się zdobywa gole. - Wolałbym jednak zdobyć Puchar Polski, niż strzelić trzy bramki. Szkoda, można było wygrać, bo przecież prowadziliśmy dwukrotnie... - dopowiadał z żalem stoper.

Gospodarzy, odrobiwszy wspomniane 0:3, rzeczywiście dwukrotnie wyszli na prowadzenie. Decydujący głos należał jednak do gości! - Już takie emocje i adrenalina wchodziły w grę, że... nawet nie wiem, jak to było. Wiem tylko, że przyjąłem piłkę, uderzyłem i jakoś wpadło – radował się Aleksander Tobolik, autor „śmiertelnego ciosu” zadanego gospodarzom.

W doliczonym czasie gry głowami (poważnie – Zabrzanin po meczu korzystał z badań w wezwanej na stadion karetce, a piłkarz gospodarzy narzekał na zawroty głowy) zderzyli się Mateusz Posmyk i Eryk Piela. Gdy obaj leżeli na murawie, starli się przy linii bocznej... byli reprezentanci Polski: dyrektor sportowy Unii, Mariusz Pawełek, i wspomniany Seweryn Gancarczyk. - To Mariusz ruszył na mnie z rękami... - opowiadał ten ostatni. Arbiter nie zastanawiał się jednak, kto, jak i dlaczego: obu panów odesłał z ławki do szatni.

Zwycięzcy z rąk prezesa Śląskiego ZPN, Henryka Kuli, oraz Jakuba Sokołowskiego, prezesa sponsora rozgrywek, firmy Poltent,odebrali nie tylko okazały puchar, ale  i czek na 50 tysięcy złotych. Przegrani dostaną połowę tej kwoty.

Dariusz Leśnikowski

Puchar Polski – Śląski ZPN (finał)

◼ Unia Turza Śląska – Górnik II Zabrze 5:6 (2:3)

0:1 – Wodecki, 7 min, 0:2 – Świerkot, 17 min, 0:3 – Wodecki, 24 min, 1:3 – Miensopust, 31 min, 2:3 – Miensopust, 44 min, 3:3 – Pawełek, 46 min, 4:3 – Strączek, 54 min, 4:4 – Szafrański, 69 min (głową), 5:4 – Miensopust, 73 min, 5:5 – Wojtowicz, 79 min, 5:6 – Tobolik, 85 min

UNIA: Kubica – Słodowy, Miensopust, Piela, Mazur – Strączek (84. Wramba), Pawełek, Zawierucha, Kucharski (63. Jaroszek), Baranskij – Oślizlok. Trener Bartłomiej SOCHA.

GÓRNIK: Solik – Nweke, Bedronka, Szafrańki, Wojtowicz – Adamski (57. Tobolik), Hurny (46. Kosiba), Świerkot, Leszczyk – Wodecki (90+1. Posmyk), Płocica (72. Skiba). Trener Seweryn GANCARCZYK.

Sędziował Łukasz Jakubski (Rybnik). Widzów 500. Żółte kartki: Oślizlok, Zawierucha – Bedronka.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się