Nareszcie!
ZAPRASZAMY NA STADIONY - Kacper Janoszka
Powraca I liga. Zdążyłem się już za nią stęsknić. Zimowe dni stawały się nieznośnie ponure, gdy myślało się o tym, ile jeszcze trzeba czekać na powrót fantastycznych rozgrywek na zapleczu ekstraklasy. Jest w tym stwierdzeniu tylko troszkę ironii, bo pierwszoligowe potyczki o awans lub spadek naprawdę wywołują szybsze bicie serca. Jak nie ekscytować się bardzo wyrównaną batalią o drugie miejsce (pierwsze na razie jest zaklepane przez Wisłę Kraków)? Jak pozostawić niezauważonym fakt nieprawdopodobnie zajmującej rywalizacji o miejsce w strefie barażowej? Przecież nawet nie widzimy konkretnych faworytów, którzy mogliby się do niej dostać. Różnica między trzecią Pogonią Grodzisk Mazowiecki a dziesiątą Miedzią Legnica wynosi tylko trzy punkty! A dlaczego mielibyśmy odmawiać szans ŁKS-owi, który do strefy barażowej traci tylko cztery „oczka”? Wszystko może się wydarzyć i to właśnie jest piękne.
Powodów do śledzenia pierwszej kolejki zaplecza ekstraklasy po przerwie zimowej jest sporo. Najbardziej interesującym wydarzeniem będzie starcie Śląska z Ruchem, czyli ekip sąsiadujących ze sobą w górnej połowie tabeli. Rozpocznie się też walka o utrzymanie – GKS Tychy, który chce jak najszybciej wydostać się ze strefy spadkowej, na „dzień dobry” gra z Białą Gwiazdą. Ewentualne zwycięstwo tyszan – nawet mimo obecności Łukasza Piszczka na ich ławce – nie byłoby sukcesem, a wręcz sensacją. Szansę na poprawę humorów dostaną w Łęcznej, bo Górnik pojedzie do Niepołomic na teren Puszczy, która w tym sezonie radzi sobie przeciętnie. Czy Łęcznianie zaliczą drugie zwycięstwo w sezonie?
