Naprawdę nie oglądam!

FIFA – mimo Szwajcara na jej czele – jest zdecydowanie antyeuropejska, a sam Gianni Infantino swą polityką i wypowiedziami tak naprawdę neguje wszystkie europejskie wartości.

Konna rywalizacja Royal Ascot wymaga tradycyjnego stroju! Fot. Kazimierz Mochlinski


Kazimierz Mochlinski z Londynu


Po minionym weekendzie pierwsze strony wszystkich sportowych gazet brytyjskich zdominowała Emma Raducanu. Mimo mundialu i udziału w nim Anglii oraz Szkocji, występ najlepszej brytyjskiej tenisistki w finale HSBC Championships 2026, czyli największego – poza Wimbledonem oczywiście – turnieju tenisowego, granego na pięknych kortach Queens Club, został mocno odnotowany w mediach. Był to ledwie drugi taki finał Raducanu od niewiarygodnego i niezapomnianego triumfu – jeszcze jako nastolatki - w US Open 2021. Stała się wtedy pierwszą triumfatorką Wielkiego Szlema w erze „open”, która do turnieju głównego przebijała się z kwalifikacji. Dzięki tamtemu zwycięstwu stała się jedną z najważniejszych postaci angielskiego sportu; chyba tylko Harry Kane, kapitan reprezentacji piłkarskiej, ma dziś mocniejszą pozycję w tym środowisku. Nie dorównuje jej popularnością żadna z gwiazd Premier League, choć oczywiście decydującą rolę odgrywa tu jej obecność w licznych... reklamach. Znamy to doskonale z polskich realiów i podobnego statusu Igi Świątek: po prostu wiele firm chce w dzisiejszym świecie być kojarzonymi właśnie z tenisem. Wielkie billboardy z podobizną Emmy, reklamującej jedną z marek samochodowych, otaczają więc na przykład okołolondyńskie i londyńskie lotniska. Teraz jest ich szczególnie dużo, bo Wimbledon – największa sportowa impreza na Wyspach Brytyjskich - zbliża się wielkimi krokami.

Golf, wyścigi konne, krykiet

Łatwo w tym kontekście zapomnieć nawet o mundialu. Sezon tenisowy na kortach trawiastych trwa pięć tygodni: dwa we wspomnianym Queens Clubie (z udziałem Kamila Majchrzaka w singlu i Jana Zielińskiego w deblu), potem tydzień towarzyskich potyczek na arenach Hurlingham Club u brzegów Tamizy (zobaczymy tu Jannika Sinnera), no i dwa tygodnie Wimbledonu. Dużo? No pewnie! W takim razie przypominam, że te pięć tygodni minie, a mundial za oceanem... jeszcze będzie trwać! Szaleństwo, prawda?

Po Wimbledonie uwaga sporej części Brytyjczyków skupi się na golfie. Rozpocznie się bowiem w Anglii Open Golf Championship, będący jednym z etapów Wielkiego Szlema w tej dyscyplinie. Mundial znów więc będzie miał poważną konkurencję, tak jak w tych dniach są nią dla MŚ królewskie wyścigi konne Royal Ascot. W Premier League tylko Old Trafford w Manchesterze ma większe trybuny niż tor w Ascot. Tu bywa cała śmietanka towarzyska Zjednoczonego Królestwa, oczywiście z parą monarchów na czele.

Począwszy od tego weekendu trybuny będą też pękać w szwach na stadionie Oval w Londynie, gdzie rozegrany zostanie mecz... krykietowy Anglia – Nowa Zelandia. To będzie pięciodniowe święto tej dyscypliny. Zaraz potem fanów sportu czeka zaś największa i najstarsza impreza wioślarska w kraju, Henley Royal Regatta na Tamizie. No więc – dodając do tego przecież życie rodzinne i obowiązki zawodowe – jak tu się skupić na kopaniu piłki za oceanem?

Rekordowa setka

Osobiście po raz pierwszy w życiu podczas minionego sezonu oglądałem 100 meczów piłki nożnej na żywo. Setnym był finał Ligi Mistrzów w Budapeszcie. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło, choć przecież w branży działam już kilkadziesiąt lat! Nawet dla mnie jest to szokujący wynik. Żebyście mnie Czytelnicy dobrze zrozumieli: uwielbiam futbol, ale przede wszystkim oglądany na żywo, z trybun, a nie sprzed telewizora, więc dla siebie wymyśliłem – moim zdaniem świetny – powód, by mundialu za oceanem nie oglądać, skupiając się za to na innych wydarzeniach sportowych, których – jak wyliczyłem wcześniej – w Londynie nie brakuje!

Hołd dla dyktatorów

Zaczęło się to w roku 2018, od mistrzostw świata w Rosji. To był mój osobisty, wewnętrzny protest przeciwko Władimirowi Putinowi i jego polityce. Uznałem, że tamten mundial – największa przecież impreza sportowa świata - to zupełnie niezasłużony hołd dla dyktatora. Nie oglądałem meczów, a na linii Londyn – Katowice przekazywałem jedynie myśli kolegów, pełniąc rolę „Sport”-owego korespondenta na Wyspach.

Mundial w Katarze, gdzie też trudno mówić o wolności, potraktowałem identycznie. Zdecydowałem się na kontynuację bojkotu mistrzostw świata. Jak się nie lubi FIFA - a ja jej nie znoszę z powodów, o których już pisałem na łamach „Sportu” - to łatwo znaleźć w sobie powód, by jej flagową imprezę odpuszczać. A tu owa FIFA, urządzając mundial w listopadzie i grudniu, tym bardziej dała mi „popalić”, przerywając mój ulubiony okres rozgrywek ligowych! Oczywiście było rugby, były zawody hippiczne – sportowo Londyn nigdy nie zasypia, ale brakowało mi klubowej piłki!

Mundial za oceanem – na przykład z racji swego gigantyzmu – moją niechęć do FIFA wyniósł na szczyty. 60 procent więcej meczów mistrzowskich sprawi, że piłkarze, których uwielbiam oglądać na żywo w meczach Premier League, będą na granicy wytrzymałości fizycznej po tym turnieju; a najpewniej – po prostu zupełnie wyczerpani. FIFA musi stać na straży rozgrywek reprezentacyjnych, międzypaństwowych, ale ja jednak – zwłaszcza w ostatnich latach – skłaniam się ku futbolowi klubowemu...

Szwajcar antyeuropejski

Turniej w USA jest zresztą pod wieloma względami odpychający. Choćby z racji kosztów: wielu moich przyjaciół, od lat (albo i dekad) jeżdżących na kolejne turnieje mistrzowskie, tym razem musiało zrezygnować z wyprawy za ocean. Tymczasem – nie licząc półeuropejskiej (geograficznie, kulturowo i mentalnie) Rosji – nie mieliśmy w pełni europejskiego gospodarza MŚ od 2006. FIFA – mimo Szwajcara na jej czele – jest zdecydowanie antyeuropejska, a sam Gianni Infantino swą polityką i wypowiedziami tak naprawdę neguje wszystkie europejskie wartości: demokrację, prawa człowieka, wolność. Następne dwa mundiale też będą absurdem. Ten z 2030 odbędzie się przecież nie tylko w Hiszpanii i Portugalii, ale też w Afryce i Ameryce Południowej, a cztery lata później „objazdowy cyrk” zawita do reżimowej Arabii Saudyjskiej.

Jestem przeciw!

Jestem więc przeciwko jednoosobowym, autorytarnym rządom w FIFA; jestem przeciwko korupcji w niej; jestem przeciwko niszczeniu wspomnianych wartości europejskich pod fałszywym szyldem popularyzacji futbolu; jestem przeciwko mundialom organizowanym w trzech krajach; jestem przeciwko mundialom arabskim, w krajach pozbawionych historii i tradycji piłkarskich, a organizowanych tam tylko dla pieniędzy. Ja wiem, że te pieniądze są dziś i w klubach, ale to jednak co innego: kluby są mocno zakotwiczone – od dziesięcioleci, a zazwyczaj znacznie dłużej – w swych lokalnych społecznościach. Jest element osobistego związku z klubem. Tymczasem wielu kibiców reprezentacyjnych czuje się dziś zwyczajnie wykluczonych z mistrzostw świata. Zabrano im wolność podróżowania za swymi reprezentacjami, skazano na siedzenie przed ekranem. Mundiale przestały jednoczyć kibiców z całego świata!

Nie zapominajmy o Krymie

I zakończmy tak, jak zaczęliśmy – tenisem. Tu też oczywiście decydują pieniądze; można się też zżymać, że Rosjanie nie są wykluczeni z międzynarodowych rozgrywek, ale Mirra Andrejewa wygrała Roland Garros, nie mogąc oficjalnie reprezentować swego kraju. To też forma – delikatnego, owszem, ale jednak istotnego – przypomnienia o tym, co się 12 lat temu zaczęło na Krymie, a w 2022 zmieniło w otwartą agresję Rosji na Ukrainę. Może średniowieczna, bezcenna dla światowego dziedzictwa Ławra Peczerska w Kijowie nie spłonęłaby po kolejnym bandyckim ataku rakietowym Rosjan, gdyby Donald Trump miast na mundialu, skupił się jednak na powstrzymaniu swego kumpla z Kremla. Kiedy takie rzeczy dzieją się na świecie, wolę nie mieć nic wspólnego z panem Trumpem i turniejem odbywającym się na jego podwórku...

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się