Napisali chlubny rozdział

PSG jako drugi klub w historii obronił tytuł w Lidze Mistrzów.

Dwukrotne zwycięstwo w Lidze Mistrzów nie byłoby możliwe bez Luisa Enrique. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus

LIGA MISTRZÓW

Poprzedni sezon należał do piłkarzy Paris Saint-Germain. W 2011 roku w klub zainwestował fundusz Qatar Sports Investments, ale przez długie lata nie mógł sięgnąć po to, co najcenniejsze, czyli Ligę Mistrzów. To udało się właśnie rok temu po zwycięstwie 5:0 z Interem Mediolan. W obecnych rozgrywkach katarscy właściciele zamarzyli o przejściu do historii. PSG miało zostać drugim klubem, który obroni tytuł w tych elitarnych rozgrywkach. To się ostatecznie udało! Jednak sam finał przeciwko Arsenalowi nie był ani łatwy dla Paryżan, ani piękny do oglądania.

Nuda, panie, nuda

Piłkarze mistrza Anglii byli w bojowym nastawieniu przed tym spotkaniem. – Wyjdziemy na boisko i pokonamy PSG – zapowiadał Kai Havertz. Niemiec nie rzucał słów na wiatr, bo sam na początku wziął sprawy w swoje ręce i dał "Kanonierom" prowadzenie. Potem mecz stał się nudny na… kilkadziesiąt minut. Już przed startem finału można było spodziewać się takiego przebiegu rywalizacji, ponieważ starły się dwie, odmienne filozofie gry. Naprzeciw siebie stanęły najlepsza ofensywa LM (44 gole strzelone) i najszczelniejsza defensywa (tylko sześć goli straconych). Zatem przez większość spotkania piłkę mieli zawodnicy trenera Luisa Enrique, ale nie umieli zaskoczyć dobrze zorganizowanego Arsenalu. – Mecz rozpoczął się dla rywali znakomicie. Potem wiedzieli, jak się bronić. Było nam bardzo ciężko. Jesteśmy przyzwyczajeni do ataków w ten sposób, z wieloma broniącymi się zawodnikami, ale przeciwko nim jest naprawdę trudno, ponieważ są silni fizycznie i bardzo wytrzymali – podsumował hiszpański szkoleniowiec Paryżan.

Pudła "Kanonierów"

Rywale jednak w końcu wyciągnęli pomocną dłoń. Cristhian Mosquera sfaulował Chwiczę Kwaracchelię, a skutecznie rzut karny wykonał Ousmane Dembele. Po raz pierwszy od 2018 roku oba kluby strzeliły gole w finale – wtedy Real pokonał 3:1 Liverpool. Z kolei 10 lat trzeba było czekać, żeby zwycięstwo rozstrzygnęło się w rzutach karnych (2015/16 Real vs Atletico). 

Po regulaminowym czasie był bowiem remis, sędzia zarządził dogrywkę, ale w niej piłkarze bardziej… zbierali siły na "jedenastki", niż próbowali rozstrzygnąć mecz. Lepsi w tej sztuce okazali się Paryżanie. Co prawda Raya zdołał obronić uderzenie Nuno Mendesa, a Safonow nie zaliczył żadnej udanej interwencji, ale ostatecznie cieszyli się mistrzowie Francji. Obok bramki uderzył bowiem Eberechi Eze, a nad nią - Gabriel Magalhaes.

72 godziny z karnymi

Sędzią był Niemiec, Daniel Siebert, który prowadził swój pierwszy finał rozgrywek klubowych UEFA w karierze. Arbiter prowadził już mecze z udziałem Arsenalu w tegorocznej edycji LM. Pierwszym był ćwierćfinał ze Sportingiem, drugim - rewanżowy półfinał z Atletico Madryt. Oba mecze Londyńczycy wygrali 1:0. Tym razem Siebert szczęścia im jednak nie przyniósł. Co więcej - w dogrywce nie zabrakło kontrowersji z jego udziałem. Chodzi o starcie w polu karnym Nuno Mendesa i Noniego Madueke. Według Mikela Artety to powinna być "jedenastka". – Przez ostatnie 72 godziny obejrzałem wszystkie podyktowane rzuty karne w tych rozgrywkach, żeby zrozumieć, co jest karnym, a co nie. Ta sytuacja bez problemu mogła zostać uznana za rzut karny – podkreślił po meczu Arteta. Wyniku jednak zmienić już nie mógł...

Miłosz Cebo

LIGA MISTRZÓW - FINAŁ

◼ PSG – Arsenal 1:1 (0:1, 1:1, 1:1); karne 4:3

0:1 – Havertz (6), 1:1 – Dembele (65. karny)

PSG: Safonow – Hakimi, Marquinhos (106. Zabarnyi), Pacho, Mendes – Neves, Vitinha (106. Beraldo), Ruiz (95. Zaire-Emery) – Doue, Dembele (90+6. Ramos), Kwaracchelia (83. Barcola). Trener Luis ENRIQUE.

ARSENAL: Raya – Mosquera (66. Timber), Saliba, Gabriel, Hincapie – Rice, Lewis-Skelly (91. Zubimendi) – Saka (83. Madueke), Odegaard (66. Gyoekeres), Trossard (83. Martinelli) – Havertz (91. Eze). Trener Mikel ARTETA.

Sędziował Daniel Siebert (Niemcy). Widzów 61035.  Żółte kartki: Neves, Mendes – Mosquera, Saka, Gyoekeres, Rice.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się