Nałożyły się systemy
Trener tyszan bardzo szanuje punkt zdobyty w Opolu, gdzie Odra nie chciała zagrać radosnej piłki.
Kibice w Opolu oglądali bardzo wyrównane widowisko. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
Trwający niemal 100 minut niedzielny mecz drużyn aspirujących do miana czołówki 1. ligi zakończył się bezbramkowym rozczarowaniem. O tym, że kibice w Opolu nie mieli czego oglądać ani w pierwszej połowie trwającej 47 minut i kilkanaście sekund, ani w drugiej części przedłużonej o 7 minut i 46 sekund, najdobitniej świadczy rubryka celnych strzałów. Cyfry 1 po stronie Odry i 2 po stronie GKS-u Tychy są odzwierciedleniem nudy, na którą zostali skazani widzowie na trybunach Itaka Arena.
- To był bardzo zamknięty mecz – podkreślił trener tyszan, Artur Skowronek. – Na pewno nie chcieliśmy zagrać w taki sposób, żeby nie kreować sytuacji, ale było ich bardzo mało w jednym i drugim polu karnym. Bardzo mało było celnych strzałów. Wynikało to z pewnością z tego, że nałożyły się systemy. Przez to było bardzo mało miejsca do rozwinięcia akcji. Mieliśmy kilka konceptów, żeby zrobić przewagę, ale Odra bardzo dobrze funkcjonowała i adaptowała się też do naszych pomysłów. W drugiej połowie chcieliśmy jeszcze bardziej pobudzić centrum naszej gry i jeszcze więcej szukać linii podania, ale nie było takiej płynności, która doprowadzałaby nas szybciej do pola karnego rywali.
Patrzeć optymistycznie
- Lubię patrzeć optymistycznie na życie i dostrzegam pozytywy. Wreszcie zagraliśmy na zero. Nie złapaliśmy co prawda balansu, bo po ostatnich spektakularnych meczach nie strzeliliśmy gola, ale cały czas budujemy drużynę i z pewnością taki wynik też dodaje pewności siebie tym chłopakom. I nie myślę tylko w tym momencie o naszym bramkarzu. To był mecz – tak myślę – do pierwszej bramki. Kto by ją zdobył, dopisałby 3 punkty. Potwierdziło się jednak, że liga jest bardzo wyrównana i z tej perspektywy musimy ten punkt bardzo mocno szanować i iść dalej – zakończył opiekun tyszan.
Słowa Artura Skowronka znajdują potwierdzenie w liczbach. Przypomnijmy, że w meczu z Miedzią Legnica, na inaugurację sezonu, GKS oddał 11 celnych strzałów i wygrał 4:3, w Warszawie do zwycięstwa 2:1 z Polonią wystarczyły mu 4 uderzenia w światło bramki, a w przegranym 3:4 starciu z Wisłą Kraków było ich 5. To stanowiło przestrogę dla Jarosława Skrobacza, który ustalając taktykę na niedzielne spotkanie, mocno myślał o defensywie.
Skoncentrowany na defensywie
- To był trudny mecz – zaznaczył szkoleniowiec Odry. – Analizując grę przeciwnika w trzech pierwszych kolejkach tego sezonu, dostrzegliśmy, że tyszanie kontynuują bardzo dobrą grę z rundy wiosennej. Dlatego nie chcieliśmy przeciwko tej drużynie zagrać tak radosnej piłki, jak Miedź czy Wisła w Tychach. Myślę, że drużyna GKS-u też wyciągnęła wnioski, bo zupełnie inne były jej zachowania w defensywie. Dlatego ten mecz był tak bardzo mocno skoncentrowany na defensywie. Momentami był bardzo zamknięty z jednej i drugiej strony. Bardziej pilnowaliśmy tego, żeby nie dopuścić rywala do dogodnej sytuacji, a dopiero w kolejnym etapie chcieliśmy utrzymywać się przy piłce po odbiorze i przechodzić do fazy ofensywnej. Nie udawało się nam to, o czym świadczy kilka prostych, niewymuszonych strat, które przy lepszym wykończeniu przez rywali mogły nas drogo kosztować.
Wynik sprawiedliwy
- Niemniej ten mecz był bardzo energetyczny. Myślę, że jedna i druga drużyna włożyła w to spotkanie wiele zdrowia, a upalna pogoda też nie ułatwiała zadania. Dlatego uważam, że pod kątem motorycznym mecz stał na bardzo wysokim poziomie. Gdy oba zespoły grają dobrze w defensywie, trudno o stworzenie wielu sytuacji. Ponadto pamiętamy poprzednią rundę, która momentami była pechowa. Przegrywaliśmy niezasłużenie w Opolu z Polonią Warszawa czy z Arką w Gdyni i punkty nam uciekały. Trzeba więc docenić punkt z GKS-em, bo nie przegraliśmy, nie straciliśmy bramki, do końca walczyliśmy o zwycięstwo, a w końcówce jeszcze mocno nacisnęliśmy. Oceniam ten remis jako wynik sprawiedliwy – zakończył Jarosław Skrobacz.
Jerzy Dusik
