Największy wygrany inauguracji
Trzech pozyskanych oraz czterech... i pół odzyskanych piłkarzy poprowadziło Odrę do zwycięstwa.
Gol Jiriego Pirocha dał wygraną Odrze (1:0) w pierwszym tegorocznym ligowym boju. Fot. Mateusz Porzucek / Press Focus
ODRA OPOLE
Wszystko, co wydarzyło się w meczu Odry Opole z Pogonią Siedlce, miało wymiar szczególny. Wszak właśnie na Itaka Arenie rozległ się pierwszy w tym roku gwizdek na pierwszoligowych boiskach i padła pierwsza tegoroczna pierwszoligowa bramka. Do tego kibice niebiesko-czerwonych, którzy jako pierwsi w rundzie wiosennej mogli świętować zwycięstwo swojej drużyny na zapleczu ekstraklasy, a zespół Jarosława Skrobacza do 12 punktów powiększył przewagę nad strefą spadkową i do siedmiu oczek zmniejszył stratę do drużyny zajmującej 6. miejsce.
Najważniejsze jednak jest to, że drużyna ze stolicy polskiej piosenki na inaugurację zaprezentowała zupełnie nowe oblicze. W porównaniu z jesiennym składem tym razem w wyjściowej jedenastce znalazło się trzech piłkarzy pozyskanych w zimowym okienku transferowym: Adrian Liber, Olivier Sukiennicki i Michał Feliks oraz czterech zawodników „odzyskanych” w styczniowym okresie przygotowawczym. Na to miano zapracowali Adam Wójcik, Jiri Piroch, Jakub Pochcioł i Damian Tront.
Wójcik i Piroch
Zacznijmy od pierwszego z wymienionych, czyli bramkarza, który w 7. kolejce, po sześciu grach z rzędu, zakończył swoje występy między słupkami Odry i od 24 sierpnia do 6 lutego musiał czekać na kolejną szansę – jednocześnie podziwiając Mateusza Abramowicza, który raz za razem wybierany był do „Jedenastki kolejki”. O tym, że 20-letni Opolanin wykorzystał swoje 90 minut, świadczy „zero z tyłu”. Podwójnie cieszyć się mógł także drugi na tej liście, stoper i zdobywca jedynego gola. 30-letni Czech nie dość, że przymierzany jesienią do gry na boku obrony w systemie 1-3-4-3 nie zdał egzaminu przydatności, to w sumie zaliczył tylko dziewięć gier i zaledwie jeden raz był na murawie od początku do końca meczu.
Pochcioł, Tront i Cassio
Kolejnym wygranym rozpoczęcia rundy jest następny w tej wyliczance 22-latek, który zagrał na pozycji „półlewego” stopera. Jesienią rozegrał tylko pięć spotkań i nie zadomowił się ani w obronie, ani w drugiej linii. Zimą wygrał rywalizację i może mieć nadzieję na więcej czasu spędzonego na boisku.
To samo dotyczy zamykającego rejestr odzyskanych 31-letniego pomocnika. Wprawdzie wychowanek Startu Mszana jesienią uczestniczył w 13 spotkaniach ligowych, ale tylko trzykrotnie wybiegł w wyjściowym składzie, jedynie raz zaliczył pełny mecz. Z defensora trener Skrobacz przestawił jednak swojego „żołnierza” na pozycję numer 10, a to zaowocowało asystą z rzutu wolnego przy golu Pirocha. Do tego grona tak pół na pół można też zaliczyć Cassio. 26-letni Brazylijczyk jesienią rozegrał bowiem 13 spotkań, z których osiem rozpoczynał w wyjściowym składzie, a w pięciu z nich grał do ostatniego gwizdka. Był pomocniko-obrońcą, ale zimą wywalczył swoją pozycję na prawej stronie w trójce stoperów. Będzie musiał jednak o nią walczyć dalej, bo w 55 minucie spotkania z Pogonią zastąpił go Filip Kendzia, który jesienią był filarem defensywy, a do tego strzelił trzy gole!
Uczciwy i sprawiedliwy
– Ten okres przerwy między rozgrywkami zawsze oznacza nowe nadzieje i nowe przymiarki do składu – powiedział trener Opolan. – Przy ustalaniu jedenastki na mecz otwarcia kierowałem się tym, żeby być bardzo uczciwym i sprawiedliwym w doborze kadry. W styczniu, gdy spotkaliśmy się z zawodnikami, zapowiedziałem, że walka o miejsce się rozpoczyna i bacznie obserwowałem rywalizację, a także szukałem nowych rozwiązań. Ostatecznie na murawę wybiegli więc ci, którzy najlepiej się prezentowali w okresie zimowym i grach kontrolnych. To dało dobry efekt, bo po pierwsze wygraliśmy, a po drugie ci, którzy weszli do gry, swoją postawą się obronili i ta rywalizacja o miejsce na poszczególnych pozycjach jeszcze się zwiększyła.
Podziałał mobilizująco
– Jirek Piroch golem pokazał, że warto walczyć o swoje. Na pewno jest wygranym tego meczu, ale zwycięzców jest kilku, a moim zdaniem taki największy wygrany tej zimy to Kuba Pochcioł. On przez cały zimowy okres prezentował się bardzo dobrze. Już w styczniu przyszedł do tych pierwszych zajęć przygotowany. Wyglądał bardzo dobrze fizycznie i postawiłbym go na równi ze strzelcem gola. Najważniejsze jednak, że ten dobry start na wszystkich podziałał mobilizująco i mam nadzieję, że to będzie widać w grze Odry także w następnych meczach – zakończył Skrobacz.
Jerzy Dusik
