Najważniejsza decyzja w życiu

Rozmowa z Marcelo, byłym piłkarzem Wisły Kraków, PSV Eindhoven, Hannoveru 96, Besiktasu czy Olympique’u Lyon

Marcelo przed Arkadiuszem Milikiem w meczu Lyonu z Marsylią. Fot. Alain Robert/Sipa/PressFocus

W 2024 roku zakończył pan karierę jako zawodnik Western Sydney. Co u pana teraz słychać?

- Prowadzę zwykłe życie emerytowanego piłkarza. Wyprowadziłem się z Australii i zamieszkałem na stałe w Portugalii, gdzie gram dużo w... golfa!

latach 2008-10 był pan zawodnikiem Białej Gwiazdy. Teraz pana wizyta w Polsce związana jest z udziałem w Ultimate Legends Night, którego organizatorem jest Piotr Ćwielong, pański kolega z Wisły. Jakie odczucia panu towarzyszą?

- Czuję się tu znakomicie. Bardzo się cieszę, że znów jestem w Polsce, bo długo mnie tutaj nie było. Odkąd odszedłem z Wisły, Polskę odwiedziłem tylko raz - pięć, może sześć lat temu. Cieszę się też, że znów mogłem spotkać się z „Pepe" (Piotrem Ćwielongiem – przyp. red.). Widzę, że jest świetnym organizatorem. Wystarczy spojrzeć na piłkarzy, jakich udało mu się ściągnąć! Z pewnością da kibicom sporo zabawy.

Czy dwa lata spędzone w Wiśle, do której dołączył pan jako 20-latek, były kluczowym momentem rozwoju pana kariery? Do Krakowa trafił pan z Santosu, a później grał pan w czołowych klubach Europy…

- To zdecydowanie była jedna z ważniejszych decyzji w moim życiu. Gdy otrzymałem ofertę Wisły, nie wiedziałem nic o polskiej ekstraklasie. Nie miałem pojęcia, jaki jest styl gry w Polsce. Miałem tylko marzenie, żeby zagrać w Europie. Dlatego do końca życia będę wdzięczny za to, że Wisła otworzyła mi te drzwi. W życiu trzeba podążać za przeznaczeniem. Moim przeznaczeniem była gra w Krakowie i uważam, że decyzja o transferze była kluczowa dla mojej kariery. W Polsce rozwinąłem się jako piłkarz, choć miałem problemy z komunikacją i nie podobała mi się... pogoda, ale to właśnie mnie wzmocniło! Jestem wdzięczny za to, co dała mi Polska i o tym nie zapominam.

Ma pan szczególne wspomnienie z czasów gry w naszym kraju?

- Przede wszystkim lubię wracać do zdobytego z Wisłą mistrzostwa Polski. Działo się to w moim pierwszym sezonie w klubie. Radowaliśmy się razem z kibicami w centrum Krakowa. Pamiętam też doskonale wszystkie miejsca, które odwiedzałem z moją ówczesną narzeczoną, a dziś żoną. Naprawdę dobrze poznaliśmy Kraków, przekonaliśmy się, że Polacy są bardzo przyjaźni. To są rzeczy, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci.

Czy w Wiśle czuł pan, że umiejętnościami przewyższa naszą ligę, i że przed panem kariera w wielkich klubach?

- Jako młody chłopak nigdy nie jesteś pewien jak potoczy się twoja kariera, tym bardziej że wpływ na to ma wiele czynników. W futbolu jedna kontuzja lub jedna nawet mała zła decyzja mogą negatywnie wpłynąć na rozwój zawodnika. Mogę powiedzieć, że miałem niewiarygodne szczęście, bo zawsze podejmowałem odpowiednie kroki i teraz mogę powiedzieć, że miałem długą karierę, z której mogę być dumny. Zagrałem ponad 600 meczów, zwiedziłem kilka fajnych lig, niemal przez dwie dekady występowałem z najlepszymi zawodnikami świata... To naprawdę powód do dumy, a że udawało mi się unikać poważniejszych kontuzji, cały czas mogę się ruszać, nic mnie nie boli, mogę uprawiać sport jakikolwiek sobie wymarzę . Na piłkarskiej emeryturze jestem zadowolony ze swojego życia, które przecież się nie kończy. Jestem w formie, choć bardzo cieszę się, że teraz mogę... jeść co chcę i nie muszę uważać na kalorie!

Polscy kibice o panu pamiętają. Mają dla pana sentyment, podobnie jak do pana rodaka, Paulinho, który grał w ŁKS-ie, a później w Tottenhamie i w Barcelonie. Czy w czasach social mediów wie pan, że Polacy dalej pana obserwują?

- To ciekawe, bo rzeczywiście to odczuwam! Do tej pory dostaję wiadomości od polskich kibiców. To jest niesamowite, choć o dobroci Polaków przekonałem się już lata temu. Doskonale pamiętam, że gdy pojawiłem się w Krakowie, wszyscy byli dla mnie bardzo mili. Teraz, gdy zagram w Ultimate Legends Night, dostaję wiadomości o treści „Witaj z powrotem”. To coś wspaniałego i ta emocjonalna relacja polskich kibiców ze mną jest też powodem do dumy.

Zakończył pan karierę stosunkowo niedawno, więc pokazowe mecze w stylu Ultimate Legends Night są dla pana nowością.

- Tak, to mój pierwszy raz! Jestem pod wrażeniem wielkości tego eventu. „Pepe” to mój dobry znajomy i gdy do mnie zadzwonił, nie musiał mnie szczególnie namawiać. Bardzo się cieszę, że mogę być częścią tego wydarzenia, że mogę pomóc w jego promocji i jestem pewien, że nasz mecz będzie sukcesem!

Grał pan z wielkimi piłkarzami, czy więc udział w takim meczu pokazowym wzbudza w panu szczególne emocje? W końcu został pan okrzyknięty legendą!

- Emocje są duże! Wystarczy spojrzeć na plakat. Wyjdę na boisko z Rivaldo. Przecież to mistrz świata! Ricardo Quaresma to mój kolega z Besiktasu, genialny piłkarz. Z Davidem Silvą rywalizowałem, gdy był piłkarzem Manchesteru City. Przeciwko Nemanji Maticiowi grałem, gdy był w Benfice. Andrij Szewczenko, Alessandro del Piero, Miranda, Nani… Z wieloma z nich spotykałem się na boiskach, ale to przede wszystkim znakomici piłkarze. Stworzymy naprawdę piękny show!

Czy Polska bardzo się zmieniła? Gdy grał pan dla Wisły, stadion we Wrocławiu, na którym rozmawiamy, jeszcze był w budowie...

- Polska szalenie się zmieniła. Stadion to jedno, ale jest mnóstwo nowych budynków. Bardzo się cieszę, gdy widzę, jak Polska się rozwinęła. Pojadę jeszcze do Krakowa, żeby zobaczyć, jak bardzo się zmienił. A na pewno zmienił się bardzo! Żyję teraz w Europie i… moim zdaniem Polska jest najlepszym miejscem do życia. Trudno wymarzyć sobie lepsze.

To oznacza, że myśli pan o przeprowadzce do Polski...

- Nie, jeszcze nie, ponieważ w Portugalii jestem bardzo szczęśliwy. Tam mam rodzinę, moje dzieci dobrze się tam czują, tam się też jeszcze uczą. Ale co przyniesie przyszłość? Nigdy nie wiadomo!

Rozmawiał Kacper Janoszka

Marcelo razem z Michałem Probierzem już obmyślają taktykę na Ultimate Legends Night! Fot. Kacper Janoszka 

W barwach Wisły Marcelo zdobył mistrzostwo Polski i był też doceniany indywidualnie - za grudzień 2009 r. został piłkarzem miesiąca. Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się