Najstarszy trener świata
Sypnęło niespodziankami w drugiej serii grupowych gier eliminacji Coupe d’Afrique. No bo kto się spodziewał porażki Nigerii z będącą na 123. miejscu w rankingu FIFA Gwineą Bissau aż 0:3?!
Jeszcze w styczniu trener Claude Le Roy pracował jako ekspert telewizyjny. Teraz, w wieku lat 78 wrócił na trenerską ławkę Konga! Fot. Michał Zichlarz
PUCHAR NARODÓW AFRYKI
Narzekamy na występy polskich Orłów, a co mają powiedzieć w Nigerii? W swoim drugim grupowym spotkaniu nawet nie Orły, a Super Orły, bo taką mają przecież ksywkę na Czarnym Kontynencie, z kretesem poległy w Bissau. Najpierw do siatki trafił Franculino z Trabzonsporu, a w drugiej połowie Nigeryjczyków dobili Mama Balde z Brestu i Alvaro Djalo z Athletic Bilbao.
Wiek nie przeszkadza
Już same nazwy klubów robią wrażenie. Na usprawiedliwienie trzeciej drużyny ostatniego Pucharu Narodów, to że zagrała bez swojego asa Victora Osimhena, ale grali inni - Ademola Lookman, Akor Adams czy doświadczony Wilfred Ndidi. – Byli bardziej agresywniejsi, bardziej intensywni, walczyli, biegali. Nie pomogło też boisko i fatalny upał. To jeszcze jednak nie koniec – komentował po meczu selekcjoner Super Orłów, Eric Chelle. W grupie L Gwinea Bissau prowadzi z kompletem 6 punktów po dwóch grach. Nigeria ma trzy, a po jednym Madagaskar i też biorący udział w eliminacjach, współgospodarze przyszłorocznego Pucharu Narodów Tanzania.
Niespodziankę sprawiło też nie zaliczające się do tuzów w afrykańskiej piłce Kongo. U siebie w Brazzaville zremisowało 1:1 z faworyzowanym Kamerunem. Przy pierwszym trafieniu gospodarzy pokazał się skrzydłowy lidera ekstraklasy Górnika Zabrze, Yvan Ikia Dimi, który zaliczył asystę przy trafieniu grającego na co dzień u siebie w domu w CARA Brazzaville, 19-letniego Geltany Bantsiele.
Kongijczykami opiekuje się od niedana znany francuski szkoleniowiec, Claude Le Roy. Spotkaliśmy się z nim i rozmawialiśmy podczas styczniowego Pucharu Narodów w Maroku, gdzie był ekspertem francuskiej TV. Kongijczyków z sukcesem, bo wywalczył z nimi awans do PNA, prowadził już w latach 2013-15. W lutym skończył 78 lat, a mimo to tryska energią i chęcią do pracy. Punkt z Nieposkromionymi Lwami może ważyć, ale póki co Czerwone Diabły zamykają stawkę w grupie G, gdzie z czterema oczkami prowadzi Kamerun, a po trzy mają Komory i Namibia. Kolejne mecze w połowie listopada. Kongijczycy zagrają wtedy dwa razy z Komorami i cztery punkty, jak chcą awansować z jednego z dwóch pierwszych miejsc, koniecznie muszą zdobyć.
Finaliści MŚ w odwrocie
O niespodziankę postarało się też klasyfikowane w rankingu FIFA na odległej 141. pozycji Burundi. W spotkaniu rozegranym w Bużumbura już po kilkunastu minutach prowadziło sensacyjnie 2:0 z Algierią, która na MŚ zagrała przecież w 1/16 finału. Prowadzenia do końca nie utrzymało, skończyło się na remisie, ale punkt dla Jaskółek – jak w przypadku Konga – może mieć znaczenie. Na razie w grupie I Lisy Pustyni mają cztery oczka, a Zambia, Togo po trzy i Burundi jeden.
Fatalnie idzie rewelacji amerykańskich MŚ, czyli Cabo Verde. Po dwóch seriach gier w grupie K Republika Zielonego Przylądka nie ma jeszcze żadnej zdobyczy i praktycznie stracone szanse na awans, bo Rwanda, która sensacyjnie wygrała we wtorek wieczorem w Praia ma już 6 pkt., podobnie jak Mali. Nie pomaga nawet bramkarz Vozinha, gwiazda ostatniego mundialu. Na ławce nie ma już świetnego trenera Bubisty, zastąpił go asystent Humerto Bettamcourt. W odwrocie też inny uczestnik MŚ, czyli Ghana, która też jeszcze nie ma punktu, a szanse na awans z grupy B marne, bo prowadzące Wybrzeże Kości Słoniowej i Gambia mają już po 6 oczek. Ghany nie było na PNA w Maroku zimą, może nie być i w przyszłym roku w Kenii, Ugandzie i Tanzanii (czerwiec-lipiec 2027).
Michał Zichlarz
