Najpierw grill, a potem o tym, co dalej...
Sośnica Gliwice zdołała utrzymać miejsce w elicie, a MTS Żory najwyższą klasę rozgrywkową ponownie zaatakuje w przyszłym sezonie.
W tym momencie Gliwiczanki już wiedziały, że zdołały wykonać zadanie. Fot. SPR Sośnica Gliwice
BARAŻE O ORLEN SUPERLIGĘ KOBIET
Sośnica Gliwice wygrała oba mecze z MTS-em Żory, zapewniając sobie pozostanie w gronie najlepszych. O ile w pierwszym starciu zwyciężyła zaledwie jedną bramką, o tyle w środowy wieczór rozbiły przeciwniczki 10 trafieniami. Ten mecz zdemaskował różnicę między Superligą a Ligą Centralną.
Stać je na więcej
- Z całym szacunkiem dla dziewczyn z Żor, które cały sezon świetnie walczyły, ale jest to młoda drużyna. Brakuje jej ogrania, doświadczenia na najwyższym poziomie – ocenił Michał Kubisztal, szkoleniowiec Gliwiczanek, nie ukrywając, że barażowa końcówka sezonu jego i zespół kosztowała sporo nerwów. - Za dużo było niepotrzebnych emocji. Przez cały sezon powtarzałem, że stać nas na znacznie więcej. Spokojnie powinniśmy być wyżej w tabeli, a nie na 9. miejscu. Niestety, różne okoliczności wpłynęły na to, że musieliśmy rozgrywać dodatkowe spotkania. Graliśmy w kratkę, słono za to zapłaciliśmy, ale na szczęście się udało. Mam nadzieję, że teraz trochę ochłodzimy głowy, odpoczniemy, delikatnie przebudujemy zespół i w przyszłym sezonie powalczymy o coś więcej.
Przy pełnych trybunach
Co ciekawe, w rewanżu Sośnica zdobyła 31 bramek, czyli dokładnie tyle, co cztery dni wcześniej w Żorach. Różnicę zrobiła jednak gra obronna i momentami fantastyczna postawa bramkarek, Weroniki Glosar i Marty Wawrzynkowskiej. Dlatego rywalki często nie były w stanie przebić się przez szczelną defensywę. Aż dziwne, że selekcjoner Arne Senstad jeszcze nie powołał „Wery” do kadry, nie sprawdził umiejętności zawodniczki, która przez cały sezon prezentowała reprezentacyjną formę.
Warto zauważyć, że wbrew protokołowi sędziowskiemu, który odnotował niespełna 300-osobową frekwencję, trybuny wypełniły się do ostatniego miejsca. Tak fantastycznej atmosfery w hali przy Sikorskiego nie było od bardzo dawna. Ostatnią minutę wszyscy oglądali na stojąco. – Przy takiej widowni i dopingu aż chce się grać. Chciałabym podziękować naszym kibicom, ale także tym z Żor, za stworzenie wspaniałej oprawy obu meczów. Jesteśmy po prostu szczęśliwe – nie kryła radości Karolina Mokrzka, która w trudnych momentach - wraz z Katarzyną Kozimur i Kingą Strózik - brała na siebie ciężar gry.
Trener zostaje!
Rozemocjonowany był również prezes Sośnicy, Adam Mrowiec. - To jest sport, więc nerwy były. W pierwszym meczu trochę niespodziewanie wygraliśmy tylko jedną bramką, ale trener znał jakość zawodniczek i dobrze ustawił je na rewanż. Dziewczyny pokazały, jak grają i gdzie jest ich miejsce. Ale baraże są dla nas przestrogą, żeby zbudować mocniejszy zespół, żeby się nie denerwować meczami w dolnej czwórce. W kolejnym sezonie miło by było tego uniknąć – sternik gliwickiego klubu wziął głębszy oddech i zdradził, co dalej będzie się działo z trenerem Kubisztalem i zespołem. - Trener Michał jak najbardziej zostaje. Większość dziewcząt też zostaje, choć będą pewne modyfikacje. Na pewno odejdą Gabija Pilinauskaite i Kinga Strózik. Szukamy nowych twarzy, dlatego na pytanie o wzmocnienia muszę na razie odpowiedzieć – pomidor.
Jak zwolnią, dam znać!
A jak na to samo pytanie odpowiedział nam popularny w środowisku „Kubeł”? - Teraz mamy grilla, sportowo się utrzymaliśmy, więc potem będziemy się martwić, co dalej. Jest koniec sezonu, trzeba się na spokojnie zastanowić nad wszystkim. Rozmowy większe i mniejsze cały czas się toczą. Jak się skończą, to dam znać, czy mnie zwolnili – odparł rozbawiony Kubisztal.
Zbigniew Cieńciała
____________________Za rok ponowimy atak
CZTERY PYTANIA DO Anny Niewiadomskiej, trenerki MTS-u Żory
1. Należą się gratulacje dla całego zespołu, bo pokazałyście charakter i wielkie serce do gry, a także całkiem niezłe umiejętności. Z drugiej strony widać było przepaść między Superligą a Ligą Centralną. Zgodzi się pani?
- Oczywiście, bez dwóch zdań. Wiadomo, że poziom Ligi Centralnej jest zdecydowanie niższy. Sośnica od kilku lat i przez cały poprzedni sezon mierzyła się z bardzo dobrymi zespołami. Ale ja jestem zadowolona z możliwości gry w barażach. U siebie nawiązałyśmy równorzędną walkę, w rewanżu zabrakło nam doświadczenia, ale nie uważam, by ten mecz był beznadziejny lub nam nie wyszedł.
2. Czy za rok będziecie próbować powtórzyć to, do czego doszliście w tym sezonie?
- Myślę, że jesteśmy w stanie. Kosmetyczne zmiany w zespole nastąpią, ale w przyszłym sezonie nie będziemy chcieli zająć 2. miejsca, tylko już bezpośrednio awansować.
3. Organizacyjnie też będziecie w stanie zawiesić poprzeczkę na najwyższym poziomie?
- Mamy nadzieję, że nasz w sumie dobry wynik spowoduje, że otrzymamy dodatkowe wsparcie. Mamy sygnały, że są ludzie, którzy chcą nam pomagać, widząc atmosferę w klubie. Widząc kibiców, chyba najlepszych w Polsce nie tylko w Lidze Centralnej, ale nawet w Superlidze, serce rośnie. Mam więc nadzieję, że pod każdym względem będziemy dobrze przygotowani do ataku na elitę.
4. Oczywiście z panią w roli trenerki?
- Ha, ha, ha! Tak. Naturalnie zostaję w klubie.
Rozmawiał Zbigniew Cieńciała
Anna Niewiadomska jest zadowolona z postawy swoich podopiecznych. Fot. MTS Żory
