Najlepszy w historii

Rozmowa z Yu Ito, japońskim piłkarzem Grunwaldu Ruda Śląska, mieszkającym w Polsce od 5,5 roku, który w naszym kraju zdał (po polsku!) egzamin na licencję trenerską UEFA C

Jeden z filarów japońskiej defensywy, Shogo Taniguchi (z prawej). Fot. PAP/EPA-FRANCK ROBICHON

Dumny jest pan z rodaków?

- Oczywiście! Bardzo szybko zapewnili sobie awans na przyszłoroczne mistrzostwa. Na tyle szybko, że nawet porażka z Australią – zresztą jedyna w całych kwalifikacjach – już nie miała znaczenia, a selekcjoner w paru ostatnich meczach mógł sprawdzać nowe warianty gry i nowych zawodników.

Jaki jest dzisiejszy reprezentacyjny futbol Japonii?

- Trener wpaja drużynie bardzo ofensywną strategię; z wysokim pressingiem, próbami szybkiego odbioru piłki – tak, by w razie powodzenia do pola karnego rywali było jedno-dwa podania. Oglądałem parę dni temu fragmenty meczu z Ghaną (2:0 dla Japonii – dop. red.) - to była właśnie próbka futbolu trenera Hajime Moriyasu.

Na co stać ten zespół na mundialu?

- Moim zdaniem Japonia ma w tej chwili najlepszy zespół w historii! Byłoby więc wspaniale – takie jest moje marzenie - gdyby udało się pobić dotychczasowe osiągnięcia, czyli znaleźć się w czołowej ósemce turnieju. Jestem pewien, że to nie jest nierealne. Zresztą kilka dni temu – trochę zaskakująco - wygraliśmy przecież 3:2 z Brazylią, która przywiozła bardzo mocny skład, m.in. z Vinciusem Juniorem.

Największe atuty japońskiej reprezentacji?

- Grupa ofensywnych zawodników, którzy dzięki swym umiejętnościom indywidualnym potrafią zrobić różnicę. Numer jeden to oczywiście niezwykle ceniony i szanowany u nas w kraju napastnik Ayase Ueda z Feyenoordu. Za plecami ma  kreatywnych, bramkostrzelnych pomocników. Takumi Minamino z Monaco, Takefusa Kubo z Realu Sociedad, Ritsu Doan z Eintrachtu Frankfurt – każdy z nich ma wielką jakość.

Brzmi bajecznie. Problemów żadnych trener Moriyasu nie ma?

- Ma, niestety. Musimy mocno myśleć nad zestawieniem linii defensywnej. Od dłuższego czasu nie ma lidera tej formacji, Takehiro Tomiyasu. Cały poprzedni sezon stracił z powodu kontuzji kolana, a teraz – od lata – jest bez klubu. Oby więc zdrowy był Shogo Taniguchi (piłkarz belgijskiego St. Truiden – przyp. red.), bo jego doświadczenie jest bezcenne. Na szczęście mamy jeszcze sporo czasu do mistrzostw, więc mam nadzieję, że wszystkie sprawy pójdą po naszej myśli.

Jak – w porównaniu z silnymi ligami europejskimi – oceniłby pan poziom J-League?

- Wciąż jeszcze, moim zdaniem, im nie dorównuje. Dlatego młodzi japońscy piłkarze, ci najbardziej utalentowani, bardzo szybko wyjeżdżają do Europy. Generalnie to nie jest dobry trend, ale – na razie – reprezentacja na tym korzysta.

Właściwie od tego pytania powinienem zacząć, ale w tej sytuacji zakończmy nim naszą rozmowę. Futbol jest najpopularniejszym sportem w Japonii?

- Jest bardzo popularny, ale czy już wygrał z baseballem – nie wiem. Na pewno natomiast kibice piłkarscy są bardzo aktywni w social mediach; zwłaszcza wtedy, gdy trzeba skrytykować reprezentantów. Lawina komentarzy jest wtedy ogromna (śmiech).

Materiały przygotował
Dariusz Leśnikowski


Yu Ito. Fot. Grunwald Ruda Śląska

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się