Nafciarze na czysto
Wisła nie wykorzystała szansy na zajęcie pozycji lidera. Z remisu z Lechem i tak może być jednak zadowolona.
Rafał Leszczyński piąty raz w sezonie zachował czyste konto. Fot. PAP/Marian Zubrzycki
Mecz w Płocku pechowo zaczął się dla kapitana Kolejorza, Antonio Milicia, który po jednym ze starć musiał opuścić murawę. Zastąpił go Mateusz Skrzypczak. Nie miało to wielkiego wpływu na spotkanie. Był to mecz dla piłkarskich koneserów, w którym mało było grania. Spotkanie zostało zdominowane przez założenia taktyczne.
Jeśli któraś ze stron starała się działać z przodu, była to Wisła walcząca o pozycję lidera. Najpierw piłkę po strzale Dominika Kun złapał Bartosz Mrozek, a potem do dobrego dośrodkowania Quentina Lecoeuche z lewej strony nie doszedł Giannis Niarchos. To były... wszystkie godne odnotowania sytuacje w pierwszych dwóch kwadransach. W pierwszej połowie starcie zostało przerwane przez sędziego Wojciecha Mycia. Piłkarze zeszli nawet do szatni z powodu racowiska i ogromnego zadymienia stadionu. Do przerwy kilkanaście tysięcy zziębniętych kibiców na Stadionie im. Kazimierza Górskiego oglądało ledwie trzy celne strzały…
Po zmianie strony szansę miał Łukasz Sekulski, który polował na ósme trafienie w sezonie. Z kolei pod bramką Rafała Leszczyńskiego sił próbował Luis Palma. Bramek jednak nie było. W tej sytuacji trener poznaniaków Niels Frederiksen postanowił nie czekać i wpuścił na boisko ofensywny duet: Mikael Ishak – Ali Golizadeh. Goście zaczęli przeważać, atakowali, zamykając Wisłę przed własnym polem karnym, ale efektu w postaci klarownej sytuacji, nie mówiąc już o bramce, nie było. Defensywę Nafciarzy w tym sezonie naprawdę trudno zaskoczyć i tak też było w niedzielę wieczorem. W końcówce szansę miał Wojciech Mońka, ale został zblokowany przez Andriasa Edmundssona. Skończyło się tylko na rożnym dla przyjezdnych. Z kolei w doliczonym czasie bomba Joela Pereiry przeszła minimalnie obok spojenia słupka z poprzeczką. Lech uderzał aż 25 razy, ale tylko dwa strzały były celne. Trudno w ten sposób o gola.
Wisła i Rafał Leszczyński po raz piąty w tym sezonie zachowali czyste konto, a po ostatnim gwizdku bardziej cieszyli się z podziału punktów niż Kolejorz, który po przerwie grał o pełną pulę, ale płockiej defensywy – jak wielu innych w lidze jesienią - nie zaskoczył.
(zich)
OCENA MECZU⭐
◼ Wisła Płock – Lech Poznań 0:0
WISŁA: Leszczyński 6 – Haglind-Sangre 6, Kamiński 6, Edmundsson 6 – Rogelj 6, Nowak 6 (82. Pomorski niesklas.), Pacheco 5 (64. Mijusković 4), Kun 5, Lecoeuche 5 – Niarchos 5 (64. Salvador 4), Sekulski 5 (72. Custović niesklas.), Trener Mariusz MISIURA. Rezerwowi: Pruszkowski, Kalandadze, Nastić, Hiszpański, Djalo, Tomczyk, Zając, Tavares.
LECH: Mrozek 6 – Pereira 6, Mońka 6, Milić niesklas. (10. Skrzypczak 6), Gurgul 6 – Rodriguez 5, Kozubal 5, Jagiełło 5, Bengtsson 5 (87. Lisman niesklas.) – Agnero 4 (60. Ishak 4), Palma 5 (60. Golizadeh 4). Trener Niels FREDERIKSEN. Rezerwowi: Pruchniewski, Moutinho, Ouma, Fiabema, Gumny, Barański, Thordarson, Ismaheel.
Sędziował Wojciech Myć (Lublin) – 6. Asystenci: Bartosz Heinig (Gdańsk) i Maciej Majewski (Łódź). Czas gry -98 min (50+48). Widzów 11249. Żółte kartki: Ishak (74. faul), Jagiełło (84. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| WISŁA | LECH | |
| 32 | posiadanie piłki | 68 |
| 2 | strzały celne | 2 |
| 5 | strzały niecelne | 23 |
| 2 | rzuty rożne | 14 |
| 2 | spalone | 1 |
| 7 | faule | 13 |
| 0 | żółte kartki | 2 |
