Nadzieje legły w gruzach

Pogoń nie zagra w trzecim finale Pucharu Polski z rzędu, bo w Szczecinie ze zmagań wyeliminował ją Widzew.

Sebastian Bergier (w środku) dobrze współpracował w ofensywie ze strzelcem gola Andim Zeqirim. Fot. Kasia Dzierżyńska / Press Focus

Pogoń to klub, który jest spragniony sukcesów. Portowcy w swojej historii ani razu nie byli mistrzami Polski. Nigdy też nie triumfowali w krajowym pucharze. Jej kibice marzą o przełamaniu tej długoletniej złej serii. A biorąc pod uwagę to, że w ekstraklasie szczecinianom w tym sezonie nie idzie najlepiej, liczono, że może przyszedł moment na sukces w Pucharze Polski. W końcu rok temu zespół dowodzony przez Roberta Kolendowicza dotarł do finału i przegrał z Legią. Z kolei w 2024 roku był w takiej samej sytuacji, ale przegrał z Wisłą Kraków. Nadzieje na trofeum legły jednak w gruzach już w 1/8 finału, gdy do Szczecina zawitał Widzew Łódź.

Łodzianie zdobyli we wtorek jedną bramkę, a na listę strzelców wpisał się Andi Zeqiri. Szwajcar z kosowskimi korzeniami otrzymał świetne dośrodkowanie od Angela Baeny, tylko przyłożył głowę do piłki i trafił do siatki. Sytuacja była dość podobna do tej, która przytrafiła się Portowcom w sobotę w Katowicach. Podczas rywalizacji z GKS-em Adam Zrelak otrzymał podanie w pole karne i był kompletnie niepilnowany przez defensorów Pogoni, więc spokojnie trafił do siatki. Trener Thomas Thomasberg nieco przemodelował linię obrony na mecz pucharowy, bo obok Dimitriosa Keramistsisa stanął Danijel Loncar, a nie Marian Huja, ale mimo tego Zeqiri był pozostawiony bez opieki. Szczecinianie sami sobie zgotowali ten los...

Po zmianie stron gospodarze próbowali odrobić straty. Najbliżej tego był Keramitsis, który w doliczonym czasie trafił do siatki, ale sędzia odgwizdał spalonego. Przez resztę czasu Widzew bronił się skutecznie i nie pozwolił rywalom na wiele. Spokojnie utrzymał jednobramkowe prowadzenie do ostatniego gwizdka, choć Pogoń cały czas była w ofensywie. Pomogli mu też kibice z Łodzi, którzy w drugiej połowie odpalili race, a akurat wtedy szczecinianie nabierali wiatru w żagle. Spotkanie zostało przerwane na kilka minut, a Pogoń znów musiała szukać koncentracji, żeby doprowadzić do wyrównania. Kontrowersję wzbudziła też sytuacja z 61 minuty, gdy Ricardo Visus faulował Musę Juwarę, gdy ten wychodził na czystą pozycję. Po trzech minutach analizy VAR arbitrzy stwierdzili, że Hiszpan zasłużył na żółtą kartkę, choć gdyby dostał czerwoną, niewielu byłoby mocno oburzonych.

Kacper Janoszka

 ◼ Pogoń Szczecin – Widzew Łódź 0:1 (0:1)

0:1 – Zeqiri, 35 min (głową)

POGOŃ: Cojocaru – Wahlqvist (77. Pozo), Loncar, Keramitsis, Koutris – Przyborek (82. Paryzek), Ulvestad, Ndiaye (46. Juwara), Greenwood – Molnar (46. Mukairu), Grosicki. Trener Thomas THOMASBERG.

WIDZEW: Kikolski – Andreou, Visus, Żyro, Kozlovsky – Baena (90+3. Alvarez), Shehu, Czyż (84. Hanousek), Pawłowski (90+3. Krajewski) – Zeqiri (84. Fornalczyk), Bergier (90+12. Klukowski). Trener Igor JOVICEVIĆ.

Sędziował Patryk Gryckiewicz (Toruń). Żółte kartki: Koutris – Visus, Krajewski.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się