Nadzieja umiera ostatnia

Mistrzowie Polski polecieli do Serbii z wiarą, że są w stanie odwrócić losy rywalizacji.

Trener i kibice Kolejorza czekają na wybuch formy Luisa Palmy. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus

LECH POZNAŃ

Piłkarze ze stolicy Wielkopolski spróbują odrobić dwubramkową stratę z Poznania, gdzie przegrali 1:3. Zadanie wydaje się bardzo trudne, a niektórzy twierdzą, że wręcz niewykonalne. Crvena zvezda to o wiele bardziej doświadczony zespół, a jak pokazało pierwsze spotkanie, także lepszy piłkarsko i fizycznie. Nikt jednak mistrzom Polski marzyć nie zabroni.

Dopóki piłka w grze

W obozie Kolejorza nikt nie składa broni. Świadczą o tym wypowiedzi trenera, który jest świadomy dwubramkowej straty, słabej gry swoich podopiecznych w drugiej połowie pierwszego starcia, ale duński szkoleniowiec pozostaje optymistą. – Mamy dwa gole straty, które da się odrobić. Nie trzeba rzucić od razu wszystkich sił do przodu, przez 90 minut będzie wiele momentów, w których można odrobić straty. Mamy pozytywne nastawienie. Zobaczymy, jak rozwinie się to spotkanie – powiedział Niels Frederiksen na konferencji przedmeczowej.

Szkoleniowiec Crvenej zvezdy Vladan Milojević komplementował mistrzów Polski. – Wiemy, że Lech musi mocno zaryzykować, aby osiągnąć znacznie lepszy wynik. Ma bardzo dobrego trenera, to mądrze zbudowany zespół. Zagraliśmy w Polsce dobrze, ale musimy poprawić wiele rzeczy. Nie możemy popełniać tylu błędów, musimy się skupić głównie na sobie, a nie na przeciwniku – mówił 55-letni Serb.

Obrona do poprawy

Lech w tym sezonie traci zbyt wiele goli i prezentuje się o wiele gorzej w defensywie niż w zeszłym sezonie. Superpuchar Polski i europejskie puchary to jedno, ale bardzo słabo wygląda także w lidze. Kolejorz w trzech spotkaniach (mecz z Piastem został przełożony) stracił aż 8 bramek! W poprzednich rozgrywkach potrzeba było trzynastu kolejek, żeby zawodnicy Nielsa Frederiksena stracili tyle goli, co w obecnym sezonie. Rywale w europejskich pucharach potrafią wykorzystać błędy. Pokazało to starcie z Crveną zvezdą. Ba, nawet Breidablik strzelił poznaniakom bramkę. Bartosz Mrozek w tym sezonie tylko raz zachował czyste konto, w rewanżowym starciu z mistrzem Islandii. Duński szkoleniowiec zdaje sobie sprawę z regresu swoich podopiecznych w tym obszarze – Nie bronimy tak dobrze jak robiliśmy to w zeszłym sezonie. Tracimy za dużo goli po fazach przejściowych. Kiedy policzymy te wszystkie straty w poprzednich meczach, szczególnie w starciach z Lechią i Cracovią, widać, że prezentujemy zdecydowanie zbyt niski poziom w defensywie – stwierdził opiekun Lecha po pierwszym starciu z mistrzem Serbii.

Kolejny ból głowy

Od początku sezonu mistrz Polski musi mierzyć się z plagą kontuzji. Na dłuższy czas wypadli Patrik Walemark, Daniel Hakans czy Radosław Murawski. Gdyby tego było mało, to doszły kolejne problemy. W pierwszym spotkaniu z Crveną zvezdą z boiska zejść musiał Filip Jagiełło. Po starciu z jednym z rywali ucierpiał bark pomocnika, ale nie jest to groźny uraz. 28-latka czeka kilkudniowy odpoczynek od treningów. Gorzej wygląda sytuacja Aliego Gholizadeha. Dawid Dobrasz z portalu Meczyki podał, że Irańczyk wypadł na 1-2 miesiące, a urazu nabawił się na sobotnim treningu. Kilkanaście godzin później Lech wydał oficjalny komunikat. Potwierdzono, że 29-letni skrzydłowy doznał urazu mięśnia przywodziciela, nie poleciał z zespołem do Belgradu, a w najbliższych dniach czekają go dopiero dwie konsultacje lekarskie – w Polsce i za granicą, po których będzie można określić długość przerwy, a także sposób leczenia. Dla trenera Nielsa Frederiksena to kolejny ból głowy i już wiadomo że na rewanżowy mecz z mistrzem Serbii Duńczyk nie wystawi takiej samej wyjściowej jedenastki. – Kontuzje to część piłki, we wszystkich drużynach się pojawiają. Sytuacja zdrowotna Lecha jest jednak trudna, jesteśmy poranieni. Mimo tych problemów z kontuzjami dysponuję szerokim składem, jest z kogo wybierać, jest kim grać – podsumował sytuację 54-latek.

W środku pola za Jagiełłę mogą wystąpić Gisli Thordarson albo Timothy Ouma. W miejsce Gholizadeha, prawdopodobnie wyjdzie Filip Szymczak. Napastnik już kilka razy wystąpił na tej nienaturalnej dla siebie pozycji. Inną opcją jest przesunięcie na skrzydło Luisa Palmy, a za plecami Mikaela Ishaka może zagrać Pablo Rodriguez.

Miłosz Cebo

3. runda eliminacji Ligi Mistrzów

Wtorek, 12 sierpnia, godz. 21.00
◼  Crvena zvezda – Lech Poznań
Sędzia Francois Letexier (Francja)