Na właściwym torze
LIGOWIEC - Michał Zichlarz
Ten rok drużyna trenera Nilesa Frederiksena też zaczęła słabo, bo przecież od dwóch porażek w lidze: u siebie z rewelacyjną Lechią, a zaraz potem z Piastem w Gliwicach. Wydawało się, że polegnie też w Zabrzu z rewelacyjnym w pierwszej części rozgrywek Górnikiem. Tak się jednak nie stało i jak wiemy, w drugiej kolejce tego roku Poznaniacy wygrali na Stadionie im. Ernesta Pohla 1:0. Po tym meczu duński szkoleniowiec Lecha powiedział, że jego zespół wraca na właściwe tory. Doświadczony szkoleniowiec, który ma już zdobyte i mistrzostwo Danii z Broendby oraz tytuł mistrzowski w Polsce w poprzednim roku wiedział, co mówi. Od starcia w Zabrzu ekipa z Wielkopolski dobrze się rozpędziła i wygrała aż cztery razy z rzędu, w tym trzy razy na wyjazdach! To godne podkreślenia i ciekawe.
Wiadomo, jak trudno gra się wszystkim przy Bułgarskiej, tymczasem w toczących się rozgrywkach mistrzowie kraju lepiej punktują w spotkaniach w delegacji niż na własnych śmieciach. Z 35 zdobytych punktów aż 19 wywalczyli w roli gości, a ledwie 16 u siebie. W Poznaniu przegrali nie tylko z rzeczoną Lechią, ale na początku rozgrywek wysoko z Cracovią 1:4, a potem jeszcze z Lubinianami 1:2. O europejskich pucharach nie wspominajmy: pod koniec sierpnia belgijski Genk wygrał na Stadionie Miejskim aż 5:1!
Być może to się już nie powtórzy i w końcówce rozgrywek Lech będzie grał tak, jak w ostatnich tygodniach, czyli pragmatycznie, a przede wszystkim skutecznie w tyłach, bo tak po prawdzie to jest klucz do sukcesu. Nie tracisz głupich bramek, grasz na zero, a z przodu, mając takich graczy jak Mikael Ishak czy Ali Golizadeh, na pewno prędzej czy później coś strzelisz.
Lech traci mniej goli, z czterech ostatnich meczów w trzech zagrał na zero. Oby tak i w czwartek z Finami w rewanżu LK. Pięć kolejnych zwycięstw jeszcze tylko pewnie bardziej napędzi znajdującego się na właściwych torach Kolejorza.
Na przeciwnym biegunie są tak dobrze grający wcześniej Górnicy, o których piszemy na stronie 2. Sprawnie działająca jesienią maszyna prowadzona przez trenera Michala Gasparika mocno się zacięła i przestała punktować. Widać to po obsuwce w ligowej tabeli, a może być jeszcze trudniej, bo przed Górnikiem seria wyjazdowych gier w lidze i w Pucharze Polski, gdzie na początku marca zmierzy się z Lechem w Poznaniu.
Być może będzie jak w przypadku Kolejorza i Górnicy ponownie wskoczą na zwycięski tor, na co czekają ich liczni kibice. Przecież Zabrzan na podium ekstraklasy nie było już dawno, bo aż 32 lata! Trzeba się jednak ponownie pozbierać i wrócić do tego, co było kilka miesięcy temu. Pierwsza szansa już w sobotę w śląskim klasyku, z GieKSą na Nowej Bukowej.
