Na urodziny Sekula
Niepokonani od pięciu ligowych meczów Nafciarze wskoczyli na pozycję wicelidera ekstraklasy.
Pogoń i Wisła stworzyły dobre widowisko, ale z prezentu cieszył się Łukasz Sekulski (nr 20). Fot. Leszek Szymański/PressFocus
Można planować, szkicować, wymyślać jubileusze, a życie i tak pisze swoje, często nieprzewidywalne, scenariusze. Tak było w 20 minucie spotkania na Orlen Stadionie im. Kazimierza Górskiego. Na tę minutę płoccy fani przygotowali specjalną oprawę i odśpiewali „Sto lat" na cześć płocczanina, kapitana i wychowanka klubu, a także najskuteczniejszego zawodnika w historii Wisły, Łukasza Sekulskiego, obchodzącego tego dnia 35 urodziny. Notabene sam zawodnik zapraszał sympatyków na „największą urodzinową imprezę w mieście”. Doprawdy niewiele brakowało jednak, by fetę zepsuli goście, wyprowadzając groźną kontrę, po której Rajmund Molnar trafił w poprzeczkę!
Prezent dla solenizanta
Ale los sprzyjał gospodarzom udowadniając, że niewykorzystane sytuacje mszczą się. Kilkadziesiąt sekund później po drugiej stronie Żan Rogelj centrował z boku pola karnego, po drodze piłka delikatnie otarła się o stopę Leonardo Koutrisa, totalnie zaskakując i wpadając „za kołnierz” Valentina Cojocaru. Ot, taki pechowy „samobój” - szczególny prezent dla solenizanta...
Pierwsza połowa generalnie nie obroniła powiedzenia, że szczęście sprzyja lepszym, bo Pogoń rozgrywała dobry mecz, a do wspomnianej 20 minuty była nawet bliższa objęcia prowadzenia. - W kolejnym spotkaniu powtarza się to samo. Bardzo dobrze wchodzimy w mecz. Mamy dwie-trzy sytuacje, których nie potrafimy wykorzystać, a potem niewykorzystane sytuację mszczą się na nas – mówił niepocieszony Adrian Przyborek, zmierzając na przerwę. Oddajmy jednak, że i wiślacy mieli okazje, a najlepszą - jubilat, którego strzał z siedmiu metrów został zablokowany na linii bramkowej.
Wszedł i huknął
Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości co do naszych rozważań o nieprzewidywalności piłki, to początek drugiej połowy musiał rozwiać je definitywnie. W 56 minucie na boisku pojawił się Dani Pacheco, a Wisła tuż po jego wejściu miała rzut wolny. Piłkę ustawił sobie właśnie hiszpański zmiennik i przymierzył tak fenomenalnie, że rumuńskiemu bramkarzowi Portowców nie pozostało nic innego, jak po raz drugi wyrzucić piłkę z sieci.
Wcale nie taki „Leszcz”
W 70 minucie legenda Nafciarzy opuściła boisko, wyściskana przez pochodzącego ze... Szczecina trenera Mariusza Misiurę, który swoją przygodę jako zawodnik zaczynał właśnie w barwach Portowców. Dwie minuty później stadion zaczął skandować „Leszczyński, Leszczyński”, gdy bramkarz gospodarzy intuicyjnie wybronił nogami uderzenie z bliska Molnara. Pogoń w końcówce naciskała, rozkręcała się, ale „Leszczu” - naszym zdaniem MVP meczu - zachował czyste konto.
Zbigniew Cieńciała
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Wisła Płock - Pogoń Szczecin 2:0 (1:0)
1:0 – Koutris, 22 min (samobójcza), 2:0 – Pacheco, 57 min (wolny)
WISŁA P.: Leszczyński 8 – Sangre 6, M. Kamiński 6, Edmundsson 6 – Rogelj 6, Kun 6, Tavares 5 (56. Pacheco 4), Nowak 5 (69. Mijusković 2), Lecoeuche 6 (87. Nastić niesklas.) – Sekulski 6 (69. Niarchos 2), Jurić 5 (69. Salvador 2). Trener Mariusz MISIURA. Rezerwowi: Pruszkowski, Custović, Kalandadze, Pomorski, Djalo.
POGOŃ: Cojocaru 5 – Ali 2 (46. Lis 3), Keramitsis 6, Huja 5, Koutris 2 (46. Borges 3) – Juwara 2 (46. Smoliński 4), Ulvestad 5 (76. Mukairu niesklas.), N'Diaye 5 (76. Biegański niesklas.), Przyborek 7 – Molnar 6, Grosicki 7. Trener Thomas THOMASBERG. Rezerwowi: K.Kamiński, Loncar, Mendy, Pozo, Paryzek.
Sędziował: Paweł Malec (Łódź) - 8. Asystenci: Michał Gajda (Zgierz) i Łukasz Sierocki (Łódź). Widzów 8371. Czas gry – 101 min (49+52). Żółte kartki: Tavares (7. faul) - Juwara (45+1. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| WISŁA | POGOŃ | |
| 32 | posiadanie piłki | 68 |
| 5 | strzały celne | 9 |
| 10 | strzały niecelne | 13 |
| 6 | rzuty rożne | 8 |
| 5 | faule | 6 |
| 0 | spalone | 1 |
| 1 | żółte kartki | 1 |
