Na transfery trzeba poczekać
Wzmocnienie dwóch pozycji ma tej zimy kluczowe znaczenie dla Ruchu, ale prężność jego działania będzie zależna od sytuacji finansowej klubu.
Dyrektor Tomasz Foszmańczyk i prezes Seweryn Siemianowski mają jasny plan działania na okres zimowy. Fot. PressFocus
RUCH CHORZÓW
Niebiescy zaczynają treningi w poniedziałek. W Chorzowie spędzą prawie cały okres przygotowawczy, w dniach 21-25 stycznia wyjeżdżając jedynie na krótkie zgrupowanie do Wałbrzycha. W planie mają cztery sparingi: Puszcza Niepołomice (17.01.), Polonia Bytom (21.01.), rezerwy Śląska Wrocław (24.01.) oraz Odra Opole (31.01.). W niedzielę 8 lutego Ruch zagra na Stadionie Śląskim pierwszy mecz ligowy – ze Śląskiem, tym razem już pierwszą drużyną.
Kto odejdzie?
Pod koniec stycznia w Polsce formalnie otworzy się okno transferowe, ale wiadomym jest, że kluby działają już teraz. Zima to okres zarówno dokonywania nowych, jak i podsumowania tych letnich ruchów. – Trafiło do nas 11 zawodników, a według naszej oceny 6-7 sprawdziło się i miało duży wpływ na funkcjonowanie drużyny i to, jak punktowaliśmy – powiedział w dużej rozmowie dla Ruch TV dyrektor sportowy Tomasz Foszmańczyk. Wśród tych, którzy nie przekonali, wymienić można na pewno Macieja Żurawskiego, Tomasza Bałę i kontuzjowanego Przemysława Szymińskiego. Ten pierwszy dostał wolną rękę na poszukiwanie nowego pracodawcy, co było do przewidzenia. Pod znakiem zapytania stoi także przyszłość Mo Mezghraniego.
Zależni od miasta i akcjonariuszy
Trener Waldemar Fornalik przez niemal całą jesień zapowiadał konieczność zimowych transferów. Do takich na pewno dojdzie, choć mając na uwadze, że w budżecie Ruchu nadal jest finansowa dziura, pion sportowy ma ograniczone pole manewru. – Sytuacja nie jest idealna – przyznał wprost Foszmańczyk. – Gdyby taka była, mielibyśmy już za sobą dwa transfery piłkarzy, którzy chcieli do nas dołączyć. Być może te tematy są odłożone w czasie, ale inne drużyny nie śpią i obserwują tych samych zawodników. Przyszłość jest trochę niejasna, bo chcielibyśmy jak najlepszych piłkarzy, ale na realne wzmocnienia trzeba trochę poczekać. Wiadomo, że jesteśmy uzależnieni od tego, co się dzieje w mieście i u akcjonariuszy. Szykujemy się na warianty i optymistyczne, i pesymistyczne. Mamy przyszykowaną listę zawodników. Skupiamy się też na tym, gdzie umieścić piłkarzy, których mamy na kontraktach. Nie ze wszystkich będziemy korzystać w przyszłej rundzie, nie ze wszystkich jesteśmy zadowoleni. Rozmawiałem już z tymi, którzy usłyszeli, że mogą mieć ciężko z graniem. Dbamy o to, aby znaleźli swoje miejsce na wiosnę, co pozwoli nam uszczuplić budżet i pozyskać nowych graczy – wyjaśnił „Fosa”.
Znak zapytania
Dyrektor uspokoił także nastroje zapowiadając, że Ruch nie będzie sprzedawał kluczowych piłkarzy, jak mających największy potencjał sprzedażowy Nikodem Leśniak-Paduch czy Patryk Szwedzik. Takie obawy istniały właśnie w związku z wątpliwościami finansowymi Niebieskich. – Dawno zmieniliśmy strukturę kontraktów i jest tylko jeden gracz, który ma klauzulę odstępnego. Pojawiają się głosy zainteresowania, ale propozycje musiałyby mieć duży wpływ na nasz budżet, żebyśmy się zgodzili, a na to się nie zapowiada. Warto też dodać, że zawodnicy, którym kończą się latem kontrakty, w większości przypadków mają klauzule przedłużenia po stronie klubu – przyznał Foszmańczyk dodając, że w drugim tygodniu przygotowań sztab sprawdzi dwóch graczy z III ligi. – Priorytetem są dwie pozycje, które z marszu wzmocnią nasz pierwszy skład. Czy to się uda zrobić – muszę postawić znak zapytania. Oczywiście widzimy potrzebę wzmocnienia rywalizacji na innych pozycjach, ale to jest zależne od tego, jak będą wyglądały nasze finanse – opisał zimowe priorytety dyrektor.
Piotr Tubacki
