Na szczęście są Gabrysie!

Zwycięstwo imienia Arsenalu odniosła Brazylia, chociaż przez długi czas niewiele wskazywało na... łaskę archaniołów.

Casemiro robiący użytek ze swoich 185 cm wzrostu. Fot. PAP/EPA

1/16 FINAŁU

Hajime Moriyasu jest – a właściwie był – jednym z najbardziej rotujących selekcjonerów na mundialu. W żadnym z czterech spotkań Japonia nie wyszła identycznym zestawieniem. Więcej – obejrzeliśmy na mundialu cztery rożne zestawienia trójek defensywnej oraz ofensywnej, w grupie zawsze inaczej prezentowała się też para środkowych pomocników. Dopiero na Brazylię centralny duet ustanowili Daichi Kamada i Kaishu Sano, tak jak w pierwszym meczu z Holandią. To okazało się kluczowe.

Dla taktycznych koneserów

Wspomniany Sano niczym książkę przeczytał bowiem infantylny zamiar Danilo, który jak trampkarz zagrał w poprzek murawy do Casemiro. 25-latek z Mainz (czyli kumpel Kacpra Potulskiego) tylko na to czekał, przejął piłkę i ruszył z niąod połowy boiska. Casemiro szybkościowcem nie jest, nie dogonił go, dzięki czemu japoński pomocnik mógł w 29 minucie przymierzyć przy słupku zza pola karnego.

Mimo że Samurajowie nie mieli wcześniej klarownych okazji, to nie można było mówić o prowadzeniu niezasłużonym. Brazylia – mimo wyraźnej przewagi w posiadaniu piłki – nie potrafiła sforsować rewelacyjnie zorganizowanych Azjatów. Moriyasu może i mieszał składem, ale dawało to efekty. Japonia zagęszczała środek, „odsyłając” Canarinhos do flanek, a gdy ci próbowali wedrzeć się w pole karne – napotykali las Japończyków. Byli wszędzie i choć spotkanie samo w sobie było dosyć nudne, taktyczni koneserzy mogli cmokać z zachwytu nad postawą przedstawiciela największego kontynentu świata.

Przeżyli tsunami

Carlo Ancelotti nie jest jednak w ciemię bity. Nie bez powodu brazylijska federacja jeszcze przed mundialem przedłużyła jego kontrakt do 2030 roku (gdyby odpadł... pewnie wielu żądałoby jego rozwiązania). W przerwie wpuścił na murawę Endricka którego wedle masy internetowych memów nie lubi i robi mu na złość – zmieniając nieco system zespołu. Drużyna wyraźnie podkręciła tempo i skorzystała z miejsca na skrzydłach. Mocniej w atak zaangażowali się boczni obrońcy, tworząc przewagę na flankach. Canarinhos – do tej pory nie lubiący się z dośrodkowaniami – zaczęli seryjnie dorzucać piłkę w „szesnastkę”, spychając Samurajów w stronę ich dojo. Między 52 a 58 minutą Japończycy przeżyli tsunami! 

Najpierw Ziona Suzukiego (w końcu!) sprawdził Bruno Guimaraes, a potem nikt na stadionie nie wiedział, jakim cudem gola nie strzelił Casemiro – na linii bramkowej piłkę na... twarz przyjął Takehiro Tomiyasu, a ta odbiła się jeszcze od stojącego obok Suzukiego. W końcu – w 56 minucie – po wrzutce... stopera Gabriela Magalhaesa Casemiro trafił do bramki. Co ciekawe – wszystkie opisane próby były główkami, a dopiero chwilę po golu Vinicius już w „tradycyjny” sposób obił słupek.

Cóż za błąd!

Brazylia utrzymywała przewagę, choć już bez takiego huraganu. Zapowiadało się na dogrywkę, ale w piątek doliczonej minucie Japonia popełniła błąd, jaki się jej do tej pory nie przytrafił – obrońcy zostawili między sobą niepilnowanego Gabriela Martinelliego, który dał Canarinhos awans! Tym samym do wygranej przyczyniło się dwóch Gabrysiów z Arsenalu – jeden asystą, a drugi trafieniem! Teraz pozostaje czekać na zwycięzcę meczu Wybrzeże Kości Słoniowej – Norwegia.

Piotr Tubacki

2 JAPOŃCZYKÓW rozegrało w fazie grupowej komplet minut. To bramkarz Zion Suzuki oraz środkowy obrońca Hiroki Ito. Tylko sześciu piłkarzy zagrało w każdym z tych trzech spotkań. Dla porównania, Brazylijczycy mają trzech piłkarzy z kompletem minut w grupie (Alisson, Marquinhos, Magalhaes) i dziesięciu, którzy zagrali w każdym meczu.


OCENA MECZU⭐

◼ Brazylia – Japonia 2:1 (0:1)

0:1 – Sano, 29 min, 1:1 – Casemiro, 56 min (głową), 2:1 – Martinelli, 90+5 min

BRAZYLIA: Alisson – Danilo, Marquinhos, Magalhaes, Douglas Santos – Guimaraes (90+8. Danilo Santos), Casemiro (90+3. Fabinho), Paqueta (46. Endrick) – Rayan, Cunha (66. Martinelli), Vinicius. Trener Carlo ANCELOTTI.

JAPONIA: Z. Suzuki – Tomiyasu, Taniguchi, H. Ito – Doan (66. Sugawara), Sano, Kamada (78. Tanaka), Nakamura (66. J. Suzuki) – J. Ito (78. Machino), Ueda, Maeda (90+7. Ogawa). Trener Hajime MORIYASU.

Sędziował Maurizio Mariani (Włochy). Widzów 68777. Żółte kartki: Casemiro, Danilo – Sano, Kamada, J. Suzuki.

Piłkarz meczu – CASEMIRO

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się