Na razie pod parasolem

Iga Świątek w godzinę pokonała Rebeccę Sramkovą w 2. rundzie Australian Open. Z taką grą Polka ma szansę wrócić na pozycję liderki listy WTA.

Wicelidera światowego rankingu wygląda w Melbourne na pewną siebie. Fot. EPA / PAP

Na inaugurację zmagań w Melbourne polska tenisistka pokonała Czeszkę Katerinę Siniakovą 6:3, 6:4, a w czwartek nie dała szans Rebecce Sramkovej. Mecz był bez historii, trwał ledwie godzinę, a 49. w rankingu Słowaczka, która imponowała formą pod koniec zeszłego roku, pierwszego gema zdobyła dopiero po siedmiu przegranych, w drugim secie (6:0, 6:2). To było zderzenie dwóch lig.

Nic dziwnego, że wyluzowana po meczu Iga Świątek tryskała humorem, choć naraziła się części publiczności na Rod Laver Arena, mówiąc, że lepszą kawę piła w Sydney. O dobry nastrój Polki zadbała też prowadząca wywiad Jelena Dokić. Była australijska tenisistka podarowała jej błękitną parasolkę, by nie musiała już czekać na koniec ulewy, jak dwa lata temu w Melbourne, gdy nie mogła opuścić kawiarni. Wracając do szatni, Iga miała sporo frajdy, bawiąc się prezentem i naśladując wokalistkę Rihannę w teledysku „Umbrella”.

Turniejowa drabinka w AO 2025 też jakby roztoczyła nad Igą parasol bezpieczeństwa. Kolejną rywalką 23-letniej wiceliderki rankingu będzie w sobotę Emma Raducanu. To będzie czwarte starcie tenisistki z Raszyna z o rok młodszą Brytyjką, wszystkie poprzednie wygrała Świątek, nie tracąc seta. Owszem, urodzona w Toronto Emma – ma również kanadyjskie obywatelstwo – sensacyjnie triumfowała w 2021 roku w wielkoszlemowym US Open jako kwalifikantka, ale od tego czasu nie odniosła żadnego turniejowego sukcesu. W rankingu WTA zajmuje dopiero 61. miejsce.

Dalej czekać mogą szczęśliwa przegrana z eliminacji (Niemka Eva Lys) lub 82. na świecie Rumunka Jaqueline Cristian, dopiero w ćwierćfinale inne rozstawione lub była numer 2 na świecie, ale ostatnio „zachwiana” Ons Jabeur. W półfinale rysują się schody w postaci Jeleny Rybakiny (7. WTA), która z Polką ma bilans 4-3.

Pokonanie reprezentantki Kazachstanu może oznaczać powrót na pozycję numer 1 na świecie. Przed rozpoczęciem turnieju szanse, by opuścić Melbourne Park w glorii liderki, miały Aryna Sabalenka, Świątek – straciła to miano w październiku 2024 na rzecz Białorusinki – i trzecia obecnie w zestawieniu Amerykanka Coco Gauff.

„Awansując do trzeciej rundy, Świątek zakończyła szanse Gauff na pozycję numer jeden i zmieniła kalkulację dla Sabalenki, która teraz musi dotrzeć do półfinału, żeby mieć możliwość utrzymania pozycji liderki. Ta linia będzie się przesuwać, jeśli Świątek będzie kontynuować swoje postępy w turnieju” – napisano na stronie WTA.

Co na to polska tenisistka? – Na początku ubiegłego roku byłam pod dużą presją jako numer jeden, ale zdałam sobie sprawę, że czasami nie mam stuprocentowego wpływu na to, co dzieje się z moim rankingiem. Myślę, że po prostu mądrzej jest skupić się na tenisie, a ranking przyjdzie później. Jeśli zagram dobrze, wiem, że wrócę na pozycję liderki WTA – przyznała Świątek.

Tomasz Mucha

27 SETÓW 

do zera wygrała Iga Świątek w Wielkim Szlemie. To 11,9 procent wszystkich rozegranych setów przez Polkę, czyli prawie co ósmy. Tylko Margaret Court i Chris Evert mają wyższy wskaźnik w erze Open (od 1968 roku).


„Raz wyszłam na kort w Indian Wells z papierem toaletowym przyklejonym do nogi, który wystawał spod spódniczki. Tak, to też było żenujące…”

Iga Świątek na konferencji prasowej zapytana przez dziecięcych reporterów o najbardziej zawstydzający moment na korcie