Na przekór trudnościom

Bogdanka LUK Lublin utrzymała miano niepokonanej i wyeliminowała z dalszej gry Halkbank Ankara.

Jackson Young miał sposób na turecki blok. Fot. Ireneusz Wnuk / Press Focus

LIGA MISTRZÓW

Mistrzowie Polski do starcia w Ankarze przystępowali bez wielkiej presji. Byli już bowiem pewni zajęcia pierwszego miejsca w grupie, co gwarantuje im bezpośredni awans do półfinału. Co innego gospodarze. Ci mieli o co grać. Tylko zwycięstwo, najlepiej za trzy punkty, przedłużało ich szansę na grę w dalszej części rozgrywek. Wydawało się zatem, że od pierwszej piłki siądą na Lublinianach, że będą „gryźć” parkiet, by wyrwać punkty. A mieli ułatwione zadanie, bo nasza drużyna od dłuższego czasu boryka się z ogromnymi kłopotami personalnymi. Przede wszystkim kontuzjowani są obaj atakujący – Kewin Sasak i Mateusz Malinowski. Ten pierwszy nie wiadomo kiedy będzie zdolny do gry. Niewykluczone, że czeka go operacja barku. Malinowski jest coraz bliżej pierwszego składu. W Ankarze już pojawił się na boisku. Wchodził jednak na krótkie zmiany, by wzmocnić zagrywkę. I z zadania wywiązał się bez zarzutu. Jego serwisy sprawiały rywalom mnóstwo problemów. Zagrał nawet dwa asy.

Mecz od początku był wyrównany, choć daleki od wysokiego poziomu. Zespoły grały wolno i schematycznie, zgodnie z regułą: przyjęcie, rozegranie na skrzydło i mocny atak. A tam ciosami wymieniali się Cwetan Sokołow, Matej Kazijski i Yoandry Leon z jednej strony, z drugiej Wilfredo Leon, Jackson Young i Hilir Henno. Przez większą część seta na prowadzeniu byli zawodnicy Halkbanku. W końcówce mistrzowie Polski ich doszli, ale potem Leon został zablokowany i ze zwycięstwa w pierwszej partii cieszyli się gospodarze.

Drugi set był jednak popisem mistrzów Polski. Grali wspaniale. Z kolei miejscowi wyglądali jakby nagle opadły z nich wszystkie siły. Sprawiali wrażenie kompletnie nieprzygotowanych do gry. Trener Radostin Stojczew próbował różnych sposobów, by tchnąć w nich życie, ale bez efektu. Niewiele też dało wejście na boisko Aleksandra Śliwki. Reprezentant Polski po urazie jeszcze nie skacze do ataku, ale w obronie starał się jak mógł. Kilka razy został jednak „ustrzelony” zagrywką przez Leona i Malinowskiego.

Po dwóch kolejnych partiach – granych na przewagi – nadal nie był znany zwycięzca. Wyłonił go dopiero tie break. Przebudził się Leon. Dzięki niemu mistrzowie Polski od razu odskoczyli. Pilnowali przewagi. Grali bardzo rozsądnie, nie popełniając błędów. Ważne punkty wywalczył Henno, a mecz efektownym asem serwisowym zakończył Alex Grozdanow.

(mic)

Grupa B

◼ Halkbank Ankara – Bogdanka LUK Lublin 2:3 (26:24, 16:25, 24:26, 26:24, 11:15)

HALKBANK: Kiyak (3), Kazijski (21), Tayaz (8), Sokołow (13), Leal (16), Metin (8), Done (libero) oraz Sotola, Śliwka (2). Trener Radostin STOJCZEW.

BOGDANKA: Komenda (1), Young (16), McCarthy (9), Henno (26), Leon (21), Grozdanow (13), Hoss (libero) oraz Prokopczuk, Malinowski (2). Trener Stephane ANTIGA.

Sędziowali: Paul Catalin Szabo-Alexi (Rumunia) i Tomislav Popović (Chorwacja). Widzów 2250.

Przebieg meczu
I: 10:9, 15:13, 20:17, 26:24.
II: 6:10, 7:15, 10:20, 16:25.
III: 7:10, 10:15, 17:20, 24:26.
IV: 10:7, 15:10, 20:16, 26:24.
V: 3:5, 7:10, 11:15.
Bohater – Hilir HENNO.


Knack Roeselare – Galatasaray HDI Stambuł 3:2 (25:22, 21:25, 26:24, 23:25, 15:10)

1. Bogdanka

5

12

5/0

15:7

2. Knack

5

7

2/3

12:13

3. Galatasaray

5

7

2/3

11:12

4. Halkbank

5

4

1/4

8:14

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się