Na początku był stres...
Towarzyskim meczem z Czechami w Wałbrzychu Biało-czerwoni wkroczyli na ścieżkę przygotowań do mistrzostw Europy, które w dniach 15 stycznia-1 lutego 2026 roku odbędą się w Danii, Norwegii i Szwecji.
Piotr Mielczarski to jeden z największych talentów polskiego handballu. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
REPREZENTACJA MĘŻCZYZN
Polacy trafili do grupy F razem z Węgrami, Islandią i Włochami, a mecze odbędą się kolejno w dniach 16 stycznia (godz. 20.30), 18 stycznia (godz. 18.00) i 20 stycznia (godz. 18.00) w szwedzkim Kristianstad. Przegrany 29:30 pojedynek z naszymi południowymi sąsiadami był dopiero trzecim meczem pod wodzą nowego selekcjonera, Joty Gonzaleza. Przed spotkaniem Hiszpan zapowiadał, że będzie chciał sprawdzić w akcji wszystkich 18 powołanych, w tym trzech debiutantów, aby jeszcze lepiej ocenić potencjał naszych kadrowiczów. Ta decyzja była po części spowodowana nieobecnością kilku „pewniaków”, którzy leczą się lub rehabilitują po kontuzjach, albo - jak kapitan, skrzydłowy Arkadiusz Moryto, czy jego klubowy kolega z Industrii Kielce, rozgrywający Szymon Sićko - czasowo zawiesili występy w reprezentacji ze względu na konieczność podreperowania zdrowia.
Nie w pełni senior
Zgodnie z zapowiedzią, w meczu z Czechami selekcjoner konsekwentnie rotował składem. Wszyscy „nowi”, którzy na powołanie i premierowy występ zapracowali dobrym początkiem sezonu w klubach, wybiegli na boisko jeszcze w pierwszej połowie, a Piotr Mielczarski zdobył nawet debiutancką bramkę. - Granie w seniorskiej reprezentacji to zupełnie inna bajka niż na przykład podczas tegorocznych mistrzostw świata do lat 21 – mówi rozgrywający hiszpańskiego CD Bidasoa Irun, najmłodszy z debiutantów. - Nagle wszyscy rywale są więksi, starsi, bardziej doświadczeni. Na początku był stres, ale dość szybko przełożył się na zdeterminowanie, które pchało mnie do przodu, więc z tego jestem bardzo zadowolony. Wciąż nie czuję się w pełni seniorem, myślę, że to przyjdzie z biegiem czasu i kolejnymi meczami. Oczywiście, że liczę na powołanie na Euro. Po to się trenuje i gra, żeby brać udział w najważniejszych turniejach.
Spełnione marzenie
Radości z debiutu i towarzyszącego mu wzruszenia nie ukrywał grający w Orlen Superlidze Leon Łazarczyk. - Bardzo się cieszę z debiutu, bo to dla mnie wielki zaszczyt i spełnienie wielkiego marzenia. Podczas hymnu nawet się trochę wzruszyłem... Szkoda, że nie udało mi się zdobyć bramki i wygrać meczu, ale to i tak był w miarę udany występ. Zapamiętam przede wszystkim walkę drużyny do samego końca. Choć na początku nam nie szło, to nie zwiesiliśmy głów i dogoniliśmy rywali na jedną bramkę. Potrzebujemy się bardziej zgrać, bo przez cztery dni zgrupowania (odbyło się w Szczyrku – dop. red.) i przy tylu nowych zawodnikach nie stworzy się drużyny. Na kolejnych zgrupowaniach na pewno będzie lepiej. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby polecieć na Euro zapewnił pochodzący z Krakowa 25-letni, choć z pokaźnym wąsem wyglądający poważniej, lewy rozgrywający MMTS-u Kwidzyn.
Hymn dodaje energii
Swoimi odczuciami i emocjami, które towarzyszyły podczas spotkania, chętnie dzielił się także 22-letni obrotowy Wybrzeża Gdańsk, Damian Domagała. - Debiut to bardzo fajnie uczucie. Jak się słyszy Mazurka Dąbrowskiego, to się dostaje mnóstwo dodatkowej energii i w ogóle nie czuje się zmęczenia. Grałem już w kadrze młodzieżowej, ale w seniorach rywale są znacznie silniejsi, więcej trzeba biegać i szybciej myśleć, mimo większego zmęczenia. Fajnie byłoby utrzymać się w reprezentacji i regularnie w niej grać. Z Czechami mieliśmy zdecydowanie za słaby początek. Myślę jednak, że gdyby mecz trwał 2 minuty dłużej, to pewnie byśmy zdążyli go wygrać - podsumował swój pierwszy raz w seniorach mierzący prawie 2 metry kołowy, który swoją przygodę z piłką ręczną rozpoczął w Szkole Podstawowej nr 6 w Zawierciu i jest wychowankiem tamtejszego klubu Viret, skąd przeniósł się do SMS-u ZPRP Kielce, a następnie do Industrii, będąc jej zawodnikiem przez dwa sezony.
Kolejne spotkanie w styczniu
Dodajmy, że bezpośrednie przygotowania reprezentacji do mistrzostw Europy wystartują 2 stycznia, kiedy drużyna narodowa rozpocznie finalne zgrupowanie we Władysławowie-Cetniewie. Nasi kadrowicze zostaną nad Bałtykiem aż do 14 stycznia, kiedy wylecą do Szwecji. W międzyczasie planowany jest nieoficjalny dwumecz z reprezentacją Serbii.
Zbigniew Cieńciała
