Na najwyższym poziomie
Nowy format Super A sprawia, że najlepsi mierzą się tylko z najlepszymi.
Piedro Schweertman (na najwyższym stopniu podium) nadal nie został pokonany przez Polaka. Fot. Kacper Janoszka
Squash
Od sezonu 2024/25 Polski Związek Squasha (PZSq) rozpoczął organizowanie – w ramach turniejów najwyższej kategorii – format Super A, w którym grają najlepsi zawodnicy w Polsce. Ośmiu najlepszych mierzy się ze sobą o najważniejsze nagrody (za zwycięstwo otrzymuje się 2000 złotych), bez potrzeby rozgrywania spotkań z teoretycznie słabszymi przeciwnikami. Są przy tym na uprzywilejowanej pozycji, bo w trakcie trzydniowego turnieju rozgrywają jeden mecz dziennie, co we wcześniejszych latach podczas standardowych turniejów kategorii A się nie zdarzało.
Z uwagi na wyjątkowość zmagań i mając na uwadze fakt, że squash w 2028 roku będzie debiutował jako dyscyplina na igrzyskach olimpijskich, udaliśmy się do Gdańska, żeby śledzić zmagania najlepszych zawodników w kraju.
Gra ze znajomymi
Zmieniają się formaty, zasady przyznawania nagród i punktów rankingowych, ale charakter zmagań na najwyższym poziomie w Polsce nie ulega zmianie. Najpiękniejsza w turniejach tak niszowej (choć zyskującej popularność) dyscypliny sportowej jest atmosfera. Przed zawodami, gdy zawodnicy w piątek przyjeżdżają do klubu, w którym odbywa się rywalizacja, wszyscy ze sobą rozmawiają, śmieją się, po prostu dobrze się bawią. Dzielą się tym, co działo się u nich od ostatniego turnieju kategorii A, w ciągu roku organizowanych jest osiem takich imprez. Każdy zna się z każdym i większość się lubi. Niektórzy przyjeżdżają na turnieje, choć nie biorą w nich udziału. Chcą po prostu spędzić czas ze swoimi znajomymi, kibicować i wspierać.
Nerwy
Gdy jednak zawodnicy wychodzą na korty, nie ma już taryfy ulgowej. Nie ma znaczenia znajomość z przeciwnikiem. Liczy się tylko zwycięstwo, punkty w rankingu, nagrody. Pojawia się zmęczenie, zdenerwowanie, wściekłość na decyzje sędziowskie. Emocje sięgają zenitu. Tylko na trybunach panuje sielankowa atmosfera. Zawodnicy, którzy akurat odpoczywają, wspierają okrzykami swoich kolegów. W przerwach między setami dają dobre rady, dzielą się spostrzeżeniami na temat meczu, będąc na widowni lepiej widzą to, co dzieje się na placu gry. Część zawodników przyjeżdża razem z trenerami i to oni odpowiadają za przekazanie wskazówek. Niektórzy szkoleniowcy nie mogą się pojawić na miejscu, ale są do dyspozycji zawodników zdalnie. Oglądają transmisje z meczu, a podczas przerwy między setami dzwonią do swoich podopiecznych i podpowiadają.
Spokój
Po zakończeniu meczu jedni czują smutek po przegranej, drudzy radość ze zwycięstwa. Są to jednak chwilowe uczucia. Po pierwszych wnioskach wyciągniętych po rywalizacji przychodzi czas na odpoczynek. Wtedy znów powraca atmosfera przyjaźni. Ci, którzy przed chwilą ze sobą rywalizowali, znów są kolegami i z uśmiechem na ustach rozmawiają o meczu, w którym kilka minut wcześniej brali udział.
Znów Schweertman
Na Pomorzu pojawili się świetni sportowcy, m.in. wicemistrz Polski Kajetan Lipski, który przyleciał prosto ze Szwajcarii, gdzie rozgrywał międzynarodowy turniej w ramach PSA (Professional Squash Association), czy Leon Krysiak (piąty w rankingu PZSq). Ponadto w Gdańsku zameldował się także Piedro Schweertman, Holender mieszkający w Polsce, który regularnie ogrywa Biało-czerwonych w najważniejszych turniejach w sezonie. Do tej pory jeszcze żaden Polak nie wygrał z nim meczu. Tak też było w Gdańsku. Holender nawet nie stracił seta. W finale pokonał Leona Krysiaka, choć ten w pierwszym secie wygrywał 7:3. Schweertman podniósł się i po raz drugi w tym sezonie (odbyły się dwa turnieje kat. A) zgarnął główną nagrodę.
Sporą niespodzianką była dyspozycja Piotra Dudka (miejsce 14. w rankingu PZSq), który w turnieju Super A brał udział z uwagi na nieobecność kilku zawodników z czołówki. Pokonał w ćwierćfinale Dariusza Filipowskiego (miejsce 10.), ale poległ w starciu ze Schweertmanem. W meczu o trzecie miejsce pokonał Kajetana Lipskiego, osiągając ogromny sukces. A wszystko to w fantastycznej atmosferze, gdzie każdy, niezależnie od poziomu sportowego, który reprezentuje, jest mile widziany.
Kacper Janoszka
Super A w Gdańsku
1. Piedro Schweertman
2. Leon Krysiak
3. Piotr Dudek
