Na dwa składy

W sparingu z Górnikiem Polkowice Odra – mimo absencji trzech obrońców i pomocnika – miała kim grać.

Jirzi Piroch jest coraz bliżej powrotu do pełni sił. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus

ODRA OPOLE

Dla kibiców Odry Opole najlepszą wiadomością jest ta, że przebywający na zgrupowaniu w Wałbrzychu zespół Jarosława Skrobacza w bezbramkowym sparingu z Górnikiem Polkowice - mimo absencji 4 zawodników - zagrał wczoraj na dwa składy. Jesienią, kiedy to w niektórych meczach do dyspozycji trenera było w sumie tylko 12 piłkarzy gotowych do gry, sytuacja kadrowa niebiesko-czerwonych wyglądała po prostu katastrofalnie. Natomiast po zimowych transferach, choć nadal o powrocie do gry Dina Suli i Adriana Łyszczarza nie może być mowy (a jeszcze do tego grona dołączył na razie diagnozowany Edvin Muratović), szatnia opolan jest pełna.

- Mateusz Czyżycki dołączył do nas po grypie, ale nie chciałem go od razu wpuszczać do gry - mówi trener Odry. - Ponadto Jakub Szrek czuł lekkie przeziębienie, a Mateusz Kamiński narzekał na stłuczenie, więc tym razem dostali wolne. Natomiast Jirzi Piroch, choć jest już blisko powrotu do pełni sił, tym razem też nie wybiegł na boisko, ale myślę, że już od następnego sparingu z Zagłębiem Sosnowiec w sobotę będzie mógł pokazać się na murawie. Mimo absencji tej czwórki piłkarzy i tak mogłem wystawić do gry pełną 20 zawodników i 3 bramkarzy.

Sporo sytuacji bramkowych

Odra zagrała w ustawieniu: Wójcik (30. Haluch) – Spychała, Pochcioł, Chrzanowski, Bartosz – Niziołek, Tront, Przikryl – Mida, Kobusiński, Mansfeld; oraz w drugiej połowie: Haluch (60. Drużbicki) – Szkliński, Błyszko, Żemło, Chrzanowski (60. Zawada) – Nowak, Purzycki, Osipiak, Dudziński, Czapliński – Wolny. Kadrowy sukces nie przełożył się jednak na rezultat, bo w starciu z 12. zespołem III ligi opolanie nie zdołali strzelić gola.

- Wynik 0:0 nie oddaje przebiegu tego spotkania – dodaje szkoleniowiec opolan. - Mieliśmy przewagę i sporo sytuacji bramkowych. Szczególnie gdy w zespole z Polkowic na boisku brakowało już Bartosza Rymaniaka, mającego za sobą reprezentacyjny debiut i ponad 305 spotkań w ekstraklasie, czy także znanego z boisk najwyższej polskiej ligi Szymona Drewniaka. Skończyło się jednak tylko na trafieniu Dawida Wolnego w słupek i pod względem skuteczności mamy sporo materiału do analizy. Natomiast fakt, że żaden z trzech naszych bramkarzy nie został pokonany, na pewno można zaliczyć na plus. Tym bardziej że zabrakło trójki podstawowych obrońców.

Dwa treningi dziennie

Po tych uwagach dotyczących bezpośrednio meczu z Górnikiem Polkowice Jarosław Skrobacz zwrócił też uwagę na pracę wykonywaną przez opolan na zgrupowaniu, na którym od niedzieli obowiązuje cykl dwóch treningów dziennie. - Obecny okres bardzo mocno wykorzystujemy na pracę nad sferę motoryczną, bo nie można zapominać o dużej roli treningu siłowego – zaznaczył opiekun niebiesko-czerwonych. - Kontuzje, które były w okresie jesiennym, z czegoś musiały się wziąć. Został popełniony jakiś błąd. Nie chcemy tego powtórzyć, więc musimy zwrócić uwagę na to, żeby w jak największym stopniu urazy mięśniowe wyeliminować. To dotyczy także dostosowania treningu do indywidualnych możliwości. Oczywiście, trzeba rozmawiać z zawodnikami, trzeba uzyskiwać od nich informację zwrotną. Codziennie więc zbieramy wyniki, wprowadzamy ankiety z rana, zaraz po przebudzeniu sprawdzając samopoczucie zawodników. Niekiedy sobie coś zaplanujemy, ale w ostatnim momencie trzeba wprowadzić korekty, bo informacja zwrotna od kadry zawodniczej jest taka, że trzeba zmienić decyzje, bazując na współpracy i zaufaniu.

Jerzy Dusik