Myśliwiec układa puzzle
Bogini Fortuna czasem przymyka oko, spoglądając na Okrzei. I wtedy pojawiają się problemy, które rozwiązywać trzeba z dnia na dzień, z godziny na godzinę, a czasem w... minutę.
Daniel Myśliwiec – jak widać – ręcznie i zręcznie składa gliwickie puzzelki. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
PIAST GLIWICE
Tak było choćby w zaległym spotkaniu Piasta z Lechem, kiedy po ledwie 10 minutach „rozsypał się” Quentin Boisgard. – Najlepszy nasz zawodnik w derbach z Górnikiem – przypomina Daniel Myśliwiec. Głębokie rozcięcie skóry na wysokości „achillesa” wymagało założenia szwów, więc jeszcze przez jakiś czas z Francuza w zespole nie skorzystają. Krótko przed spotkaniem z Wisłą Płock Gliwiczanie poinformowali też o urazach Jasona Lokilo i Igora Drapińskiego.
„Draper” w poślizgu
Zwłaszcza ta druga absencja mogła być bolesna dla zespołu: Drapiński to przecież jeden z filarów solidnych w tym sezonie gliwickich zasieków defensywnych. Tymczasem w poniedziałkowy wieczór zwycięstwa nad niedawnym liderem tabeli gratulował kolegom w cywilnych ciuchach, dość wyraźnie utykając. – I tak jest nieźle, biorąc pod uwagę to, jak wyglądała cała sytuacja – dzielił się z nami „na ucho” swymi emocjami młodzieżowy reprezentant kraju. Nieszczęście – opowiadał o nim również trener Myśliwiec – przydarzyło się stoperowi podczas treningu na sztucznej murawie: „rozjechał się” na niej tak nieprzyjemnie, że konsekwencje dla kolan rzeczywiście „mogły być dużo poważniejsze”.
99 nie równa się 100
– Mam nadzieję, że „Draper” do kolejnego meczu będzie już gotowy. A czy tak się stanie? To zależy od zdolności jego ciała do regeneracji. Wiem natomiast, że da z siebie maksa; da sto procent, by tak się stało – podkreślał Myśliwiec. Trudno jednak, patrząc na kuśtykającego obrońcę, nie odnieść wrażenia, że do niedzielnego spotkania z Lechem zwyczajnie może nie zdążyć z tą stuprocentową dyspozycją zdrowotną. – A wiemy, że jeśli ktoś jest gotowy na 99 procent, to znaczy, że jeszcze... nie jest gotowy, by walczyć dla drużyny – szkoleniowiec Piasta przywoływał to zdanie w kontekście Jasona Lokilo, ale w nim zawiera się kwintesencja jego podejścia do tego tematu: albo rekonwalescent wyleczony w pełni, albo nie warto ryzykować pogłębienia urazu!
To tylko „uniedogodnienie”
Z niespodziewanej absencji Drapińskiego nikt w poniedziałek nie zamierzał jednak robić dramatu, a sam szkoleniowiec filozofię tworzenia jedenastki meczowej streszcza w bardzo obrazowy sposób. – To sztuka układania puzzli – mówi z uśmiechem. – Piłkarze to puzzelki i każdy trening to też puzzelek. I jedno, i drugie trzeba na koniec, przed samym meczem, złożyć w całość.
W poniedziałek udało się to idealnie: Juande Rivas i Jakub Czerwiński z „Ferro” Plachem, który kolejny raz dokonywał cudów w bramce, stworzyli dla Płocczan zaporę nie do przebycia. – Czy kontuzja to problem? Moi piłkarze odpowiedzieli na to pytanie na boisku. Nigdy nie nazywam takiej sytuacji „problemem”. To co najwyżej „uniedogodnienie”, tak jak w tym przypadku. U „Czerwo” wiodącą nogą jest prawa, a zagrać musiał jako lewy stoper. Ale w tych naszych puzzlach każdy piłkarz robi dokładnie tę samą robotę, co ten, którego akurat musi zastąpić – podkreśla z dumą Myśliwiec.
W niedzielę jego podopieczni zagrają przy Bułgarskiej z Lechem. Pod uwagę będzie już brany Patryk Dziczek, którego z poniedziałkowej gry przeciwko Wiśle wyeliminował nadmiar żółtych kartek.
Dariusz Leśnikowski
