My jeszcze nic nie zrobiliśmy...

Rozmowa z Ołeksandrem Szeweluchinem, trenerem ROW-u 1964 Rybnik

Ołeksandr Szeweluchin znakomicie przygotował piłkarzy z Rybnika do rundy wiosennej. Fot. Michał Zichlarz

Gratuluję kolejnego zwycięstwa, tym razem w meczu na szczycie 4. ligi śląskiej z rezerwami Rakowa. Wygraliście 3:2 i odskoczyliście Częstochowianom na pięć punktów. Można powiedzieć, że jedną nogą jesteście już w III lidze?

– Ja na pewno nie mogę tak powiedzieć. Wiadomo, wy, dziennikarze, szukacie nagłówka, mocnych słów, ale na wszystko trzeba patrzeć z pokorą. Musimy grać do końca, a przed nami jeszcze daleka droga. Powiedziałem chłopakom w szatni, że zostało pięć kolejek, przy czym na boisko wybiegniemy czterokrotnie, bo za spotkanie z Orłem Łękawica w ostatni weekend maja otrzymamy walkower. Można policzyć, jak to wygląda w tabeli. Mogę powiedzieć tak – na dziś jeszcze nic nie zrobiliśmy. Owszem, zdobyliśmy cenne punkty, umocniliśmy się na 1. miejscu, ale awansu jeszcze nie mamy.

Miał pan pretensje do zawodników o końcówkę meczu z wiceliderem? Przecież po niewielu ponad 50 minutach prowadziliście 3:0, po czym rywale złapali kontakt...

– Też o tym rozmawiałem z zespołem i odpowiem tak: rezerwy Rakowa to profesjonalna drużyna, która gra na poziomie IV ligi. Nie wiem, czy ktokolwiek w niej pracuje, bo u nas takich zawodników nie brakuje; jeżeli nie połowa, to znaczna część. Mieć w tygodniu tyle treningów, co oni, to spora różnica i o tym też wspomniałem swoich chłopakom. Za to, co było w styczniu i lutym, należy nam się szacunek, bo moi zawodnicy przepracowali ten okres, mając w tygodniu dzień wolnego! Wiem, jak mocno zima przez nas została przepracowana. Dlatego tak dobrze się prezentujemy, dlatego możemy się pochwalić serią zwycięstw. Nie mam więc pretensji do chłopaków o końcówkę sobotniego meczu, bo naprawdę zrobili dużo. Jasne, zawsze chciałoby się więcej, ale plan został wykonany.

Czy solidnie przepracowany okres przygotowawczy sprawił, że w rundzie rewanżowej ROW wygrał 12 razy?

– Po części można tak powiedzieć. Z zawodniczego doświadczenia wiem, że fundament pod cały rok zawsze stawiało się zimą.

Kłania się więc stara szkoła trenerska...

– Tak, stara szkoła, nie wymyśliłem nic nowego. Wiadomo, jak długo trwa zimowa przerwa, więc trzeba ją maksymalnie wykorzystać i mocno popracować. Przychodziliśmy po pracy, rzetelnie trenowaliśmy i teraz są tego efekty. Moim chłopakom już należy się wielki szacunek za to, co do tej pory wykonali.

Jakub Kuczera strzelił w tym sezonie już 31 goli, choć niektóre źródła podają, że nawet 32. Mógłby pan scharakteryzować tego zawodnika i zdradzić, co sprawia, że jest tak skuteczny?

– Jak go scharakteryzuję i powiem o wszystkich jego zaletach, to od razu nam go wykupią (śmiech). Ale ok, jak dadzą parę milionów za Kubę, to już zarząd będzie musiał zadecydować, czy skorzystać z oferty. To oczywiście półserio, półżartem, a mówiąc poważnie, to ten chłopak jest rasowym napastnikiem. Świetnie pracuje na treningach, jest pozytywnie nastawiony. Staram mu się nie przeszkadzać, ale kiedy mogę, to podpowiadam. Zresztą tak podchodzę do całego zespołu. Pomagam, podpowiadam, biorę coś ze swojego boiskowego doświadczenia, ale praca trenera to już inna bajka i nieustanne przykręcanie śruby. Kuba jest rasowym snajperem, robi to, co do niego należy, a celownik ma dobrze nastawiony. Przed nami jeszcze cztery mecze i życzyłbym sobie, żeby tę dyspozycję strzelecką w nich utrzymał.

Który to będzie dla pana awans?

– O awansie nie rozmawiajmy, bo jeszcze go nie klepnęliśmy i nie chciałbym zapeszać... Wcześniej, kiedy byłem w sztabach trenerskich, trochę ich uzbierałem, ale nie chcę się chwalić. Na ten temat możemy podyskutować, jak awans będzie przesądzony.

A jest plan na Betclic 3. Ligę w Rybniku?

– Jest plan A i plan B. Szykujemy się na wszystko, a przede wszystkim cieszymy się, że nasz stadion i miasto – jeżeli chodzi o futbol – odżyło. Jak cztery czy pięć lat temu bywałem w Rybniku na meczach, to na początku było jeszcze w porządku, ale potem coraz gorzej. Teraz się cieszymy, że jest entuzjazm, liczna i dopingująca nas publiczność, a do tego dobra organizacja. Miasto nas wspiera, żyje piłką, a my ze swojej strony chcemy dawać radość kibicom, tak, jak to miało miejsce choćby podczas spotkania z rezerwami Rakowa. Zapraszamy na kolejne mecze. My będziemy robić wszystko, żeby jak najlepiej się w nich prezentować!

Rozmawiał Michał Zichlarz 

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się