MVP z Gliwic tylko „sprząta”!

Jeśli do piątego żywiołu zakwalifikujemy kobiety, to kwintesencją ich zmienności będzie Sośnica. Pokonując Galicyjskie Lwice, wydostała się ze strefy barażowej, natomiast w Kaliszu nieuchronnie dopełnia się los Niebieskich.

Po czterech zwycięstwach z rzędu piłka jest już po stronie Gliwiczanek. Fot. Orlen Superliga

ORLEN SUPERLIGA KOBIET

Po odpaleniu trzech zwycięskich rakiet z rzędu, dzięki czemu psychika miała już być na wysokim poziomie, oraz prowadzeniu w bardzo dobrze układającym się meczu na własnym terenie sześcioma bramkami (16:10 w 38 min), czy czterema (17:13 w 40 min), albo „tylko” trzema (19:16), na niespełna kwadrans przed końcem konfrontacji z Galicyjskimi Lwicami, Gliwiczanki nagle... straciły głowy, w 6 minut trwoniąc całą przewagę (19:21 w 52 min).

Przewrotne natury

I wtedy ponownie dała znać o sobie ich osobliwa natura, bo gdy wydawało się, że wszystko zmierza w kierunku nieuchronnej porażki, dały znać o sobie przewrotne osobowości. W ostatnich minutach ponownie odwróciły losy meczu, zdobyły 7 kolejnych bramek (!) i po raz czwarty w tym roku zeszły z parkietu z podniesionymi głowami. 

- Czasami spada nam koncentracja, wkrada się rozprężenie w ataku, myślimy sobie: „jest dobrze, mamy zapas” i nagle stajemy. Dlaczego tak się dzieje? Trzeba o to zapytać dziewczyny z pola, bo ja tu tylko sprzątam, jestem w ostatniej linii – MVP spotkania, fantastycznie tego dnia usposobiona Weronika Glosar, próbowała nam wyjaśnić zastanawiające przestoje w grze koleżanek. - Ale bardzo się cieszę, że na koniec wróciłyśmy do tego tempa i skupienia, jakie miałyśmy przez większą część spotkania. Podniosłyśmy się, wychodząc ze złej strefy mentalnej, gdy na nam nie wychodziło. Dużo pracujemy z naszym trenerem przygotowania mentalnego. To bardzo procentuje dla nas, jako zespołu. Dlatego wreszcie w końcówkach zachowujemy zimne głowy, a tego w pierwszej części sezonu nam brakowało.

Sztuką jest „wyciągnąć” taki mecz

Sośnica zdobyła w sobotę bardzo ważne punkty. Co równie ważne - ostatnie spotkania wygrała z zespołami, z którymi przyjdzie jej rywalizować w grupie spadkowej (7-10) i nareszcie wydostała się ze strefy barażowej. - Olbrzymi ukłon dla dziewczyn za ten mecz – oddychał z ulgą trener Michał Kubisztal. - W drugiej połowie mieliśmy mocny przestój i Galiczanka nas złapała, wyszła na prowadzenie, ale daliśmy sobie czas, by wrócić do naszego grania i ponownie być na plusie. Pokazaliśmy charakter. „Wyciągnięcie” meczu, który przestał się układać, naprawdę było sztuką.

Gliwicki szkoleniowiec docenił postawę swojej bramkarki (Glosar zatrzymała 16 z 33 rzutów, zachowując czyste konto w ostatnich 8 minutach), zwrócił uwagę na postawę całego zespołu. - Olbrzymie brawa dla Weroniki, ale cała drużyna zasuwała w obronie jak samochodzik. Ten zespół dojrzał, stać go naprawdę na bardzo wiele. Nadal w każdym meczu będziemy się bić o zwycięstwo, bez względu na miejsce w tabeli. Jesteśmy sportowcami, musimy nauczyć się wygrywania, żeby zaprocentowało to w przyszłym sezonie.

Dramat w Kaliszu

Na ten moment wspólna drużyna chorzowsko-kaliska jest w fatalnej sytuacji. Podopieczne Ivo Vavry mają już 9 punktów straty do Startu Elbląg i 11 do Sośnicy. Jeśli jeszcze w piątek czeski szkoleniowiec Niebieskich mówił o 10% szans na uniknięcie spadku, to sobotnia porażka z Pszczółkami zredukowała nadzieje praktycznie do zera. Dodajmy, że zwycięstwo Gnieźnianek oznacza, że na kolejkę przed zakończeniem rundy zasadniczej znamy już pełny skład grupy mistrzowskiej, a zatem i spadkowej. Co prawda Galiczanka może jeszcze zrównać się punktami z ekipą koszalińską, ale jej nie wyprzedzi, bo dwukrotnie uznała jej wyższość. 

Lepiej w spotkanie weszły Niebieskie (5:2 w 5 min), ale za moment na tablicy wyników widniał remis. Pat odnotowaliśmy jeszcze w 18 minucie (9:9), a nawet - po efektownej bramce bramkarki Kai Gryczewskiej przez całe boisko - gospodynie ponownie wyszły na prowadzenie(12:10). Końcówka pierwszej połowy należała jednak do zespołu z Gniezna, który schodził na przerwę z dwubramkową zaliczką. Początek drugiej części był dość nerwowy, ale szybciej rytm odnalazły przyjezdne. W 43 minucie prowadziły już 21:14, notując imponującą serię pięciu bramek. Ambitnie walczące gospodynie odpowiedziały czterema trafieniami (19:22 w 47 min). Gdy wydawało się, że mecz może jeszcze nabrać rumieńców, Gnieźnianki ponownie przyspieszyły, ciesząc się z pewnego zwycięstwa. Tytuł MVP trafił do bramkarki Natalii Krupy-Chlebik (45% skuteczności), natomiast w zespole gospodyń najlepszą zawodniczką została wspomniana Gryczewska, broniąca ze skutecznością 39%.

Zaciśnięty pas w tyłach

Żałujemy tej porażki, bo nie uważam, abyśmy były gorszym zespołem. Jesteśmy już w bardzo ciężkiej sytuacji, ale jeszcze nie bez wyjścia. Przed nami wciąż trochę grania. Walczymy dalej – zapewniła Gryczewska, a jej vis-a-vis nie kryła radości. - To było ciężkie spotkanie, ale zdobyłyśmy bardzo ważne punkty. Obroną się mecze wygrywa i obrona była kluczem do naszego zwycięstwa. W drugiej połowie mocno zacisnęłyśmy pas w tyłach i udało się – powiedziała Krupa-Chlebik.

Zbigniew Cieńciała

◼ SPR Sośnica Gliwice - HC Galiczanka Lwów 26:21 (13:9)

SOŚNICA: Glosar, Wawrzynkowska - Dmytrenko 6, Kozimur 3, Mokrzka 5/4, Strózik 3, Guziewicz 2, Andronik 1, Tukaj, Leśniak 1, Pilikauskaite 4, Skubacz 1, Kaczmarek. Kary: 14 min. Trener Michał KUBISZTAL

GALICZANKA: Standyk, Poliak - Hawrysz 8/7, Diaczenko, Dmytryszyn 2, Kołodiuk 1, Tkacz, Markiewicz 2, Prokopiak, Kozak 5, Malowana 3. Kary: 14 min. Trener Witalij ANDRONOW.

Sędziowali: Tomasz Łacny i Tomasz Okos (Opole). Widzów 222.


Tauron Ruch Szczypiorno Kalisz - Enea MKS Gniezno 24:32 (13:15)

RUCH SZCZYPIORNO: Gryczewska 1, Fornalczyk - Stokowiec 3, Kiprijanovska 2, Gęga, Jasinowska, Szarkova 6, Doktorczyk 6, Petroll, Trawczyńska 3, Bondarenko 2, Diablo, Bury 1. Kary: 12 min. Trener Ivo VAVRA.

GNIEZNO: Hypka, Krupa-Chlebik - Bartkowiak 4, Łęgowska 1, Hartman 7/5, Głębocka 4, Cygan 7, Lipok 3, Fegic 2, Rocha, Kuriata 1, Szczepanik 1, Musiał 2. Kary: 6 min. Trener Peter KOSTKA.

Sędziowali: Wojciech Kuliński (Łódź) i Maciej Rogala (Tomaszów Maz.). Widzów 570.


Energa Start Elbląg - KGHM MKS Zagłębie Lubin 33:39 (17:22)

START: Suliga, Ciąćka, Pentek - Chwojnicka 2, Zych 5, Wicik, Grabińska 2, Kozłowska 5/2, Szczepaniak 5, Masalowa 1, Tarczyluk 3, Kuźmińska 9, Szczepanek 1, Pahrabicka. Kary: 2 min. Trenerka Magdalena STANULEWICZ.

ZAGŁĘBIE: Maliczkiewicz, Zima, Piotrowska - Janas 5, Jakubowska 3, Kochaniak 3, Drabik 1, Fernandez 7/3, Grzyb 9/1, Cesareo 8, Cardoso 3, Pietras, Jureńczyk. Kary: 4 min. Trenerka Bożena KARKUT.

Sędziowali: Bartosz Leszczyński i Marcin Piechota (Płock). Widzów 250.

KPR Gminy Kobierzyce - PGE MKS El-Volt Lublin 24:32 (12:19)

PR Koszalin - Krasoń MKS Piotrcovia przełożony na 13 lutego

1. Zagłębie

17

48

616:461

2. Lublin

17

45

545:438

3. Piotrcovia

16

31

483:439

4. Gniezno

17

27

508:468

5. Kobierzyce

17

27

494:483

6. Koszalin

16

21

440:494

7. Galiczanka

17

18

447:506

8. Sośnica

17

16

467:532

9. Start

17

14

484:557

10. Ruch

17

5

467:573

1-6 - grupa mistrzowska, 7-10 - grupa spadkowa (9. - baraż o utrzmanie, 10. - spadek)

18. seria - 4-7 lutego: Zagłębie - Ruch, Gniezno - Koszalin, Kobierzyce - Galiczanka, Lublin - Start, Piotrcovia - Sośnica.

(mar)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się